fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo i Sprawiedliwość

Prawo o zgromadzeniach: PiS robi pół kroku w tył

PAP, Jacek Turczyk
Partia rządząca niespodziewanie poszła na ustępstwa podczas senackich prac nad nowelizacją Prawa o zgromadzeniach.

– Ta ustawa łamie tyle artykułów konstytucji, że aż się zmęczyłem, czytając je wszystkie – mówił w środę wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz z PO.

Senator PiS Marek Martynowski zgłosił dwie poprawki w trakcie debaty. Jedna ma znaczenie fundamentalne: to rezygnacja z uprzywilejowania władz i Kościoła w organizacji zgromadzeń publicznych.

Zaskoczyło to senatorów PO. Jeszcze we wtorek wieczorem senackie komisje odrzuciły wszystkie poprawki i rekomendowały przyjęcie przegłosowanej przez Sejm ustawy bez zmian. Już w środę rano sytuacja się odwróciła: w rozmowie w programie #RZECZoPOLITYCE senator PiS Marek Pęk nie wykluczył zgłoszenia poprawek. W południe potwierdził to marszałek Senatu Stanisław Karczewski.

Sprzeciw wobec nowelizacji i krytyczne uwagi zgłosiło 77 organizacji pozarządowych, a także Sąd Najwyższy, Rzecznik Praw Obywatelskich, Rada Europy, OBWE, a nawet Biuro Legislacyjne Senatu (BLS). Wszystkie stwierdzały, że ustawa jest niezgodna z konstytucją.

W środę senatorowie zadawali sprawozdawcom pytania dotyczące najbardziej kontrowersyjnych punktów proponowanych przez PiS, jednak możliwości zadania pytań posłom, którzy podpisali się pod projektem, nie było, bo... nie pojawili się na sali.

Andrzej Grabowski, senator sprawozdawca z PiS, pytany o ocenę poprawek zgłoszonych przez Martynowskiego, nie chciał wytłumaczyć, co wpłynęło na zmianę zdania przez PiS. – Ja zmiany stanowiska nie widzę – stwierdził.

I zapewniał, że „nikt obywatelom praw nie zabiera". – A jeśli dla kogoś jest problemem manifestować 100 metrów od innej manifestacji... W opinii BLS pojawia się zarzut, że konkurencyjne manifestacje powinny mieć możliwość, zgodnie z wytycznymi OBWE, znajdować się w zasięgu swojego wzroku i słuchu. Ja wiem, że część społeczeństwa ma kłopoty ze wzrokiem i słuchem, ale chyba nie aż takie – ironizował.

Kilka godzin później odpowiadał na ten argument rzecznik praw obywatelskich. – Inny jest standard zabezpieczeń, kiedy są dwie małe grupy, np. po 50 osób, a inny, kiedy stają naprzeciw siebie wielkie zgromadzenia, jak podczas jednego z Marszów Niepodległości – mówił Adam Bodnar. – A jeśli byłby to przemarsz Krakowskim Przedmieściem, to gdzie powinni być kontrdemonstranci? Na tyłach Hotelu Europejskiego? Trzeba zostawić w tej sprawie swobodę policji, która widzi, jakie są okoliczności, i reaguje.

Racje opozycji przedstawiał w Senacie sprawozdawca mniejszości, senator Piotr Florek, który uznał, że PiS chce „na siłę" uszczęśliwić Kościół. – Procesje mają mieć pierwszeństwo przed innymi zgromadzeniami. Czy Kościół zgłaszał taką potrzebę? – pytał.

Druga poprawka zgłoszona przez partię rządzącą zakłada, że ustawa wejdzie w życie po dwóch tygodniach od zaakceptowania jej przez prezydenta. Ma to spore znaczenie. Stowarzyszenie Obywatele RP chce bowiem 10 grudnia zorganizować przed Pałacem Prezydenckim demonstrację o tej samej porze i w tym samym miejscu, w którym odbywają się miesięcznice PiS poświęcone ofiarom katastrofy smoleńskiej. Gdyby nie vacatio legis, którego pierwotnie nie planowano, ustawa mogłaby wejść w życie wcześniej i blokada byłaby nielegalna.

PiS nie ustępuje za to w kwestii przyznania pierwszeństwa dla manifestacji organizowanych cyklicznie.

Gdy zamykaliśmy to wydanie, nad poprawkami PiS i PO pracowały senackie komisje, głosowania planowano na późny środowy wieczór.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA