- Jako obywatelowi w Polsce, o którą walczyłem, żyje mi się dobrze, bo wciąż żyję w państwie niepodległym i demokratycznym, choć od dwóch lat mamy z tym potężny problem, który jest powodem do niepokoju - mówił Kuczyński.
Ekonomista ocenił, że za wcześnie jest, aby oceniać osiągnięcia wicepremiera Morawieckiego. - Wzrost gospodarczy, prawie nie ma bezrobocia, rosną płace - ale to jest tylko jedna strona. Zeszliśmy ze ścieżki tygrysiego wzrostu gospodarczego na ścieżkę wzrostu cherlawego. Pytanie, czy wrócimy.
Na uwagę, że obecnie rządzący nieustannie krytykują III RP jako "kraju w ruinie", a Okrągły Stół jako dogadanie się z komunistami, Kuczyński stwierdził, że krytyka ta jest kłamliwą, nieodpowiadającą faktom propagandą. - Polska po tej "fatalnej" transformacji jest rekordzistką wzrostu PKB w całym OECD. To ma być świadectwo nieudanej transformacji? Oni kłamią, i to podle. To świadczy o mentalnym typie tych ludzi - mówił gość programu.
- Nie zamierzam polemizować z ludźmi typu Krzysztofa Wyszkowskiego. Okrągły Stół, poza Bitwą Warszawską, był najbardziej pozytywnym czynem i największym osiągnięciem Polaków w całym XX wieku. Od jednego ustroju do drugiego, od podległości do niepodległości przeszliśmy bez przelewu krwi. Jak można na tego rodzaju czyn rzucać obelgi? Dogadanie się z komunistami, co zarzucają krytycy Okrągłego Stołu.
Kuczyński ocenił, że nieprawdą jest, jakoby Kiszczak przyczynił się do śmierci Grzegorza Przemyka. - Jego śmierć była wypadkiem przy pracy, który zdarza się wszystkim policjom. Nie zamierzam usprawiedliwiać PRL-owskiej milicji, natomiast błąd Kiszczaka polegał na tym, że akceptował krycie i przesłanianie tego zabójstwa oskarżaniem ludzi całkowicie niewinnych. Za to rzeczywiście odpowiada i to przesądziło, że Tadeusz Mazowiecki zdecydował się z nim rozstać. Kiedy wyszła ta sprawa, spędziliśmy z Mazowieckim we dwóch całą noc czytając wyciągi z akt Przemyka. Nie inspirował afery ze śmiercią Przemyka, ale o niej wiedział i ją krył - mówił Kuczyński.