fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Bogusław Chrabota: Schiele, ten cholerny pornograf

Wikimedia Commons, Domena Publiczna
To był najbardziej skandaliczny dzień w historii cichego miasteczka Neulengbach położonego na sielankowych wzgórzach koło Sankt Pölten, ledwie 35 km od Wiednia. Mieszkali w nim od niedawna malarz i jego modelka, a zarazem kochanka. Mieszkali od niedawna, bo ledwie kilka miesięcy wcześniej wyrzucono ich z Czeskiego Krumlowa za rzekome deprawowanie dziewcząt.

Malarz śmiał się gorzko z tego zarzutu, bo przecież nie chodziło o nic innego, tylko o werbowanie modelek do coraz śmielszych – to prawda – aktów. Szukali więc jakiegoś bardziej tolerancyjnego miejsca na twórcze atelier. Teoretycznie najlepszym miejscem był dostatecznie wyzwolony, gnijący wciąż w swoim fin de siecle Wiedeń. Ale wyłącznie teoretycznie, przecież dopiero co uciekli od jego gęstej, męczącej atmosfery wielkich nazwisk i spasionych marszandów. Wiedniowi wystarczali Klimt i Kokoschka, Schiele szukał wolności.




Kiedy wyjeżdżali z Wiednia, Wally miała 17 lat i przeszła już przez pracownię Klimta. Dla mistrza była tylko modelką, a w Egonie zakochała się od pierwszego wejrzenia. Był dzieciakiem, szalonym, rozpoetyzowanym, natchnionym. Porwał ją, jak się porywa bezbronną nastolatkę. Najpierw był więc Krumlow, skąd pochodziła matka malarza. Ale szybko ich stamtąd wygnano. A potem Neulengbach. Zamek na wzgórzu. Białe domy. Martwe na pozór uliczki....

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA