Reklama
Rozwiń
Reklama

Śledzińska-Katarasińska: Nie widzę nikogo, kto mógłby mnie zastąpić

W PZPR byłam szeregowym członkiem i opuściłam ją w Karnawale Solidarności. Zapłaciłam za to ogromną cenę, łącznie ze śmiercią męża. Jeżeli ktoś za przejście na drugą stronę płaci taką cenę, to nie bardzo ma ochotę ponownie zbliżać się do tego środowiska - mówi Iwona Śledzińska-Katarasińska, posłanka PO.
Iwona Śledzińska-Katarasińska: – Przystąpiłam do PO, a nawet organizowałam struktury w Łódzkiem i pr

Iwona Śledzińska-Katarasińska: – Przystąpiłam do PO, a nawet organizowałam struktury w Łódzkiem i przewodziłam im przez ponad pięć lat. Na zdjęciu: protest Solidarności ’80 przed biurem Platformy, maj 2009 r.

Foto: Fotorzepa, Marian Zubrzycki

Plus Minus: Spędziła pani osiem kadencji w Sejmie, obecna jest dziewiąta. Kto z ludzi, których poznała pani w tym czasie, był dla pani najważniejszy?

Najważniejszych ludzi poznałam w Sejmie I kadencji. Moja aktywność polityczna po stronie obozu solidarnościowego datuje się od 1980 roku. Wcześniej byłam dziennikarką i wydawało mi się, że polityką się nie zajmuję, ale okazało się, że to była polityka. Solidarność przeorała moje dorosłe życie. W 1980 roku zakładałam sekcję solidarnościowych dziennikarzy w SDP i obsługiwałam I zjazd Solidarności dla partyjnej gazety. Z tego się wzięły późniejsze represje, bo oboje z mężem zostaliśmy wyrzuceni z pracy. W stanie wojennym poznałam wielu działaczy Solidarności, których później spotkałam w Sejmie I kadencji.

Pozostało jeszcze 96% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama