Polityka

Joanna Scheuring-Wielgus: Wchłonęła nas PO

tv.rp.pl
Nie ma żadnego zjednoczenia opozycji – mówi posłanka Joanna Scheuring-Wielgus.

"Rzeczpospolita": Dlaczego odchodzi pani z partii, którą pani współzakładała?

Joanna Scheuring-Wielgus, była posłanka Nowoczesnej: Miałam dość!

Czego?

Nie czułam się już dobrze w Nowoczesnej.

Po tym, jak jej szefem przestał być Ryszard Petru?

To nie miało znaczenia. Nie mogę być w partii, która nie bierze pod uwagę mojego zdania, a skupia się wyłącznie na kanapowych dyskusjach. Nie mogę być w partii, która stała się przystawką PO, w kontrze do której powstała. Nie mogę być w partii, która nie walczy o swoją podmiotowość. Nie mogę być w partii, która zdradza swoje ideały. Nie mogę być w partii, która akceptuje nazywanie swoich przeciwników „barachłem".

Poseł Witold Zembaczyński nazwał Patryka Jakiego „barachłem".

Nie zgadzam się z Jakim, ale przepraszam go za brak reakcji Nowoczesnej na obraźliwe sformułowania pod jego adresem. Dla mnie Patryk Jaki nie jest barachłem! Nikogo bym tak nie nazwała. Nigdy nie mogłabym komentować czyjegoś rodzinnego życia. Zembaczyński i Nowoczesna powinni przeprosić Jakiego. Czułam się źle w partii, która akceptowała takie zachowanie.

Sama pani używa ostrych argumentów wobec własnych przeciwników. Jarosława Kaczyńskiego nazywa pani tchórzem.

Nie odbieram swoim przeciwnikom godności. Nie atakuję ich rodziny. Szef klubu PiS Ryszard Terlecki chce ukarania mnie przez Komisję Etyki Polskiej za koszulkę: „Jarosław Kaczyński to tchórz", którą miałam podczas programu w Radiu ZET i Polsacie. Wicemarszałek Sejmu chce, żeby mnie, jako posła, ukarano za moją postawę poza Kancelarią Sejmu. Podtrzymuję, że Jarosław Kaczyński jest tchórzem. Boi się wziąć odpowiedzialność za Polskę, rządząc nią z tylnego siedzenia. Boi się przyjść do protestujących. Wciąż zasłania się swoimi ludźmi.

Co zdecydowało o pani odejściu z Nowoczesnej?

Nie mogę być w ugrupowaniu, które nie podchodzi po partnersku do ruchów miejskich, z których się wywodzę. PO i Nowoczesna bardzo nieufnie podchodzą do ruchów obywatelskich i nie traktują ich po partnersku. Sama PO i Nowoczesna nie wygrają z PiS. Patrząc na ich postawę, mam wrażenie, że robią wszystko, żeby opozycja przegrała.

Jednoczą się.

Nie ma realnego zjednoczenia opozycji. Jest tylko zjednoczenie PO z Nowoczesną na warunkach Schetyny. Nowoczesna została wchłonięta przez PO. Mam wrażenie, że Katarzyna Lubnauer dąży do połączenia Nowoczesnej z PO. O moim odejściu ostatecznie zdecydowała próba kneblowania mi ust i brak zgody na wypowiadanie się na tematy osób niepełnosprawnych.

Katarzyna Lubanuer stwierdziła, że nieprawdą jest, iż nie może się pani wypowiadać na temat osób niepełnosprawnych.

W Klubie Poselskim Nowoczesnej od ponad dwóch lat obowiązuje zasada, że to prezydium klubu decyduje o tym, kto zabiera głos, prezentując oświadczenie klubu. W wypadku dwóch ustaw na temat niepełnosprawności głos został przydzielony trzem osobom, ale nie mnie. Dokładnie identyczna sytuacja ma teraz miejsce ws. debaty nad wynagrodzeniami. Głos zostali przydzielony posłom: Misile, Truskolaskiemu i Zembaczyńskiemu, a nie Ryszardowi Petru, który zajmował się tą sprawą i chciał o niej mówić. Zapytałam o powody niedopuszczania nas do głosu – usłyszałam, że działamy na szkodę klubu i dlatego podjęto taką polityczną decyzję.

Może Petru jest już politycznie zgraną kartą?

Nie mam takiego wrażenia!

Założy pani nowe ugrupowanie?

Na razie zamierzam cieszyć się wolnością. Moja decyzja nie była pochopna. Przez pół roku walczyłam o Nowoczesną taką, jaką zakładałam na Torwarze. Mój głos był głosem niesłyszalnym w partii. Jedyne mile widziane w Nowoczesnej głosy to te przytakujące Katarzynie Lubnauer. Moja niechęć do Nowoczesnej narastała.

Poinformowała pani przewodniczącą Lubnauer o swojej decyzji?

Poinformowałam tak jak wszystkich. Pierwszą osobą, której obwieściłam, że zamierzam opuścić Nowoczesną, był mój mąż. Powiedziałam mu to we wtorek wieczorem, a on skomentował to krótko: „nareszcie!". Wszyscy pozostali dowiedzieli się później. Poprosiłam członków swoich struktur, żeby nie odchodzili z Nowoczesnej. Katarzyna Lubnauer przez ostatnie pół roku nie znalazła chwili na rozmowę ze mną, wiec teraz ja nie znalazłam powodu, by o swojej decyzji poinformować ją z wyprzedzeniem.

Nie wstąpi pani do PO?

Nie. Weszłam do polityki, sprzeciwiając się PO. Chcę nowej jakości w polityce, a PO–PiS jest synonimem polityki, której najzwyczajniej nie lubię. Ze Schetyną i z Lubnauer jako liderami PO i Nowoczesna nie pokonają PiS. Trzeba iść szerzej i nie kopiować partyjnego zamordyzmu PiS.

Co dalej?

Potrzebne jest nowe ugrupowanie polityczne, bliskie ludziom, wartościom, problemom, zakorzenione w ruchach miejskich, założone oddolnie, które nie będzie ugrupowaniem średniowiecznym, jak PO i Nowoczesna.

Powstanie?

Myślę, że po wyborach samorządowych takie ugrupowanie powstanie. W powietrzu czuć, że coś powinno się wydarzyć. Czas na nową rewolucję pokoleniową i jakościową. Większość polityków w parlamencie to ludzie, którzy są w polityce od 1989 r. Przez te wszystkie lata świat i Polska się zmieniły – ale oni chyba tego nie zauważają.

Partia z Biedroniem i Nowacką?

Byliby wartościami dodanymi dla nowego ugrupowania.

Czy wprowadzając do Sejmu opiekunów osób niepełnosprawnych w podopiecznymi nie upolitycznia pani ich protestów?

Matki osób niepełnosprawnych same się do mnie zgłosiły z prośbą o pomoc. Miałam im odmówić? Politycy PiS będąc w opozycji, z obecną minister Rafalską na czele, szeptali opiekunom osób niepełnosprawnych, że jeśli PiS dojdzie do władzy, to mogą liczyć na ich pomoc. Zawiedli. Obiecali im 500+ w 2014 roku. Dziwię się, że PiS obraża opiekunów osób niepełnosprawnych, a nie z nimi rozmawia. Beata Szydło, która zajmuje się sprawami społecznymi, ani razu nie pofatygowała się, by zamienić z nimi choć słowo. To upadek, a może i symbol byłej premier. Dziś PiS odbiera godność protestującym, którzy walczą o godność swoich dzieci. PiS ich obraża i pozwala, by oglądano ich w Sejmie jak w zoo. To taka gra na wyczerpanie - PiS czeka, aż opiekunowie będą mieli dosyć i protest się wypali.

Jak to się skończy?

Liczę, że minister Rafalska postawi się prezesowi Kaczyńskiemu i zgodzi się na postulaty protestujących. Czasami stawiając na swoim wbrew całej grupie można osiągnąć naprawdę wielkie cele.

 

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL