Reklama

Robert Mazurek: Dachówka znad Renu

Za PRL-u każde buty sportowe były adidasami, a każde białe wino rieslingiem. Były więc adidasy marki Puma? Były i było dobrze. Był też „Riesling Sofia wyprodukowany z winogron dimiat", jak dumnie oznajmiano na etykiecie. Teraz czasy takie, że – dacie państwo wiarę – rieslingi tylko z rieslinga się robi, a te reńskie tylko znad Renu. Po co tak? Nie wiem, nie nadążysz za nowinkami, ale dostosujmy się.
Erbeldinger Riesling Brut Nature 99 zł

Erbeldinger Riesling Brut Nature 99 zł

Foto: Rzeczpospolita

Na mapie wygląda to tak: nie więcej niż godzina jazdy na południe z Frankfurtu, spod pięknej katedry w Moguncji będzie z pół godziny, ot, Hesja Nadreńska. Ładne, zadbane miasteczka, Ren wije się z wolna, winnice na wzgórzach, kościółki ze strzelistymi wieżyczkami, domy kryte czerwoną dachówką – czegóż chcieć więcej? Ano, wina.

I w takim Bechthem wino jest. Większość tego dobra wypijana jest na miejscu, i to dosłownie. Nasi zachodni sąsiedzi mają zwyczaj weekendowych wyjazdów na wino – jadą do sympatycznego gasthausu, popijają niezobowiązujące wino od gospodarza, próbują lokalnej kuchni i wracają w niedzielę trzeźwieć do swych domów. Jak się trafi, to wino może być naprawdę dobre.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama