fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prezydent USA

Kapitol pod specjalnym nadzorem

AFP
Po szturmie zwolenników Donalda Trumpa na Kapitol, w gmachu Kongresu zamieszkali żołnierze Gwardii Narodowej.

Tłumy uzbrojonych członków Gwardii Narodowej otoczyły zabudowania Kongresu i weszły na korytarze Kapitolu.

Po zamieszkach z 6 stycznia, gdy zwolennicy Donalda Trumpa uniemożliwili zatwierdzenie wyboru Joe Bidena na prezydenta, mają zadanie strzec Kapitolu przed ewentualnymi kolejnymi atakami.

O tym, że mogą one nastąpić, ostrzegła w wewnętrznej notatce FBI. Wszystkie służby zostały postawione w stan najwyższej gotowości.

Zaprzysiężenie Joe Bidena odbędzie się dopiero  20 stycznia, ale wczoraj Izba Reprezentantów zdecydowała w głosowaniu o postawieniu Donalda Trumpa w stan oskarżenia. Teraz decyzję w tej sprawie podejmie Senat.

Nie sprzyja to uspokojeniu nastrojów, dlatego podjęto decyzję, że do czasu zaprzysiężenia Joe Bidena w Kapitolu będą strzec żołnierze Gwardii Narodowej.

W korytarzach Kapitolu pojawiły się plecaki, śpiwory i długa broń. Żołnierze nie mają żadnych udogodnień - śpią na podłodze, ustawiają się w kolejkach po kawę w całodobowym barze z przekąskami i zwiedzają Kapitol.

Dla wielu kongresmenów ten widok jest trudny do zaakceptowania.

- Wojsko tu nie pasuje. To nie na miejscu - mówiła Elaine Luria, demokratka z Wirginii i weteranka, która 20 lat służyła w marynarce wojennej.

- Nie znam odpowiednich słów, żeby opisać, jak bardzo jestem zniesmaczony tym, co tu się stało. To smutne i obrzydliwe - mówił republikanin z Florydy, Brian Miast. Ten weteran, który stracił obydwie nogi w Afganistanie, oprowadzał żołnierzy Gwardii Narodowej po rotundzie Kapitolu z wdzięczności za ich służbę.

- To, z czym mamy teraz do czynienia, to powstanie, które postawiło wszystko na głowie - uważa Colin Allred, demokrata z Teksasu. - To bez precedensu: widzieć gwardzistów śpiących na korytarzach, wykrywacze metalu.  To bezprecedensowe, i takie smutne.

"I chociaż Kapitol - miejsce, gdzie zgromadzone są najcenniejsze artefakty z amerykańskiej historii, i miejsce, gdzie przebywają najważniejsze dla amerykańskiej demokracji osoby - w zwykłych czasach jest dostępną, ale fortecą, teraz, gdy turystów zatrzymała pandemia, widok wojska w tym budynku jest jeszcze bardziej niepokojący" - pisze "New York Times".

Źródło: nytimes.com
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA