Platforma Obywatelska

Rafał Trzaskowski: Patryk Jaki to klasyczny farbowany lis

Fotorzepa/Darek Golik
- Chcę być prezydentem z czystym kontem. Pierwszą z decyzji będzie audyt w urzędzie - zapowiada kandydat Platformy Obywatelskiej na prezydenta Warszawy.

Rzeczpospolita: Czego dotyczą wybory samorządowe?

Rafał Trzaskowski, kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Warszawy: One dotyczą samorządów, ale tu chodzi też o coś więcej. Sukces Polski ostatnich 30 lat to siła niezależnych samorządów. Dlaczego niektóre państwa regionu, np. Ukraina, sobie nie radzą? Bo nie tworzyły mocnych samorządów i nie oddawały władzy bliżej obywateli. Polacy bardziej niż politykę centralną szanują samorządy. Znają i ufają swoim gospodarzom. My chcemy wzmacniać samorządy i zostawić więcej podatków w ich rękach. PiS chce centralizacji.

Czym to się może objawić?

Lech Kaczyński jako prezydent Warszawy doprowadził do zastoju inwestycyjnego. Nie chcemy powtórki. Wybory samorządowe są również formą protestu przeciwko temu, co robi PiS w całym kraju. Nie możemy oddać stolicy Jarosławowi Kaczyńskiemu. Te wybory to pierwsza okazja do pokazania rządzącym czerwonej kartki.

Odczuwa pan presję?

Warszawskie wybory mają symboliczne znaczenie. Od wyniku wyborów w stolicy może zależeć dynamika kolejnych rozdań wyborczych. Ale najważniejsza jest niezależność samorządów. PiS ma tendencje autorytarne. Dla przykładu, minister kultury już zapowiada wpływ na obsadę kierownictwa teatrów w samorządach. Dzisiaj teatry, jutro kina i sceny muzyczne. PiS chce mieć wpływ na kulturę i decydować o tym, co ma być pokazywane. Sztuka ma również prowokować, a zadaniem polityków nie jest jej cenzurowanie.

Nie za dużo tego PiS w pańskich wypowiedziach, a nie za mało Warszawy?

Mówię nieustannie o Warszawie, ale jeśli ktoś mnie pyta o politykę centralną czy mojego kontrkandydata, to trudno uniknąć epatowania nazwą partii obecnie rządzącej. Nie chcę rozmawiać o PiS i wolę rozmawiać o propozycjach dla Warszawy. Mój program dla stolicy ma wymiar wyłącznie pozytywny…

…którego Hanna Gronkiewicz-Waltz częściowo nie zrealizowała przez trzy kadencje. Dlaczego część pańskiego programu to powtórka wyborczych haseł obecnej prezydent?

Są elementy wspólne i potrzeba kontynuacji niektórych zapowiedzi. Niektóre projekty były realizowane, ale nie są zakończone. Rewitalizacja Pragi się rozpoczęła i trzeba ten program kontynuować i udoskonalić. W sprawie Skry od wielu lat toczy się batalia sądowa. Skra nie była własnością miasta, była zarządzana przez klub sportowy, a po latach udało się ją odzyskać, mimo że jeszcze nie została w praktyce przekazana w ręce miasta. Miasto będzie inwestować i rewitalizować Skrę i otworzy stadion na Pole Mokotowskie. Projekt tramwaju na Gocław jest wdrażany, ale ja proponuję również kilkanaście nowych tras tramwajowych, m.in. na Białołęce i na Pradze-Północ. W Polonię miasto inwestuje i będziemy ten program rozwijać. Jeżeli chodzi o halę widowiskowo-sportową, to zmieniliśmy plan zagospodarowania w 2014 roku i dzisiaj to jest kwestia porozumienia się z rządem, który do tej pory nie reagował na pisma z ratusza. Podobnie czekamy na decyzję rządu w sprawie zadaszenia stadionu Stegny. Ministerstwo Sportu nie chce w tej sprawie pomóc Warszawie.

Patryk Jaki ma obietnice od premiera Morawieckiego i ministrów, że rząd pomoże Warszawie, jeśli to Jaki zostanie prezydentem stolicy.

Wszyscy mamy.

Piotr Guział i Patryk Jaki przyznają, że nie wyobrażają sobie, by rząd pomagał ponad to, co prawnie konieczne, jeśli prezydentem stolicy zostanie człowiek PO.

Patryk Jaki szantażuje warszawiaków. Zagłosujcie na mnie, to rząd wam pomoże. Nie wierzę, że gdybym został prezydentem Warszawy, to rząd odwróci się od stolicy. To byłyby strzał w stopę. Po czymś takim w wyborach parlamentarnych z Warszawy nie zostałby wybrany żaden poseł PiS. Jeśli minister obiecał pieniądze na metro i na most, to pieniądze powinny trafić do warszawiaków. Czy ktoś sobie wyobraża, że gdybym ja wygrał wybory, to powiedziałbym, że dzielnice, w których przegrałem, nie dostaną pieniędzy? Przecież to aberracja. Rząd nie może traktować budżetu państwa jak partyjnej skarbonki. Warszawiacy nie poddadzą się szantażowi. Rząd nie ma swoich pieniędzy, dysponuje pieniędzmi nas wszystkich, także warszawiaków. Próba uzależnienia przekazania środków na inwestycje w Warszawie od wyników wyborów jest niczym innym, jak próbą oszukiwania jej mieszkańców.

Warszawiacy mogą mieć poczucie, że skoro obecna prezydent z PO wiele obiecała i części obietnic nie dotrzymała, to Trzaskowski może postępować podobnie.

Po 12 latach fantastycznego rozwoju Warszawy stać nas na to, żeby przełożyć wajchę i skoncentrować się głównie na kwestiach związanych z jakością życia. Od kilku dni nawet Jaki mówi o rozsądnej kontynuacji. Czekam, kiedy będzie się chciał fotografować z Hanną Gronkiewicz-Waltz.

Pańska prezydentura byłaby kontynuacją rządów Gronkiewicz-Waltz?

Większość warszawiaków ocenia prezydenturę Hanny Gronkiewicz-Waltz pozytywnie. Każdy widzi, że Warszawa zmieniała się przez te 12 lat na lepsze. Przed stolicą są nowe wyzwania. Oprócz tego, co trzeba kontynuować, należy się skupić na seniorach, budowie metra, żłobków, przedszkoli, dróg, zieleni, ale też dokończyć wyjaśnianie afery reprywatyzacyjnej.

Patryk Jaki obawia się, że pańska prezydentura może utrudnić jej wyjaśnienie.

Niech Patryk Jaki nie promuje się w komisji weryfikacyjnej, zrezygnuje z przewodzenia jej na czas kampanii i skupi się na przekonaniu PiS do przyjęcia dużej ustawy reprywatyzacyjnej, której wciąż rządzący nie przyjęli.

Jednak to Jaki składa propozycje budowy nowych mostów, kolejnych linii metra…

Jaki nie zna Warszawy, nie rozumie jej, rysuje bez pojęcia proste linie palcem po mapie. Na potrzeby wyborów zmienia poglądy i odcina się od PiS, którego jest kandydatem na prezydenta. Był przeciwnikiem in vitro, teraz jest za. Wspierał antyszczepionkowców, teraz jest za szczepieniami. Wetował z PiS poprawki budżetowe na warszawskie inwestycje. Obrażał ludzi, mówiąc o „pedałach”, teraz chce być tolerancyjny. Mówił w skandaliczny sposób o mniejszościach narodowych, a teraz chce być ich rzecznikiem. Był nieudacznikiem w relacjach międzynarodowych, jak w kwestii ustawy o IPN, a teraz chce budować dobre relacje międzynarodowe. Jaki zachowuje się jak klasyczny farbowany lis.

Jaki twierdzi, że ma dużo większe zasługi i doświadczenie w samorządzie i rządzie.

Zajmowałem się jako minister kwestiami, które dotyczyły samorządów, np. zbiórkami publicznymi, budżetem partycypacyjnym, udostępnianiem danych, które ułatwią tworzenie inteligentnych aplikacji, umożliwiających np. znalezienie miejsc do parkowania czy nadzór nad ruchem drogowym. Nadzorowałem wojewodów. Byłem szefem Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu. Zajmowałem się umocnieniami przeciwpowodziowymi. Pomogłem zdobyć z UE gigantyczne pieniądze z budżetu UE dla Polski i dla Warszawy. Z Janem Olbrychtem zajmowałem się w Parlamencie Europejskim projektem wspierania metropolii. Walczyłem o oczyszczalnie ścieków dla Warszawy. Mogę wymieniać dłużej. To Jaki nie chciał z nami współpracować przy ustawie antysmogowej, nie popierał małej ustawy reprywatyzacyjnej. Jako poseł zgłosiłem ponad 150 interpelacji, Jaki ani jednej. Nasze dobre pomysły PiS przez ostatnie lata wrzucał do kosza.

Pan wyrzuciłby Komisję Weryfikacyjną do kosza?

Nie ulega wątpliwości, że potrzebny jest organ, który wyjaśni wszystkie nieprawidłowości wokół reprywatyzacji, ale musi zostać powołany i działać zgodnie z prawem i Konstytucją. Dziś Komisja działa jako trampolina dla partyjnej promocji jej przewodniczącego. Najważniejsze jest przyjęcie dużej ustawy reprywatyzacyjnej i uchwalenie naszej ustawy, która zadośćuczyni wszystkim poszkodowanym w wyniku reprywatyzacji. Przestępcami i podejrzanymi transakcjami niech zajmą się natomiast sądy. Nie mam też wątpliwości, że jeśli KW będzie pracować po wyborach, to Jaki jako jej przewodniczący, będzie robił wszystko żeby mnie atakować. Ta kampania nie skończy się po wyborach.

Jest obawa, że będzie pan zamiatał aferę pod dywan.

Niczego nie będę zmiatał pod dywan. Chcę być prezydentem Warszawy z czystym kontem. Pierwszą z decyzji będzie audyt w urzędzie miasta. Pomogę także rozliczyć warszawską reprywatyzację.

Po Patryku Jakim widać, że chce zostać prezydentem Warszawy, narzuca ton debacie, proponuje nowe propozycje. Panu się chce?

Bardzo mi się chce! Jaki sprawia wrażenie, że chce mu się bardziej dlatego, że składa nieodpowiedzialne propozycje na tle wynajętego regału z książkami. Nie mogę sobie pozwolić na składanie propozycji bez pokrycia. Spotykam się z ludźmi, przygotowuje projekty dla stolicy i od dziewięciu miesięcy pracuję właściwie bez przerwy. Warszawiacy zdecydują, czy chcą stolicy upartyjnionej i wyłącznie patrzącej w przeszłość, czy wolnej i nowoczesnej. Populistom zawsze jest łatwiej. Ja na skróty chodzić nie zamierzam.

Był pan w „Sowie i przyjaciołach”?

Nie, nigdy. To premier Morawiecki ma problem z taśmami. Ale szczerze - nie mam satysfakcji z ukazania się taśm Morawieckiego. Nie chcę, żeby państwem rządziły taśmy, które uderzają w majestat i bezpieczeństwo państwa. Fakt jednak faktem, że PiS może zginać od broni, której sam używał.

W „Amber Room”?

Możliwe że kiedyś raz prywatnie, ale na pewno na taśmach kelnerów mnie nie ma.

A w Karpaczu?

Nagrywający nielegalnie ministrów rozpuszcza absurdalne plotki, a ja mam się do nich odnosić? Nigdy w życiu nie byłem w Karpaczu, ani w wymienianym ośrodku.

Zburzy pan pomnik smoleński i Lecha Kaczyńskiego?

Żadną swoją wypowiedzią nie będę sankcjonował łamania prawa, a pomnik smoleński powstał w wyniku wielokrotnego łamania prawa przez PiS. Gdyby warszawiacy obdarzyli mnie zaufaniem, obiecuję jednak, że nie zamierzam zaczynać prezydentury od burzenia czegokolwiek.

Obawia się pan sfałszowania wyborów?

Obawiam się, że wyborcy Jakiego z całej Polski będą zwożeni do Warszawy na wybory. Trzeba pilnować uczciwości całego procesu. Gdyby PiS spróbował nieuczciwie wpłynąć na wynik wyborczy, byłby to jednak początek jego końca.

Co Donald Tusk powiedział panu w Krakowie?

Pytał jak idzie kampania, życzył powodzenia i powiedział, że trzyma za mnie kciuki. Nie dawał mi rad. Powiedział, że widzi moją ciężką pracę, która zaprocentuje.

rozmawiał Jacek Nizinkiewicz

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL