fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Poszukiwanie pracy

Rok spadku w rekrutacji online

shutterstock
2019 r. był pierwszym, gdy liczba ofert pracy opublikowanych w polskim internecie nie tylko nie wzrosła, ale wręcz spadła. Rosnące koszty pracy i słabnąca koniunktura gospodarcza wskazują, że w 2020 r. nie będzie tu odbicia.

W 2019 r. opublikowano w sieci 2,39 mln ogłoszeń rekrutacyjnych, o 45,5 tys. (1,9 proc.) mniej niż rok wcześniej – wynika z danych Katedry Ekonomii i Finansów Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania (WSIiZ) w Rzeszowie oraz Biura Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC), do których dotarła „Rzeczpospolita".

– Spadająca liczba ofert pracy potwierdza pierwsze symptomy dekoniunktury, choć na razie nic nie wskazuje, by była ona silna – twierdzi Robert Pater z KEiF WSIiZ, dodając, że mniejszą aktywność w rekrutacji online widać było w 2019 r. w całym kraju. Przełożyło się to na wyniki barometru ofert pracy, który przygotowują KEiF WSIiZ i BIEC; pomimo lekkiej poprawy w grudniu (gdy w skali miesiąca ogłoszeń nieco przybyło) w całym ubiegłym roku stracił on 7,5 proc. wartości, spadając do poziomu z jesieni 2017 r. Spadek liczby ofert pracy nastąpił w większości zawodów, w tym tych związanych z handlem i sprzedażą, które mają największy udział w ogłoszeniach rekrutacyjnych online. Malejący popyt na handlowców i sprzedawców to jeden z pierwszych sygnałów dekoniunktury, na który nałożyły się skutki ograniczenia handlu w niedziele.

Efekt rotacji

Podobny trend widać w danych czołowego portalu pracy dla specjalistów Pracuj.pl, gdzie również handel i sprzedaż jest największą kategorią. Odpowiada za 30 proc. ogłoszeń, których łączna liczba zmniejszyła się w minionym roku o 2,7 proc., do 556,6 tys. Jak ocenia Rafał Nachyna, dyrektor zarządzający Pracuj.pl, na rynku pracy wyraźnie widać kolejne oznaki stabilizacji, co dotyczy planów działów HR i headhunterów, jak również rekrutacji online. – Należy jednocześnie podkreślić, że jest to stabilizacja na bardzo wysokim poziomie – zaznacza szef Pracuj.pl, gdzie większy wybór ofert mieli w 2019 r. głównie specjaliści z budownictwa i logistyki oraz edukacji i szkoleń. O 7 proc. spadła tam natomiast liczba ofert w działach handlu i sprzedaży i aż o 12–13 proc. w inżynierii i produkcji. Podobny trend widać w całej rekrutacji online, gdzie – jak zaznacza Pater – od jesieni 2019 r. wyraźnie ubywa ofert dla przedstawicieli zawodów inżynieryjnych oraz produkcyjnych. Z kolei przyrost wakatów w zawodach technicznych był zasługą większego popytu na pracowników w budownictwie, logistyce oraz w IT.

Zdaniem Roberta Patera 2020 r. przyniesie dalszy spadek wakatów, tym bardziej że wzrost kosztów pracy (płaca minimalna i PPK) nie zachęca do zwiększania zatrudnienia. Odbicia na rynku pracy nie spodziewa się też Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, ekonomistka z Uniwersytetu Warszawskiego; według niej dekoniunktura na zachodzie Europy, która przełożyła się na widoczne już w 2019 r. (zwłaszcza w przemyśle) słabnięcie polskiej gospodarki oraz inwestycji, zmniejsza zainteresowanie firm pracownikami.

– Widzimy, że firmy stabilizują zatrudnienie, a poszukiwania pracowników wynikają często z ich rotacji – dodaje Monika Fedorczuk, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Oferta od rekrutera

Jeszcze większy niż w sieci, bo 13-proc., spadek liczby ofert nastąpił w 2019 r. w urzędach pracy, gdzie zgłoszono ich 1,34 mln. Joanna Tyrowicz, ekonomistka z ośrodka badawczego GRAPE i UW, zwraca uwagę, że oceniając liczbę ofert w urzędach pracy, trzeba wziąć pod uwagę, jaka część ofert rynkowych tam trafia. Historycznie było to między 15 (w czasach dobrej koniunktury) a 10 proc. (w okresach spowolnienia). Sama zmiana wskaźnika penetracji znacząco wpływa więc na liczbę dostępnych w urzędach ofert. Z kolei dane o rekrutacji w sieci zaburza brak jednego miejsca agregującego wszystkie oferty. Nie wiemy więc, jak często na różnych portalach powtarzają się te same ogłoszenia, co utrudnia ocenę, ile jest rzeczywiście wolnych miejsc pracy. Ekonomistka przypomina też, że część ofert, zwłaszcza tych z lokalnych rynków, nie trafia do sieci, bo tamtejsi pracodawcy ogłaszają się w lokalnych mediach. Do agregatorów ofert nie trafiają też te, które łowcy głów składają wybranym specjalistom czy menedżerom (także na portalach społecznościowych).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA