fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Poczta i wybory prezydenta USA

Donald Trump nie ukrywa, że nie jest zwolennikiem wyborów korespondencyjnych
AFP
Wśród przeciwników Donalda Trumpa rosną obawy, że Amerykanie nie będą mogli swobodnie głosować.

Od poniedziałku do czwartku członkowie Partii Demokratycznej biorą udział w krajowej konwencji, której kulminacyjnym punktem jest nominacja Joe Bidena na kandydata tej partii w tegorocznych wyborach prezydenckich. To kilkudniowe wydarzenie miało się odbyć w Milwaukee w stanie Wisconsin. Jednak ze względu na pandemię koronawirusa przeniesiono je prawie w całości na platformy internetowe. Niemniej tradycyjnie obfituje w liczne wystąpienia prominentnych polityków, w tym Michelle Obamy, Hillary Clinton, Michaela Bloomberga, Berniego Sandersa czy Alexandrii Ocasio-Cortez.

Sondaże są łaskawe dla duetu Joe Biden–Kamala Harris. Prowadzą w badaniach opinii publicznej w każdym z kluczowych stanów, w których Trump wygrał w 2016 r. niewielką liczbą głosów. Republikanie nie czują się też pewnie, jeśli chodzi o ich szanse utrzymania większości w Senacie, oraz jeszcze mniej pewnie w kontekście przejęcia kontroli w Izbie Reprezentantów.

Demokraci jednak martwią się, że administracja Donalda Trumpa będzie chciała utrudnić ludziom udział w wyborach, a jeżeli prezydent je przegra, nie będzie chciał zaakceptować porażki. „Administracja Trumpa bardziej skupiona jest na uniemożliwianiu głosowania niż na wybijaniu wirusa" – napisał w piątek na Twitterze były prezydent Barack Obama. Ponad 80 proc. demokratów, z Joe Bidenem na czele, podziela jego obawy – wynika z sondażu Reuters/Ipsos.

Nie będzie nadgodzin

Ze względu na pandemię Covid-19 coraz więcej stanów daje wyborcom możliwość głosowania korespondencyjnego. – Wyborcy będą mogli głosować osobiście w punktach wyborczych, ale też otrzymają karty do głosowania pocztą. Wypróbowaliśmy ten model w prawyborach i odniósł on sukces – powiedział Phil Murphy, gubernator stanu New Jersey.

Problem w tym, że prezydent Trump od miesięcy wyraża swój sprzeciw wobec głosowania korespondencyjnego, twierdząc, że prowadzi ono do oszustw i nieprawidłowości. Krytycy mówią, że chce ograniczyć liczbę głosów oddanych przez wyborców poważnie podchodzących do zagrożenia pandemią, a ci należą do elektoratu demokratycznego.

W ubiegły czwartek Trump otwarcie przyznał, że z powodu swojej niechęci do głosowania korespondencyjnego odmawia przeznaczenia większych dotacji dla poczty, która boryka się z poważnymi problemami finansowymi.

– Domagają się 3,5 mld dolarów na pocztę. Jeżeli nie zwiększymy budżetu, to znaczy, że demokraci nie będą mogli wprowadzać głosowania korespondencyjnego, bo (bez dodatkowych funduszy) poczta nie jest w stanie sprostać wyzwaniu – powiedział Trump.

Jego otoczenie broni rozumowania prezydenta, zrzucając winę na demokratów. – Prezydent chce wolnych i sprawiedliwych wyborów. To demokraci proszą się o chaos i realną możliwość oszustwa, pozwalając na głosowanie korespondencyjne – powiedział Tim Murtaugh, rzecznik kampanii wyborczej Donalda Trumpa.

Niepokój podsycają przede wszystkim zmiany w systemie funkcjonowania poczty amerykańskiej wprowadzane przez nominowanego niedawno przez prezydenta szefa tej instytucji Louisa DeJoy, który jest też hojnym sponsorem kampanii Trumpa. W ramach cięcia kosztów ograniczył on rozwożenie poczty oraz nadgodziny pracowników pocztowych, co opóźnia dostarczanie przesyłek. Poczta amerykańska planuje również pozbyć się części maszyn do szybkiego sortowania listów oraz skrzynek do zbiórki poczty w wielu rejonach. Demokraci ostrzegają, że takie praktyki utrudnią głosowanie korespondencyjne, z którego może skorzystać nawet 80 milionów Amerykanów, a teraz opóźniają dostarczanie ważnych przesyłek, np. lekarstw dla starszych osób i weteranów.

Pelosi wkracza

„W całym kraju obserwujemy niepokojące efekty kampanii prezydenta skierowanej na sabotaż wyborów poprzez manipulacje systemem działania poczty. Dobro naszego narodu oraz amerykańska demokracja są zagrożone" – napisała w liście do demokratycznych ustawodawców przewodnicząca Izby Reprezentantów Nancy Pelosi, która postanowiła skrócić przerwę wakacyjną kongresmenów i zwołać sesję specjalną poświęconą poczcie amerykańskiej. Chce doprowadzić do głosowania nad ustawą, która zobowiązywałaby pocztę do utrzymania wcześniejszych standardów, jeśli chodzi o dostarczanie przesyłek, do końca roku. Przewodniczący mniejszości w Senacie Charles Schumer stara się o zwołanie sesji specjalnej swojej izby. – Musimy podjąć działanie, aby odwrócić szkody, jakie DeJoy poczynił w tej instytucji, tak aby Amerykanie mogli dostawać swoje przesyłki, w tym płatności i lekarstwa, na czas oraz by zrobić wszystko co w naszej mocy, aby wybory pozostały wolne i sprawiedliwe – powiedział Schumer.

Nancy Pelosi oraz kongresmenka Carolyn Maloney, przewodnicząca kongresowej komisji nadzoru, chcą, aby DeJoy został przesłuchany przez Kongres już w najbliższym tygodniu. Natomiast prokuratorzy generalni w demokratycznych stanach rozważają pozwanie administracji Trumpa do sądu za wprowadzanie zmian, które utrudnią głosowanie korespondencyjne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA