fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Rosyjski profesor: NATO nie będzie bronić Turcji

prof. Andriej Suzdalcew
youtube
Rosja nie wybaczy, nie zapomni i na pewno się zemści na Ankarze za śmierć naszych żołnierzy – mówi „Rzeczpospolitej” prof. Andriej Suzdalcew z moskiewskiej Wyższej Szkoły Ekonomii.

Rzeczpospolita: Po doniesieniach z Turcji, która oświadczyła, że rosyjski Su-34 naruszył jej przestrzeń powietrzną, sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg wezwał Moskwę do odpowiedzialnego zachowania. Jak zareaguje na to Moskwa?

Andriej Suzdalcew: Rosja spokojnie reaguje na tego typu kłamstwa, ponieważ nie ma dowodów na to, że był to rosyjski samolot. Chodzi o to, że Turcja chce zorganizować dwustronne rosyjsko-tureckie spotkanie i szuka do tego pretekstu, wydając tego typu oświadczenia. Teraz wygląda to tak, jakby prezydent Recep Tayyip Erdogan wzywał prezydenta Władimira Putina na dywanik. Jest to zachowanie dziecinne, w tureckim stylu.

Dlaczego Kreml nie godzi się na takie spotkanie?

O czym można rozmawiać, jeżeli tureckie lotnictwo ciągle narusza syryjską przestrzeń powietrzną? Zgodnie z porozumieniami syryjsko-rosyjskimi to właśnie Rosja odpowiada za przestrzeń powietrzną Syrii. Poza tym Turcy zestrzelili nasz samolot i zamordowali naszych żołnierzy. Rosja nigdy takich rzeczy nie wybaczy i na pewno zemści się na Ankarze.

Jaka byłaby reakcja Moskwy, na kolejny przypadek zestrzelenia rosyjskiego samolotu przez tureckie lotnictwo?

Rosyjskie władze już wiedzą, jak mają w takiej sytuacji zareagować. Wtedy zestrzelenie naszego samolotu było ciosem w plecy - w Turcji znajdowało się około 5 tys. rosyjskich turystów i dlatego mieliśmy związane ręce. Teraz tam nie ma naszych obywateli. Tureckie władze wiedzą, że zainstalowaliśmy na terenie Syrii systemy obrony przeciwlotniczej S-400 i mamy tam grupę najnowocześniejszych samolotów bojowych. Gdyby samoloty tureckie znalazły się na terenie Syrii, zostałyby natychmiast zmiażdżone.

Tyle, że Turcja jest członkiem NATO...

Kraje NATO nie wystąpią w obronie Turji. Bardzo dobrze rozumiemy to w Moskwie, ale wiedzą o tym także w Ankarze. To wyjaśnia ostrożne zachowanie Turcji w ciągu ostatnich miesięcy. Gdyby Turcja miała stuprocentową pewność ewentualnego wsparcia NATO, doszłoby już do kolejnych incydentów. Od listopada tureckie lotnictwo nie zbliża się do syryjskiej granicy.

Ale Turcja nie jest jedynym powodem napięcia w stosunkach między Rosją a NATO...

Moskwa po prostu reaguje na pewnego rodzaju zagrożenia. Obecnie widzimy, że w Polsce zwiększa się obecność sił NATO. Trudno, jest to decyzja narodu polskiego. Jeżeli chcą mieć obce bazy na swoim terenie, to niech mają. Nie pozostawimy jednak tego bez odpowiedzi. Zwiększamy swoje siły w obwodzie kaliningradzkim oraz prowadzimy rozmowy z Białorusią, odnośnie rozmieszczenia tam naszej bazy lotniczej. To nie jest dobra tendencja, ponieważ wcześniej współpracowaliśmy z NATO, chociażby w kwestii tranzytu sił sojuszu do Afganistanu. Warto jednak zaznaczyć, że nie mamy konfrontacji wojskowej z NATO.

Tyle, że napięcia te odbijają się na stanie rosyjskiej gospodarki. Niektórzy rosyjscy ekonomiści twierdzą, że stan ten jest najgorszy w najnowszej historii Rosji...

Najgorsza sytuacja była na początku lat 90., po upadku Związku Radzieckiego. Zachód nie od dziś prowadzi wojnę gospodarczą przeciwko Rosji. Rosji nie dopuszczano do przetargów dotyczących zachodnich korporacji, np. takich jak Opel. Gdy sprzedawano Volvo, Rosja nawet nie uczestniczyła w procedurze, ponieważ wiedziała, jak to się skończy. Ciągle ograniczano dostawy technologii do naszego kraju. Przetrwaliśmy i jesteśmy samowystarczalni. Sytuacja nie jest łatwa, ale katastrofy nie ma, jak to opisują na Zachodzie. W Waszyngtonie i Brukseli od lat czekają na to, że Rosjanie będą umierali z głodu. Niech poczekają jeszcze z dwieście lat.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA