fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

KE: demokracja zagrożona

Frans Timmermans
Wikimedia Commons
Opinia Brukseli o sytuacji w Polsce jest bardzo krytyczna. PiS jest zaskoczony, bo był gotów na duże ustępstwa.

Pierwsza napisała o tym "Rzeczpospolita" - przypominamy najgłośniejsze teksty z 2016 roku

Korespondencja z Brukseli

„Rzeczpospolita" dotarła do projektu krytycznej opinii Komisji Europejskiej o stanie praworządności w Polsce.

Opinia, podobnie jak list do polskiego rządu podpisany przez pierwszego wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa, jest już gotowa. Bez postępu w sprawie odblokowania Trybunału Konstytucyjnego opinia zostanie przyjęta 23 maja.

Z naszych informacji wynika, że Holender pisze, iż dotychczasowy dialog nie przyniósł żadnych rozwiązań i dlatego KE publikuje opinię. Bruksela uzależnia dalsze postępowanie od tego, jakie konkretne propozycje w ciągu 14 dni przedstawi nasz rząd.

W opinii pojawiają się znane już zarzuty, zbieżne z oceną Komisji Weneckiej, że obecny spór o Trybunał stanowi zagrożenie dla państwa prawa. Komisja Europejska idzie jednak dalej i ocenia, że w Polsce nie obowiązują standardy demokratyczne. Wyraźnie stwierdza, i to jest najmocniejszy paragraf opinii, że bez praworządności nie ma mowy o demokracji i poszanowaniu praw podstawowych. Chodzi nie tylko o to, że bez skutecznego TK nie da się chronić wartości wymienionych w art. 2 traktatu o UE, a więc „poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, jak również poszanowania praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości". Praworządność jest także warunkiem koniecznym respektowania wszystkich innych praw płynących z unijnych traktatów i prawa międzynarodowego.

Komisja przypomni też Polsce, że jest ona członkiem UE i szacunek dla państwa prawa jest warunkiem zaufania obywateli i rządów do systemów prawnych innych państw członkowskich.

Tekst opinii jest gotowy. Teraz tylko od Timmermansa i jego oceny postawy Polski zależy, czy zostanie opublikowany.

Polski rząd jest zaskoczony takim biegiem spraw. Docierały do niego od kilku dni sygnały, że Komisja Europejska może zaostrzyć kurs w sprawie Trybunału. Dlatego we wtorek w telefonicznej rozmowie z Timmermansem premier Szydło przedstawiła nową propozycję PiS dotyczącą rozwiązania konfliktu. To oferta zawierająca najdalej jak dotąd idące ustępstwa ze strony obozu władzy.

Według naszych informacji Beata Szydło zadeklarowała m.in. stopniowe wprowadzanie do TK sędziów wybranych przez PO, przyjęcie przepisów, wedle których obecny skład TK zostałby uznany za uprawniony do orzekania, co umożliwiłoby publikację orzeczeń. Otwarta była także na kwestię publikacji wcześniejszych orzeczeń TK, których druku dotąd odmawiała. Premier Szydło zadeklarowała też, że PiS zrezygnuje z zasady podejmowania decyzji w TK większością dwóch trzecich głosów.

– Timmermans był zadowolony. To nie jest nasze subiektywne odczucie. Sam tak mówił – twierdzi nasz rozmówca z rządu. – Uzgodniliśmy, że przyśle grupę ekspercką, która zapozna się z sytuacją – dodaje.

Dlatego rząd był zdumiony, gdy w środę – dzień po rozmowie z premier Szydło – Timmermans publicznie postawił rządowi ultimatum, wedle którego Komisja Europejska do poniedziałku oczekuje uregulowania sprawy Trybunału.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA