fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Powstanie Warszawskie

Godziny, które zmieniły losy wojny

Archive PL/Alamy Stock Photo
Dokładnie o godzinie 17.00 ponad 30 tysięcy powstańców w pierwszym rzucie atakuje kilkadziesiąt obiektów niemieckich i obsadza węzłowe punkty miasta. Jakie wydarzenia poprzedziły ten zryw?

Radiostacja „Mewa" z kraju nadaje do radiostacji „Warta" w Londynie: Przedstawiam treść depeszy podsłuchanej 30 VII o godz. 8.30 z Wandy 7W: „Jesteśmy rozbrojeni przez Bolszewików – koniec AK – Niech żyje Polska! – Hańcza 1141".

Właśnie minęła 8.30 rano, gdy samolot z Teheranu ląduje w Moskwie. Oficer NKWD sprawdza tożsamość przybyszów. Jest ich czterech: premier Stanisław Mikołajczyk, minister spraw zagranicznych Tadeusz Romer, przewodniczący Rady Narodowej (emigracyjny parlament) Stanisław Grabski i kierownik sekretariatu Józef Zarański. Wiozą ich do naszpikowanej podsłuchami willi w pierieułku Ostrowskowo.

Mikołajczyk jest zawiedziony brakiem informacji z Warszawy. Kilka godzin przed wylotem z Londynu, po posiedzeniu Rady Ministrów 27 lipca rano, polecił wysłać do kraju depeszę: „Delegat Rządu. Na posiedzeniu Rządu RP zgodnie zapadła uchwała upoważniająca Was do ogłoszenia powstania w momencie przez Was wybranym. Jeśli możliwe – uświadomcie nas przedtem. Odpis przez wojsko do Komendanta AK. Stem (St. Mikołajczyk)".

Po przełamaniu południowego odcinka głównej linii oporu przedmościa Warszawy oraz rozbiciu 73. DP i wzięciu do niewoli jej dowódcy gen. Friedricha Franeka 2. Armia Pancerna Gwardii gen. Radzijewskiego przyśpiesza uderzenie. 16. Korpus Pancerny dowodzony przez gen. Dubowa zdobywa miejscowość Zakręt i dociera do Miłosnej, a jego oddział rozpoznawczy, nacierający wzdłuż szosy nadwiślańskiej, mija czerwony kościół w Żerzeniu; 8. Korpus Pancerny gen. Popowa atakuje Okuniew i Sulejówek; 3. Korpus Pancerny gen. Wiedieniewa zajmuje Wołomin i Radzymin (wyzwolony wcześniej przez oddział AK „Rajski Ptak") oraz osiąga linię rzeczki Długiej w Markach. 4. Dywizja Kawalerii obsadza brzeg Wisły naprzeciw Wilanowa i Powsina.

Godzina „W" (-31)

poniedziałek, 31 lipca, godz. 9.00

W lokalu przy ul. Pańskiej zbierają się oficerowie Komendy Głównej AK. Od chwili otrzymania decyzji rządu o wybuchu powstania w Warszawie takie odprawy odbywają się dwa razy dziennie. Płk Rzepecki, szef Oddziału VI (BIP) KG AK, przyniósł nasłuch wczorajszej audycji radiostacji imienia Kościuszki – nadającej z Moskwy. Warszawa drży w posadach od huku dział, wojska sowieckie nacierają gwałtownie i zbliżają się do Pragi. Nadchodzą, aby przynieść wam wolność... Ludu Warszawy! Do broni! ... Pomóżcie Czerwonej Armii przeprawić się przez Wisłę... Milion mieszkańców Warszawy niechaj stanie się milionem żołnierzy, którzy wypędzą niemieckich najeźdźców i zdobędą wolność. To poważne wezwanie: miasto jest jak beczka prochu.

Szef Oddziału II – wywiadu, płk „Heller" – Iranek-Osmecki referuje sytuację. Sowieci zajęli Miedzeszyn, Wołomin, Radzymin, idą naprzód. Komendant Okręgu Warszawa AK płk Antoni Chruściel – „Monter" – uzupełnia, że według niesprawdzonych informacji czołgi rosyjskie widziano na Pelcowiźnie, ale – podobnie jak przedmówca – uważa, że trzeba jeszcze czekać na wyjaśnienie sytuacji. Przeciwnego zdania jest płk „Filip" – Józef Szostak (fragment wspomnień płk. Szostaka na s. 7); jeśli Rosjanie wyprą Niemców z Pragi na lewy brzeg, nie uruchomimy powstania. Wspiera go gen. „Niedźwiadek" – Leopold Okulicki, zastępca szefa Sztabu. Przeciwnego zdania jest płk „Kuczaba" – Kazimierz Pluta-Czachowski, szef kluczowego Oddziału V (Dowodzenie i Łączność): czołgi sowieckie prą na północ, w stronę Bugu i Narwi, chcą zapewne zamknąć w kotle centralne zgrupowanie Wehrmachtu, Warszawę zostawiając na później. Dowódca AK gen. Tadeusz Komorowski „Bór" pyta każdego o opinię. Szef Sztabu KG AK gen. Tadeusz Pełczyński liczy głosy; nie jest to głosowanie, lecz „Grzegorz" stwierdza: przewagą jednego wygrywają zwolennicy czekania. Komendant główny podejmuje decyzję: Nie zaczynamy jutro, chyba także nie pojutrze.

Godzina „W" (-29) godz. 12.00

Patrole pancerne 3. Korpusu z Marek rozpoznają wzdłuż ul. Radzymińskiej na Targówku aż po przejazd kolejowy, budząc sensację wśród przechodniów.

W Moskwie Mikołajczyk wreszcie uzyskuje informację: marszałek Stalin ma pilne prace na froncie. Polaków przyjmie późnym wieczorem komisarz spraw zagranicznych Mołotow.

Stalin rzeczywiście jest zajęty. Zatwierdza tajną instrukcję: ponieważ w szeregach AK kryją się hitlerowscy szpiedzy, ich oddziały należy rozbrajać, oficerów internować, podoficerów i szeregowców gromadzić w siedmiu świeżo zorganizowanych batalionach zapasowych LWP.

Godzina „W" (-25) godz. 16.00

W lokalu przy ul. Pańskiej 67 zbierają się uczestnicy popołudniowej odprawy. Są już „Bór", „Grzegorz" oraz mjr „Hanka" – Janina Karasiówna, szefowa wydziału łączności konspiracyjnej, wkrótce pojawia się delegat rządu – wicepremier „Soból" – Jan Stanisław Jankowski. Nagle wbiega komendant Okręgu Warszawa – płk „Monter" – Antoni Chruściel. Melduje wprost „Borowi": Bolszewicy wchodzą na Pragę; potwierdzona obecność czołgów rozpoznających na Targówku aż po przejazd kolejowy (3 kilometry od mostu Kierbedzia), a wywiadowcy meldują, że przechodnie na moście Poniatowskiego obserwowali sowiecki patrol pancerny poruszający się na Saskiej Kępie (kilometr od mostu).

„Bór" o coś pyta, słucha uważnie odpowiedzi i zwraca się wprost do „Sobola" o zgodę na rozpoczęcie powstania. Uzasadnia krótko: Wystąpienie AK w Warszawie zmieniłoby porażkę Niemców w zupełną klęskę, uniemożliwiłoby wzmocnienie 73. Dywizji na Pradze, przecięłoby linię zaopatrzenia... Delegat rządu nie odpowiada natychmiast, zadaje parę pytań obecnym oficerom i zwraca się do Komorowskiego:

– Bardzo dobrze, w takim razie zaczynajcie.

Komendant główny AK reaguje natychmiast. Patrząc w oczy „Monterowi", mówi sucho: – Panie pułkowniku! Jutro o godzinie siedemnastej zero – zero rozpocznie pan operację „Burza" w Warszawie.

Karasiówna, siedząca gdzieś w kącie, zrywa się i wybiega.

Godzina „W" (-24) godz. 17.00

Odprawa jest wyznaczona na 17.00, Szostak: Wszedłem do pokoju, słabo oświetlonego, takiego, jakim w wielu starych warszawskich kamienicach były stołowe pokoje. Za stołem, na kanapie, siedzieli delegat rządu Jankowski i gen. „Bór" Komorowski. Z boku, na krzesłach, siedzieli gen. „Grzegorz" i gen. „Kobra". Płk „Monter" stał. Nawet nie zdążyłem podejść, aby się przywitać, gdy „Bór" z punktu oświadczył: – No, Filip, jutro o 17.00 zaczynamy. Nie siadając (wspomina Szostak), wyraziłem pewne zdziwienie i zapytałem, czy do decyzji nie byli potrzebni szefowie oddziałów III i II. Pułkownik – wieloletni sztabowiec, obecnie I zastępca szefa sztabu i od niedawna szef operacji – był czwartą osobą w hierarchii służbowej KG AK. Teraz chciał wyrazić swoją krytykę decyzji, wprawdzie jego zdaniem słusznej, lecz spóźnionej o siedem godzin. Komorowski – wybitny jeździec, olimpijczyk i kierownik polskiej ekipy na olimpiadę – zaczął się tłumaczyć. – „Monter" sprawdził, że były czołgi (sowieckie) na Pradze i daj Boże, abyśmy zdążyli przeprowadzić walkę przed wkroczeniem Sowietów. Odpowiedź krótka: – Skoro to jest ostateczna decyzja, to nic nie mam już do powiedzenia. Prosi o zgodę na odmeldowanie się, machina musi być natychmiast uruchomiona.

Godzina „W" (-22) godz. 19.00

8. Armia Gwardii kończy zajmować stanowiska bojowe wzdłuż wschodniego brzegu Wisły od ujścia Radomki do ujścia Pilicy. Trzy korpusy, dziewięć dywizji piechoty, brygada pancerna, trzy brygady artylerii – łącznie 70 tys. żołnierzy oraz ponad 250 łodzi i innych środków przeprawowych. Po drugiej stronie Wisły odcinek pomiędzy Dęblinem a Górą Kalwarią nadzoruje dwubatalionowy 95. Pułk Grenadierów z 17. Dywizji Piechoty (gen. Richard Zimmer).

W tym samym czasie płk „Monter" w swoim sztabie na ul. Filtrowej ogłasza ALARM – do rąk własnych komendantów obwodów (w Warszawie jest ich osiem). P-5. Nakazuję „W" dn. 1 VIII godz. 17.00. Adres m. p. Okręgu 35 72 26 62 85 (ul. Jasna 22) m. 20 czynny od Godziny „W". Czekające łączniczki wybiegają. Zbliża się godzina policyjna trwająca od 20.00 do 5.00 rano. Nie wiemy, ile komend obwodów zostało zaalarmowanych wcześniej, a ile w nocy czy wczesnym rankiem. Płk „Monter" dla mobilizacji powstańczej, organizacji oddziałów bojowych, wydania uzbrojenia i zajęcia pozycji wyjściowych potrzebował 12 godzin – poza godziną policyjną. Zapas czasu dla przeprowadzenia mobilizacji i koncentracji 50 tysięcy zaprzysiężonych żołnierzy AK Okręgu Warszawa jest minimalny.

Godzina „W" (-20) godz. 21.00

Komisarz spraw zagranicznych Wiaczesław Mołotow przyjmuje delegację polską na Kremlu. Pyta, po co przyjechali. Mikołajczyk wyjaśnia, że pragnie omówienia wszystkich kwestii spornych, aby ułożyć przyjacielskie stosunki. Rosjanin sugeruje, że najlepszą drogą jest porozumienie pomiędzy emigracją londyńską a Polskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego w Lublinie, który już uzyskał uznanie rządu ZSRR. Mikołajczyk nie jest przeciwny takiemu spotkaniu, ale zwraca uwagę, że Stalin obiecał Churchillowi, że do takiej audiencji dojdzie. – Jeśli obiecał – odpowiada Mołotow, to dotrzyma. Premier polski mówi, że w Warszawie w najbliższych dniach, może jeszcze dziś, dojdzie do powstania. Komisarz sowiecki odpowiada, że wojska sowieckie są już 10 kilometrów od stolicy, i kończy rozmowę.

Godzina „W" (-19) godz. 22.00

Delegacja polska w Moskwie obserwuje przepyszne widowisko. Radio podaje, a megafony uliczne przekazują, że bohaterska Armia Czerwona wyzwoliła Siedlce. Na tle granatowego nieba i groźnych wieży Kremla – wspomina Józef Zarański – wybuchają rakiety, rozrzucając snopy srebrnych, czerwonych, zielonych gwiazd. I po chwili z głośników na ulicach i placach Moskwy rozbrzmiewa: „Jeszcze Polska nie zginęła". Stary Grabski, wzruszony, woła do nas: „To dobry omen!". Jest przekonany, że bez zgody Stalina nikt by decyzji o takiej manifestacji nie wydał.

Mołotow relacjonuje Stalinowi rozmowę z Mikołajczykiem: wkrótce rozpocznie się powstanie w Warszawie. Jest to niewątpliwy powód nagłej decyzji Stalina oddziałującej nie tylko na stosunki polsko-sowieckie, lecz również na dalszy przebieg wojny. Nie wiemy, kiedy dokładnie i w jakim gronie Stalin zadecydował, lecz fakt jest niewątpliwy.

Godzina „W" (-18) godz. 23.00

Dowódca 1. Frontu Białoruskiego marszałek Konstanty Rokossowski otrzymuje z Naczelnego Dowództwa rozkaz natychmiastowego zatrzymania wszystkich działań ofensywnych w bezpośrednim obszarze Warszawy i bezzwłocznie przekazuje go gen. Radzijewskiemu.

Godzina „W" (-15) wtorek, 1 sierpnia, godz. 2. 00.

Pierwsze oddziały sowieckiej 8. Armii Gwardii przekraczają Wisłę. Jeszcze przed godziną 6.00, gdy artyleria sowiecka rozpoczęła huraganowy ogień na położone w głębi niemieckie domniemane punkty oporu, rzeka została sforsowana na wszystkich planowanych odcinkach. Stan wody jest niski: gen. Jeremiejew, dowódca 11. Brygady Pancernej (trzy pułki czołgów, trzy pułki dział pancernych), pierwszą grupę uszczelnionych wozów kieruje na tamten brzeg po dnie.

Godzina „W" (-13) godz. 4.10

Gen. Radzijewski podpisuje pisemny rozkaz nr 23/op, 01.08. 44, godz. 04.10, nakazujący wszystkim oddziałom 2. Armii przejść do obrony na rubieży Nowa Wieś, Kobyłka, Ossów, Sulejówek, Miłosna Stara, Zbytki. Ponieważ wcześniejsze rozkazy, przekazywane radiowo lub telefonicznie, wstrzymały natarcia poszczególnych jednostek, linia ta była już generalnie obsadzona. 3. kpanc. z 22. Batalionem Saperów broni obszaru wzdłuż szosy Warszawa–Radzymin, począwszy od rzeki Długiej w Markach, na południowy wschód od niej, zajmując Kobyłkę, Podleśniakowszczyznę i Wołomin. 8. kpanc. skupił się w rejonie Ossów, Hipolitów, Zakręt, jednym batalionem obsadzając Rembertów Stary. Wreszcie 10. kpanc. wraz z 41. Brygadą Artylerii ppanc., 86. p. art. rakietowej, dywizjonem dział pancernych oraz 201. Batalionem Saperów Mostowych zajął Góraszkę, Miłosnę Starą, Międzylesie, Zbytki. Linię Wisły na północ od Góry Kalwarii obsadzają nadchodzące oddziały 2. Korpusu Kawalerii (gen. lejt. W. Kriukow) z 4. DK wysuniętą w stronę Saskiej Kępy.

Po stronie niemieckiej dojść do Warszawy bronią dwa zgrupowania. W rejonie Zielonka–Turów–Ossów skupiły się oddziały z Dywizji „Hermann Göring" (Batalion Rozpoznawczy, Batalion Spadochronowo-Szturmowy – czołgi Panther, oraz część Pułku Grenadierów Pancernych), przybyłe wcześniej i wyładowane na Pradze (większa część dywizji – dowódca gen. por. Wilhelm Schmalz, która wyładowywała się w Żyrardowie i Pruszkowie, pozostała po wschodniej stronie Wisły). Natomiast w rejonie Rembertów–Sulejówek–Wesoła–Wawer –Anin bronią się resztki rozbitej 73. DP oraz I Batalion 27. Pułku Czołgów (reszta świeżo przybyłej z Holandii 19. Dywizji Pancernej gen. por. Hansa Källnera zbiera się w rejonie Nowy Dwór–Legionowo).

Godzina „W" (-10) godz. 7.00

Do komend obwodów AK zgłaszają się łączniczki i zaraz rozbiegają po mieście z rozkazem o mobilizacji. Wraz z ich dotarciem do dowództw i placówek niższego rzędu dołączają nowe grupy dziewcząt. Około południa jest ich 6 tysięcy, głównie młodych kobiet i stosunkowo nielicznych gońców – mężczyzn. Od nich – i tylko od nich – zależy, czy Warszawa stanie do walki.

Godzina „W" (-5) godz. 12.00

Gen. „Bór" wspomina: Szedłem ulicami, którymi tysiące młodych mężczyzn i kobiet śpieszyły na swe punkty zborne. Wielu z nich miało wojskowe długie buty, wiatrówki i niosło plecaki. Prawie każdy miał walizkę, torbę lub duży pakunek, kieszenie od palt pękały od granatów ręcznych albo nie ukrywały całkowicie od moich oczu karabinu lub automatu. Chociaż wiedziałem, że tylko wtajemniczony może to zauważyć, nie mogłem oprzeć się uzasadnionemu uczuciu obawy. Przechodziłem o kilka kroków od niemieckich patroli...

Godzina „W" (-2) godz. 15.00

Rzut bojowy KG AK oraz ścisła Delegatura Rządu zbierają się na stanowisku dowodzenia w pomieszczeniach fabryki mebli Jerzego Kamlera przy ul. Dzielnej 72. Ochronę wewnętrzną zapewnia pluton por. „Stolarza" – Kamlera, a zewnętrzną Zgrupowanie „Kedywu". Wkrótce po 15.00 przybywa na inspekcję ppłk „Radosław" – Mazurkiewicz. Żołnierze plutonu rozmieszczeni są wewnątrz pomieszczeń, „Radosław" nakazuje wystawić uzbrojoną czujkę w bramie wewnątrz budynku. Na tym samym podwórku co fabryka w oficynie mieściła się pralnia chemiczna volksdeutscha Malaka. Od rana przez bramę na podwórko wjeżdżały samochody wojskowe pobierające uprane kożuchy. Ruch ten ustał po południu. Niespodziewanie o 15.00 przyjechał jeszcze jeden wóz. Żołnierz niemiecki, widząc w bramie uzbrojonego w karabin cywila, strzelił i chybił (wspomina płk Szostak). Na szczęście w bramie był Jerzy (Kamler) i strzałem z pistoletu zabił Niemca. Pobliski budynek Monopolu Tytoniowego obsadza posterunek niemiecki. Na odgłos strzałów Niemcy i „własowcy" zaczynają szturmować przeciwległy budynek, lecz zostają odparci. W tym czasie płk Szostak przeprowadza zebranych członków KG AK i Delegatury Rządu podwórkami do rezerwowego lokalu przy ul. Pawiej.

Godzina „W" (-1) godz. 16.00

Dowódca SS i Policji w dystrykcie warszawskim gen. Paul Otto Geibel zostaje rzekomo powiadomiony przez oficera lotnictwa (zapewne nieujawnionego agenta), że poprzedniej nocy jakaś Polka powiedziała mu, że o 17.00 wybuchnie powstanie. Natychmiast przekazuje telefonicznie wiadomość komendantowi Warszawy gen. por. Reinerowi Stahelowi, a ten o godz. 16.30 ogłasza alarm.

Godzina „W"

Gen. Stahel: Wygląd ulic był dla niewtajemniczonych zupełnie niezmieniony w stosunku do normalnych czasów, gdy nagle o godzinie 16.30 wybuchło powstanie prawie równocześnie w wielu miejscach.

Londyn. Stały podsekretarz stanu Foreign Office Alexander Cadogan przyjmuje ambasadora polskiego protestującego przeciw sowieckim aresztowaniom oraz proszącego o wsparcie lotniczymi dostawami broni szykującego się powstania. Anglik notuje w diariuszu: 5. Raczyński. Znów proszący o niemożliwe (impossible). Z Moskwy donoszą, że Mikołajczyk może coś osiągnąć, więc najlepsze, co możemy uczynić tutaj, jest zachowanie spokoju.

Warszawa. Dokładnie o godzinie 17.00 ponad 30 tysięcy powstańców w pierwszym rzucie atakuje kilkadziesiąt obiektów niemieckich i obsadza węzłowe punkty miasta. Wszystkie wrogie instytucje, placówki i koszary są starannie przygotowane do obrony, a od kilku dni trwa faktyczne pogotowie. Ogromnym zaskoczeniem jest jednak skala ataku, Niemcy nie są w stanie podjąć jakichkolwiek skoordynowanych działań obronnych.

Godzina „W" (+3) godz. 20.00

Na przyczółku magnuszewskim znajduje się już pięć sowieckich dywizji piechoty oraz brygada pancerna. To więcej wojska, niż cała niemiecka 9. Armia, broniąca przedmościa Warszawy i linii Wisły od Modlina do Puław. Patrol pancerny, który w ciągu dnia dotarł do Mszczonowa, na szosie Warszawa–Piotrków nie napotkał wroga. Dopiero po południu rozpoczęło się przeciwdziałanie niemieckie prowadzone wyłącznie przez samoloty atakujące pięć budowanych mostów.

Następnego dnia nadejdzie dwupułkowa 1132. Brygada Grenadierów, a dopiero 4 sierpnia dwie dywizje z rejonu Warszawy: „Hermann Göring" oraz 19. DPanc.

Godzina „W" (+5) godz. 22.00

Zbliża się do pola bitwy główne zgrupowanie 1. Frontu Białoruskiego: cztery armie (47., 70. , 23. i 65. w drugim rzucie), dwa samodzielne korpusy pancerne oraz dwa korpusy kawalerii. Łącznie jest to 36 dywizji piechoty, pięć dywizji kawalerii, siedem brygad pancernych, 12 samodzielnych brygad artylerii – razem 300 tys. ludzi. Przed nimi, na froncie, walczą dwie armie – 2. Pancerna i 8. Gwardyjska – łącznie liczące dziewięć dywizji piechoty, jedną dywizję kawalerii, dziesięć brygad czołgów, trzy brygady zmotoryzowane, sześć samodzielnych brygad artylerii – razem ponad 100 tys. ludzi. Wojska te wspiera 16. Armia Lotnicza gen. płk. S. Rudienki złożona z trzech korpusów lotnictwa szturmowego, dwóch korpusów myśliwskiego oraz jednego bombowego.

Godzina „W" (+7) godz. 24.00

Koło północy Adolf Hitler wydaje pierwszą z dyrektyw nakazujących zburzenie Warszawy: Wycofać wszystkie wojska niemieckie z Warszawy i odsunąć od skraju miasta, aby następnie przez masowe użycie wszystkich samolotów Heeresgruppe „Mitte", łącznie z samolotami komunikacyjnymi, zrównać Warszawę z ziemią i przez to zdusić ognisko powstania.

W zbliżonym czasie Józef Wissarionowicz Stalin wyznacza termin audiencji Stanisława Mikołajczyka na wieczór 3 sierpnia, zapewne przypuszczając, że do tego czasu Powstanie zostanie przez Niemców zduszone, a armie sowieckie znów ruszą na zachód. ©?

Dr hab. Leszek Moczulski jest dziennikarzem, publicystą, historykiem. W czasach PRL działał w opozycji antykomunistycznej – były twórca i wieloletni przywódca Konfederacji Polski Niepodległej

Dłuższa wersja artykułu zostanie opublikowana w „Uważam Rze Historia"

Sylwetki poległych powstańców odznaczonych Virtuti Militari

Kpt. Stanisław Silkiewicz

Pseud. Szary (1919–1944), oficer Wojska Polskiego

Uczęszczał do Państwowego Gimnazjum im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Białymstoku, które ukończył w roku 1937.

Równolegle udzielał się w lokalnych strukturach ZHP, kierując jednym z zastępów 5. Białostockiej Drużyny Harcerzy. Dalszą edukację podjął w Szkolę Podchorążych Artylerii Przeciwlotniczej w Trauguttowie (okolice obecnego Brześcia). Wiosną 1939 r. ukończył drugi rok tej uczelni w stopniu ogniomistrza podchorążego i został skierowany do 1. Pułku Artylerii Przeciwlotniczej stacjonującego w Warszawie. Wziął udział w obronie stolicy. W grudniu 1939 r. włączył się w działalność struktur konspiracyjnych – Polskiej Organizacji Zbrojnej, a z czasem AK. Awansował na dowódcę drużyny, plutonu i kompanii Batalionu „Vistula". W marcu 1943 r. przyjął on nazwę Batalionu im. Jana Kilińskiego. W powstaniu walczył na Woli i w Śródmieściu Północnym. W trakcie walk w okolicach restauracji Cristal (róg Brackiej i Alei Jerozolimskich) 14 września został ciężko ranny. Zmarł trzy dni później w szpitalu powstańczym. Odznaczony Orderem Virtuti Militari V kl., pośmiertnie awansowany na kapitana.

Kpr. Witold Wetta-Gorzkowski

Pseud. Dzik (1921–1944), harcerz

Urodził się w Starogardzie Gdańskim i tam też ukończył szkołę powszechną.

Aktywny w strukturach Związku Harcerstwa Polskiego w ramach 41. Pomorskiej Drużyny Harcerzy im. Jana III Sobieskiego. Od 1937 r. kierował jednym z zastępów drużyny. Po niemieckiej agresji wraz z grupą rówieśników próbował przedostać się do Świecia, aby ochotniczo zaciągnąć się do Wojska Polskiego. Po drodze został zatrzymany przez niemiecki patrol oraz przetransportowany do obozów w Gross-Born i Norymberdze. Następnie przewieziony do obozu w Skarszewach. Zwolniony pod koniec 1939 r., powrócił do Starogardu. Wiosną 1942 r. znalazł się w Warszawie, włączając w działalność Szarych Szeregów. Ukończył konspiracyjną tajną szkołę podoficerską, uzyskując stopień kaprala. Przydzielony do II plutonu kompanii O-2 batalionu „Olza" pułku „Baszta". W czasie powstania brał udział w walkach na Mokotowie. Ciężko ranny, 26 września znalazł się w zaimprowizowanym punkcie sanitarnym, gdzie wraz z innymi rannymi został zamordowany przez Niemców. Odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militari.

Kpt. Karol Kryński

Pseud. Waga (1900–1944), malarz i artysta zdobnik

Absolwent Gimnazjum W. Górskiego w Warszawie i Szkoły Nauk Zdobniczych w 1917 r.

Członek tajnego harcerstwa i Polskiej Organizacji Wojskowej. Kontynuował naukę w Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie, a także w szkole podchorążych POW. W listopadzie 1918 r. wstąpił do Wojska Polskiego, uczestnik wojny z bolszewikami. Urlopowany z wojska, pracował jako malarz, w 1932 r. awansowany na kapitana rezerwy, w latach 1934–1937 był nauczycielem w Brazylii. Po powrocie autor dekoracji na statku MS „Batory". Zmobilizowany w 1939 r., walczył w 1. Pułku Piechoty Legionów, uciekł z niewoli radzieckiej. Włączył się w działalność konspiracyjną Organizacji Socjalistyczno-Niepodległościowej „Wolność", od 1942 r. dowódca III batalionu Gwardii Ludowej WRN na Woli. W powstaniu dowodził III batalionem Oddziału Wojskowego Pogotowia Powstańczego Socjalistów im. Stefana Okrzei wchodzącego w skład III rejonu Obwodu „Waligura"-Wola Okręgu Warszawa AK. 3 sierpnia ciężko ranny na barykadzie na Wolskiej i Młynarskiej. Zmarł 5 sierpnia 1944 r. 18 września 1944 r. odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militari.

 

Sylwetki poległych powstańców odznaczonych Virtuti Militari

Ppor. Władysław M. Cieplak

Pseud. Giewont, Mały, Miłek, Kwiczoł (1917–1944), instruktor ZHP, oficer Wojska Polskiego

Udzielał się w strukturach Wielkopolskiej Chorągwi ZHP.

Po wybuchu wojny w Pogotowiu Harcerzy. Około 8 września, w ślad za wycofującymi się jednostkami Wojska Polskiego, wyruszył do Warszawy, gdzie wszedł w skład Wojennego Pogotowia Harcerzy. Po kapitulacji stolicy włączył się w konspiracyjne struktury harcerskie. Brał udział m.in. w akcji pod Arsenałem jako dowódca ubezpieczenia oraz dowodził uderzeniem na Wilanów. Uczestniczył w licznych akcjach bojowych. W powstaniu dowódca 2 Kompanii „Rudy" Batalionu „Zośka" wchodzącego w skład Zgrupowania „Radosław". Walczył na Woli (wyzwalał obóz koncentracyjny Gęsiówka), na Muranowie (uczestniczył w ataku na Dworzec Gdański) i na Starym Mieście. Zginął 30 sierpnia 1944 r. na Zakroczymskiej 7 wskutek niemieckiego nalotu. Został zasypany w zbombardowanym budynku wraz z 28 żołnierzami. Odznaczony rozkazem dowódcy AK nr 507 z 14 sierpnia 1944 r. Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari. W uzasadnieniu nadania jest zapisane, że zasłużył się w walkach na terenie Grupy „Północ".

Kpt. Andrzej Romocki

Pseud. Morro (1923–1944), instruktor harcerski Szarych Szeregów oraz oficer Armii Krajowej

Wiedzę zdobywał w trakcie okupacji, uczestnicząc w tajnych kompletach.

Ukończył wydział matematyczno-fizyczny Prywatnego Liceum Towarzystwa Ziemi Mazowieckiej. W strukturach Polskiego Państwa Podziemnego od 1940 r. Zaangażował się w działalność organizacji samokształcenia „Pet", następnie w 1941 r. włączył się w działalność Małego Sabotażu „Wawer", a w 1942 r. wszedł w skład Szarych Szeregów jako drużynowy 4. Drużyny „Sad 400" . Wraz z utworzeniem Batalionu „Zośka" został wyznaczony dowódcą II plutonu 2. kompanii „Rudy". Brał udział w licznych akcjach bojowych. Na początku powstania dowodził 2 kompanią „Rudy" Batalionu „Zośka". Brał udział w walkach na Woli (gdzie jego jednostka zdobyła dwa czołgi typu Pantera), na Starym Mieście, w Śródmieściu oraz na górnym Czerniakowie. Odznaczył się w walkach m.in. o obóz koncentracyjny Gęsiówka. Na Czerniakowie walczył o utrzymanie przyczółka dla desantu berlingowców. Zginął 15 września 1944 r. W sierpniu 1944 r. odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari.

Ppor. Stanisław W. Leopold

Pseud. Rafał, Leon (1918–1944), harcerz

Kształcił się w prywatnym Gimnazjum Męskim Zgromadzenia Kupców m. Łodzi.

Następnie studiował w Szkole Głównej Handlowej. Złożenie pracy dyplomowej uniemożliwił mu wybuch wojny. Na początku 1940 r. włączył się w prace struktur konspiracyjnych organizacji PET, a następnie Rady Programowej Szarych Szeregów. W 1943 r. ukończył Szkołę Podchorążych Piechoty Rezerwy „Agricola". Na początku 1944 r. otrzymał dowództwo I plutonu przemianowanego na 1. kompanię Oddziału Dyspozycyjnego „Pegaz" Kedywu KG AK. W lipcu dowodził nieudaną akcją zamachu na SS-Obergruppenführera Wilhelma Koppe w Krakowie. W powstaniu dowodził 1. kompanią Batalionu „Parasol". Walczył na Woli i na Starym Mieście. Poległ w nocy z 25 na 26 sierpnia podczas ataku na pałac Przebendowskich/Radziwiłłów przy ul. Bielańskiej 12. Pośmiertnie odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari.

Sylwetki przygotowane przez Fundację Pamięci o Bohaterach Powstania Warszawskiego

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA