fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Książki kwietnia

Plus Minus
Najchętniej czytane książki w kwietniu

1. „Grunt pod nogami" ks. Jana Kaczkowskiego (WAM) jest jedną z czterech (!) książek na naszej liście autora zmarłego 28 marca. W Poniedziałek Wielkanocny (por. poz. 3, 5 i 17).

2. „Shantaram" Gregory'ego Davida Robertsa (Marginesy) wciąż walczy o rankingową jedynkę, a wydawca szykuje już dla czytelników kolejną gratkę. Będzie nią z pewnością „Cień góry" tego samego autora, czyli – cytując Marcina Wolskiego – nasz ulubiony ciąg dalszy.

3. Ksiądz Jan Kaczkowski, bohater i współautor – z Piotrem Żyłką – książki „Życie na pełnej petardzie, czyli wiara, polędwica i miłość" (WAM), od urodzenia miał lewostronny niedowład i dużą wadę wzroku. A zdiagnozowano u niego nowotwór nerki, z którym sobie poradził, i glejaka mózgu, wobec którego współczesna medycyna pozostaje bezradna (por. poz. 1, 5, 17).

4. „Dziewczyna z pociągu" Pauli Hawkins (Świat Książki) – thriller z nieskrywanymi ambicjami, a to wciąż jeszcze rzadkość.

5. Ksiądz Jan Kaczkowski o wywiadzie rzece, którego udzielił Katarzynie Jabłońskiej i który ukazał się pod tytułem „Szału nie ma, jest rak" (Biblioteka Więzi), mówił tak: „Książka zrodziła się z bezradności, byłem w kiepskim stanie psychicznym i fizycznym, a zawsze byłem aktywnym człowiekiem. Wtedy pojawiła się pani redaktor, która zręcznie zadawała mi pytania. Tak powstała książka bioetyczna, napisana, jak sądzę, strawnym językiem. Próbuję odpowiedzieć na najbardziej palące pytania współczesnej bioetyki w kontekście nauczania Kościoła" (por. poz. 1, 3, 17).

6. Jedna z bohaterek książki Marty Abramowicz „Zakonnice odchodzą po cichu" (Wydawnictwo Krytyki Politycznej), która spędziła dwa lata w zakonie, wspomina: „Najgorsze były piwnice. Był tam długi korytarz, który ciągnął się w nieskończoność. Terakota w kolorze ceglanym, strasznie porowata. Szrubrem musiałyśmy kafle szorować. Przychodziła siostra Patrycja i pokrzykiwała: Mocniej! Mocniej szoruj! W kuchni piece do szorowania. Na węgiel i drewno. Zaraz po obiedzie trzeba je było umyć. Jeszcze parzyły, ale nie można było poczekać dwóch godzin, aż będą chłodniejsze". Boże, toż to istny kacet! Za komuny nakręcono film według „Drewnianego różańca", może by teraz zafundować Polakom powtórkę? Wtedy jednak protestował Episkopat, a ludzie pluli na antyreligijną propagandę. Jeśli czegoś jestem pewny, to tego tylko, że obecnie biskupi położą uszy po sobie. W imię zgody narodowej.

7. Michał Rusinek w książce „Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej" (Znak), pisząc o noblistce, zauważa: „...ona dość precyzyjnie pracowała nad tym, by wokół siebie stworzyć kokon z tego poczucia humoru, anegdot, uroku, co pozwalało jej się schować jako człowiekowi".

8. Tata bohatera kolejnego „Dziennika cwaniaczka", tym razem z podtytułem „Stara bieda" (Nasza Księgarnia), wyraźnie chce dotrzymać kroku duchowi czasów. Pewnie dlatego instaluje kamerkę internetową w... pluszowej kaczce. A mama potajemnie przyczepia synkowi do sznurowadła... lokalizator dla zwierząt. Niby cwaniaczek, a nie ma lekko.

9. Jerzy Zięba w „Ukrytych terapiach" (Egida Halina Kostka) przywołuje przysięgę Hipokratesa. Także ten jej fragment: „Będę stosował zabiegi lecznicze wedle mych możności i zdolności ku pożytkowi chorych, broniąc ich od uszczerbku i krzywdy". Koresponduje z tym zdaniem stara mądrość chińska: „Doskonały lekarz to ten, który zapobiega chorobie, zwyczajny to taki, który potrafi chorobę wyleczyć, ten zaś, który chorobę tylko leczy, to żaden lekarz". A jak zakwalifikować lekarzy, którzy zamiast leczyć, szkodzą?

10. Harlan Coben w „Nieznajomym" (Albatros) objawia czytelnikom niewesołą prawdę o tym, że każdy z nas ukrywa jakiś, na ogół istotny, fakt ze swojego życia, zatajając go również przed najbliższymi. Pociąga to za sobą fatalne następstwa. Prawie zawsze.

11. Sukces „Haremu Sulejmana" Colina Falconera (Między Słowami), powieści o złotej epoce Imperium Osmańskiego, to efekt gigantycznego sukcesu „Wspaniałego stulecia", świetnego tureckiego serialu pokazywanego ostatnio w TVP 1, a wyświetlanego w dziesiątkach krajów całego świata. Tak się robi politykę historyczną! A gdzie jest nasz serial o Jagiellonach? W lesie!

12. Reportaż „Oddział chorych ze strachu" z książki Justyny Kopińskiej „Polska odwraca oczy" (Świat Książki) opowiada o tym, jak „leczono" w psychiatryku w Starogardzie Gdańskim: „Ordynator kazała związać jednego chłopca. Był grzeczny, ale gruby i lekko upośledzony, dlatego z niego szydzono – mówi Hania, była pacjentka szpitala. Leżał związany, załatwiał się pod siebie, w końcu materac przeciekł i siki zaczęły się lać na podłogę. Później każdy mógł podejść i go uderzyć. Niektórzy salowi chcieli się przypodobać ordynator, więc zaczęli bić Roberta sznurami". Po paru latach panią ordynator Annę M., w sprawie której śledztwo wszczęła prokuratura, reporterka odnalazła w Malborku, gdzie tamta pracowała w przychodni, dorabiając jako biegła Sądu Okręgowego w Gdańsku. Gdzie jest teraz Anna, gdzie jest teraz Anna M.?

13. „Zielone koktajle. 365 przepisów" (Publicat) to dzieło autorki bloga o tym samym tytule. Już we wstępie trafiłem na interesujące mnie pytanie. Otóż czy trzeba dodawać płyny do koktajli? „Teoretycznie nie – [pada mocno rozczarowująca odpowiedź] – zwłaszcza, gdy używasz bogatych w wodę owoców, jak cytryny, arbuzy czy melony. I chcesz osiągnąć deserowy efekt musu, kremu albo lodów. Dodajemy jednak płyny z kilku powodów:

– zdecydowanie łatwiej miksuje się koktajl

– rozcieńczony jest smaczniejszy

– uzyskuje się większą objętość

– do rozcieńczania możesz zastosować dowolną wodę: mineralną, gazowaną, a nawet z kranu.

Koktajl można wzbogacić też o inne płyny niż woda [tu pojawia się cień nadziei], na przykład wodę kokosową, świeżo wyciskane soki, mleko roślinne, co gorąco polecamy. Napój ma wówczas dodatkowe wartości odżywcze i jest pyszny, nawet bez owoców o zdecydowanym smaku". Nie ukrywam, o zupełnie inne płyny mi chodziło.

14. „Pani Noc. Księga 1" (Mag) Cassandry Clare otwierająca nowy cykl tej autorki – „Mroczne intrygi" – wymyka się jakimkolwiek racjonalnym ocenom. Dlatego daruję sobie złośliwości; być może jest to dzieło genialne w jakiejś innej, nieznanej bliżej skali wartości literackich.

15. Colleen Hoover „Ugly Love" (Otwarte) – jeszcze jedna powieść o miłości, z gatunku tych, o których kiedyś mawiało się: odważne.

16. „Moskwa – pisze Wacław Radziwinowicz w książce „Creme de la Kreml" (Agora) – staje się »miastem dla ludzi«. Jak twierdzą badacze nastrojów społecznych, wynika to z prawdziwych aspiracji jej mieszkańców, którzy nie godzą się na izolację kraju od Zachodu, do czego dąży Kreml. Przeciwnie – chcą mieć u siebie to, co podpatrzyli w Europie: parki, deptaki, ścieżki rowerowe. A w takim środowisku z miłym uśmiechem bardziej człowiekowi do twarzy niż z grymasem złości". Zawsze uważałem, że nad chciejstwo nie ma nic piękniejszego.

17. „Moskwa – pisze Wacław Radziwinowicz w książce 'Creme de la Kreml' (Agora) – staje się 'miastem dla ludzi'. Jak twierdzą badacze nastrojów społecznych, wynika to z prawdziwych aspiracji jej mieszkańców, którzy nie godzą się na izolację kraju od Zachodu, do czego dąży Kreml. Przeciwnie – chcą mieć u siebie to, co podpatrzyli w Europie: parki, deptaki, ścieżki rowerowe. A w takim środowisku z miłym uśmiechem bardziej człowiekowi do twarzy niż z grymasem złości". Zawsze uważałem, że nad chciejstwo nie ma nic piękniejszego.

18. Jan Kaczkowski „Ekskluzywny żebrak, czyli ks. Jan Kaczkowski o tym, co najważniejsze" (Unitas Wydawnictwo Diecezji Siedleckiej) ostatnia książka autora, który zdominował listę bestsellerów (por. poz. 1, 3, 5). Wybrał do niej myśli ze swoich homilii i nagranych materiałów video. Taki „Kaczkowski w pigułce".

19. Maja Lunde „Historia pszczół" (Wydawnictwo Literackie) – bardzo dobra powieść norweskiej pisarki, jeden z największych bestsellerów w tym kraju. Rzecz tyleż o ludziach, ile o tytułowych pszczołach, które – przypomnę – ponad sto lat temu były bohaterkami książki belgijskiego noblisty, Maurycego Maeterlincka. Podobno historia lubi się powtarzać.

20. Tę biografię znanej aktorki Audrey Hepburn - „Audrey w domu" (Wydawnictwo Literackie) napisał jej syn. Kiedykolwiek za pisanie o sławnych rodzicach biorą się ich dzieci, nic dobrego z tego nie wychodzi. I tym razem cud nie nastąpił.

21. „Służby specjalne. Podwójna przykrywka" Patricka Vegi (Otwarte) to wywiad-rzeka z niejakim Jarosławem Pieczonką, byłym funkcjonariuszem wojskowego kontrwywiadu, odpowiedzialnym za osłonę najbogatszych ludzi w Polsce. Opowiada rzeczy fascynujące, a na ile prawdziwe, nie mnie o tym sądzić. W każdym razie materiał na kolejny serial jak znalazł.

22. Katarzyna Michalak daje w „Zemście" (Między Słowami) popis grafomanii mocno nasyconej erotyką. Ten erotyzm też jest grafomański.

23. „Sekrety urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji" Charlotte Cho (Znak) wzbudziły we mnie przewrotną – przyznaję, chęć poznania bliźniaczego, zdawałoby się, utworu, a mianowicie „Sekretów urody Koreańczyków", czy też „braku owej urody". Pewnie też byłby bestseller, a swoją drogą, gdyby przed laty ktoś mi powiedział, że wydający Karola Wojtyłę i Czesława Miłosza krakowski wydawca publikować będzie podobne „Sekrety...", uznałbym go za niepełnego rozumu

24. W opowiadaniach zawartych w najnowszej książce Andrzeja Pilipiuka „Litr ciekłego ołowiu" (Fabryka Słów) spotykamy, całkiem nieźle znanego już czytelnikom, Roberta Storma. Ten rodzimy odpowiednik Indiany Jonesa jest – przynajmniej zdaniem niżej podpisanego - postacią znacznie ciekawszą niż stanowiący wizytówkę pisarza Jakub Wędrowycz. Przyznać jednak wypada, że zdania w tej kwestii są podzielone.

25. Wojciech Drewniak w swojej „Historii bez cenzury" (Znak) tak, na przykład, „uwspółcześnia" postać świętego Wojciecha: „Wojtek został Santo turbosubito, czyli świętym w trybie superekspresowym, bo trwało to tylko dwa lata. Poza tym to była pierwsza kanonizacja przeprowadzona osobiście przez papieża, a nie lokalnych biskupów. Co z tego? To, że dzięki szybkiej akcji Bolesława [Chrobrego] mieliśmy w Gnieźnie relikwie tego największego w tym czasie celebryty, do którego wypadało się pomodlić". Wcale mnie takie podejście do rodzimej historii nie gorszy, przeciwnie – bardzo się podoba, bo w istocie niesie ze sobą rzetelną wiedzę, ale martwi mnie co innego. Otóż znana z YouYube „Historia bez cenzury" trafia, tak naprawdę, do ludzi interesujących się historią. To wciąż mniejszość, o czym przekonujemy się na każdym kroku, bowiem ignorancja historyczna w młodym pokoleniu Polaków sięgnęła Himalajów.

26. Tanya Valko „Arabska krucjata" (Prószyński i S-ka) to kolejny tom „Arabskiej sagi" piszącej pod pseudonimem polskiej autorki, która ponad dwadzieścia lat mieszkała w świecie islamu. Wypada współczuć.

27. Emmanuel Carrere „Królestwo" (Wydawnictwo Literackie) – powieść o początkach chrześcijaństwa, wzbogacona (lub popsuta) osobistymi dygresjami nie tylko na tematy religijne.

28. Nie ma końca popularności czemuś, co autorka Keri Smith zatytułowała kategorycznie „Zniszcz ten dziennik. Wszędzie" (K.E. Liber). Bzdura to wyjątkowa, chyba że z całym dobrodziejstwem zaakceptujemy znany fragment „Reduty Ordona" ze słowami: „Bo dzieło zniszczenia w dobrej sprawie jest święte jak dzieło tworzenia". Ale żeby Mickiewicz usprawiedliwiać miał wandalizm? Bez przesady.

29. George R.R. Martin w pierwszym tomie „Tańca ze smokami" (Zysk i S-ka): „Czytelnik może żyć życiem tysiąca ludzi, zanim umrze. (...) Człowiek, który nie czyta, ma tylko jedno życie".

30. Anna Sulińska w książce „Wniebowzięte. O stewardesach w PRL-u" (Wydawnictwo Czarne) odkłamała legendę o sielsko-anielskim życiu młodych kobiet, które w najtrudniejszych nawet latach siermiężnego socjalizmu latały sobie na Zachód, poznawały ciekawych ludzi, przywoziły atrakcyjne towary. Słowem, tylko ptasiego mleka im brakowało. A naprawdę musiały być czujne, odporne na prowokacje, pod grubą warstwą makijażu skrywające to, co myślały naprawdę. Autorka „Wniebowziętych" dotarła do nich, a ważnego materiału do książki dostarczyły jej także donosy i raporty wiadomych służb. Jak wszędzie.

31. „Cześć, co słychać" Magdaleny Witkiewicz (Wydawnictwo Filia) to powieść dla pań, które zmagają się z kryzysem wieku średniego. Nie wiem, czy to którąkolwiek z nich pocieszy, ale zaręczam, że kryzys ten prędzej czy później minie. Na co lektura „Cześć, co słychać" wpływ będzie mieć minimalny.

—ranking sporządziła Ewa Tenderenda-Ożóg,

komentarz Krzysztof Masłoń

PLUS MINUS

Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:

tel. 800 12 01 95

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA