fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Bogusław Chrabota: Chwile przed 1 września 1939 r.

Wikimedia Commons, Attribution-ShareAlike 3.0 Germany (CC BY-SA 3.0 DE)
Latem 1939 roku wojnę czuło się w powietrzu. Tak przynajmniej opowiadali mi przed laty dziadkowie. Wojna była o krok, choć panowało równie mocne przekonanie, że można jej jeszcze uniknąć. Wierzyło się w sojusze, niezłomną wolę Francuzów i Anglików, którzy dali przecież Niemcom łupnia w 1918 roku i z pewnością nie zawiodą. Ale jeszcze ważniejsza od wiary w sojusze była wiara w ojczyznę i świętość polskiej sprawy. Odrodziła się przecież po stuleciu klęsk ledwie 20 lat wcześniej, przeżyła wielkie chwile na polach pod Radzyminem w wojnie z Sowietami, a potem konserwowała tę waleczność w tradycji legionowej, kulcie munduru i armii, czego całym sobą domagał się marszałek Piłsudski.

Rządzili zatem jego żołnierze po udanym zamachu w maju 1926 r., po zmianie konstytucji, a nawet po jego przedwczesnym zgonie. Sławek, Beck, Sławoj-Składkowski, Rydz- -Śmigły stali niezłomnie u władzy, a naród był przekonany, że przejęli po nim, Ojcu Ojczyzny, jego wielkość, siłę i geniusz. Sami zresztą o tym przekonywali, prężąc się na defiladach w eleganckich mundurach, lśniąc cholewą oficerki i lampasem, pobrzękując szablą. Polska, ich Polska, miała być potęgą militarną, z milionową armią, świetnie przeszkolonym żołnierzem i skuteczną doktryną... No i sojusze oczywiście.

Czy ktoś wiedział, że to propaganda? Czy krzyczeli o tym odsunięci od sztabów hallerczycy, Sikorski? Mało się o tym jakoś pisało do ostatniej chwili. Pewnie i oni wierzyli. Ktoś wyciągał wnioski z anszlusu, Monachium, upadku Czechosłowacji w marcu 1939 r.? Odwrotnie. Cieszono się z odzyskanego Cieszyna, kompletnie bez wyobraźni, że za chwilę będziemy kolejną przystawką Berl...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA