fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Turcja żąda pomocy UE

AFP
Prezydent Erdogan grozi Europie nową falą nielegalnej imigracji, jeżeli Ankara nie otrzyma dodatkowego wsparcia.

W chwili gdy udało się opanować niekontrolowany napływ uchodźców do Europy poprzez Morze Śródziemne z Libii, Maroka i Tunezji, nowa fala imigrantów ruszyła w kierunku greckich wysp. Jedynie w ostatni czwartek sierpnia na wyspę Lesbos (położoną zaledwie 12 km od wybrzeży Turcji) dotarło ponad 500 uchodźców z Syrii. Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan zagroził, że szeroko otworzy „bramę" dla uchodźców, jeżeli Europa nie spełni jego żądania.

– Potrzebujemy pomocy logistycznej, by zbudować domostwa w głębi Syrii, 30 km od naszej granicy – mówił prezydent kilka dni temu. Rząd w Ankarze zamierza tam osiedlić milion syryjskich uchodźców przebywających w Turcji. Byłoby to być może do zrobienia przy finansowym wsparciu UE, ale problem w tym, że na osiedlenie syryjskich uchodźców nie zgadzają się Kurdowie z organizacji YPG (Powszechne Jednostki Obrony) kontrolujący po stronie syryjskiej większą część liczącej 450 km granicy turecko-syryjskiej. Dopatrują się w planie Erdogana zamiaru zmiany struktury etnicznej terenów zamieszkanych przez Kurdów celem politycznego ich osłabienia. Dla Ankary YPG to organizacja terrorystyczna, którą oskarża o współpracę z PKK (Partia Pracujących Kurdystanu) – separatystycznym ugrupowaniem w Turcji zaopatrywanym podobno w broń właśnie przez YPG. Jako że syryjscy Kurdowie są sojusznikami USA w walce z tzw. państwem islamskim, Amerykanie do tej pory powstrzymywali Ankarę przed uderzeniem na liczące ponad 50 tys. bojowników siły YPG.

Równocześnie jednak nasilające się ataki sił syryjskiego prezydenta Asada (wspomaganego przez Rosjan) na ostatni bastion rebeliantów w graniczącej z Turcją prowincji Idlib sprawiają, że rośnie presja uchodźców na Turcję.

Schronienie znalazło tam już ponad 3,6 mln uciekinierów będących sporym obciążeniem dla państwa tureckiego. Część ich utrzymania wzięła na siebie UE, zawierając wiosną 2016 roku odpowiednie porozumienie z Ankarą. Turcja zobowiązała się w nim do odbierania nielegalnych imigrantów, którym udało się dotrzeć na greckie wyspy. W zamian do państw UE miała trafiać taka sama liczba uchodźców znajdujących się już w Turcji. Miało to zniechęcić do nielegalnego przekraczania granicy. Dodatkowo Bruksela miała wypłacić Turcji 6 mld euro, z czego 5,6 mld już zostało przekazane. Tymczasem Erdogan twierdzi, że dostał jedynie 3 mld euro.

Nowe żądania tureckiego prezydenta napotykają krytyczne oceny w Brukseli. Liczba przybyszów na greckich wyspach rośnie i rząd w Atenach apeluje o przyjmowanie uchodźców przez państwa Unii. Z miernym skutkiem. Na greckich wyspach znajduje się obecnie co najmniej 24 tys. imigrantów. Greckie procedury ich badania są niezwykle opieszałe, co utrudnia realizację porozumienia UE–Turcja i odsyłanie nielegalnych przybyszów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA