Reklama

Bogusław Chrabota: Zawodny romantyzm arabskiej wiosny

Zanim w latach 2010–2012 przez Maghreb i Bliski Wschód przetoczyła się arabska wiosna, udało mi się cały niemal ten kawałek ziemi obejrzeć z pokładu samolotów, rozszczelnionych kabin land cruiserów, grzbietów wielbłądów czy wręcz na piechotę.
Bogusław Chrabota: Zawodny romantyzm arabskiej wiosny

Foto: Wikimedia Commons, Domena Publiczna

Nie do końca pamiętam, skąd się wzięła ta fascynacja Bliskim Wschodem i pustynią. Czasem zastanawiałem się, czy to nie efekt jakichś zdarzeń z pogranicza reinkarnacji, ale moja żona trzeźwo tłumaczy, że inspiracja przyszła w czasie kolejnych, rodzinnych wakacji w Tunezji, gdy miałem zwyczaj pożyczania samochodu i wybierania się głębiej w interior. Zafascynowały mnie szczególnie dwa wymiary tamtej rzeczywistości. Przede wszystkim pustynia jako byt integralny. Konsekwentna kraina dominacji słońca i biologicznej śmierci, królestwo niczego, gdzie wyschnięta, martwa ziemia styka się z milczącym i nieludzkim niebem. To pierwszy z wymiarów, drugim jest niespotykany nigdzie indziej melanż kulturowy. Powierzchownie kojarzony z islamem, ale gdyby zajrzeć głębiej, łączący wątki nomadyczne z osadnictwem berberyjskim, punickim, greckim, rzymskim, zwieńczone na koniec dominacją arabską, osmańską i europejskim kolonializmem.

Pozostało jeszcze 82% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
Polska nie była imperium. I dobrze. Kacper Kita o micie imperium i nowej geopolityce
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Plus Minus
„Niebo. Rok w piekle”: Przejmująca cisza
Plus Minus
„Canes of Karabakh”: Złapać oddech
Plus Minus
„Ride 6”: Szalone i profesjonalne wyścigi
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama