fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Telefonistka. Bezdomni na kwarantannie

Reporter, Marek M Berezowski
W dłuższej perspektywie to by się przydał namiot i śpiwór. Wie pani, już nie mogę dłużej na tej klatce siedzieć, bo się sąsiedzi buntują. A teraz w czasie tego wirusa to jeszcze bardziej na człowieka uważają. Wczoraj mnie z klatki przepędzili, dozorczyni chciała detergentem psikać. Ciężkie czasy, a spać trzeba.

Czy oni jeszcze przyjdą?

– A nie przyszli?

– Nie przyszli.

– Pewnie jeszcze przyjdą, proszę poczekać, oddzwonię.

Paulina gorączkowo przeszukuje listę telefoniczną w poszukiwaniu numeru do Wyjazdowej. Tydzień wcześniej przystała na propozycję, choć dopiero po dłuższym namyśle, co nie było w jej naturze, bo wcześniej to zwykle ona pierwsza zgłaszała się do pomocy. „Ktoś musi, a ja przynajmniej mam cierpliwość do ludzi" – zwierza się bliskiej osobie. Gdy Wyjazdowa odbiera, mówi jej, że dzwoniła Barbara z ulicy Pułku Baszta z pytaniem, czy oni jeszcze przyjdą.

Wyjazdowa odpowiada: – Niestety, dziś były tylko trzy osoby. Nie daliśmy rady obrócić wszędzie. Między innymi do tej pani z Pułku Baszta. Pewnie pójdziemy w kolejną niedzielę.

– Tak mam jej powiedzieć?

– Tak jej powiedz, co zrobić.

Dzień wcześniej Barbara dzwoni na numer Pauliny:

– Czy macie coś do jedzenia? Przydałaby się jakaś paczka. Ciężko, coraz ciężej.

– ...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA