fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

OEES

Nowe technologie zmieniają potrzeby surowcowe

Problemem polskiej branży węglowej jest zacofanie, nie tylko technologiczne – podkreślili uczestnicy debaty
Fotorzepa, Robert Gardziński
Nowoczesne technologie pozwolą dotrzeć do nowych surowców, które skrywa polska ziemia. Trzeba jednak mieć dokładną mapę ich rozlokowania.

Takie wnioski płyną z debaty „Coraz większe zapotrzebowanie na surowce a przyszłość energetyki i gospodarki w kontekście wyzwań związanych z ekologią" zorganizowanej przez „Rzeczpospolitą".

Złote czasy dla miedzi

Nasza polityka surowcowa oraz wydobycie surowców w dużym stopniu zależą od cen energii. – Dzisiaj na świecie opłaca się eksploatować głębokie, wysokoprocentowe złoża – podkreślił prof. dr hab. Stanisław Speczik z Instytutu Geochemii, Mineralogii i Petrologii, dyrektor generalny Miedzi Cooper, ekspert Open Eyes Economy Summit.

Uważa, że dzięki temu Polska stanęła przed wielką szansą, ponieważ posiadamy perspektywiczne złoża. Speczik reprezentuje kanadyjską firmę, która w ostatnich pięciu latach odkryła trzy złoża miedzi.

– Jesteśmy na etapie dokumentacji jednego. Mimo że to złoże jest na głębokości 1500–2000 m, mamy już gotowe ekspertyzy światowych firm, które przygotowały dla nas projekt takiej głębokiej kopalni. Nowoczesne technologie pozwolą na tej głębokości produkować ok. 60 proc. taniej niż KGHM.

Profesor zaznaczył, że możliwe to jest dzięki postępowi technologicznemu. – Przede wszystkim dzięki nowoczesnym metodom klimatyzacji, chłodzenia, nowoczesnym metodom składowania odpadów – tłumaczył.

Do tego dochodzi rozwój maszyn. – W bardzo głębokich kopalniach, które sięgają nawet 4000 m, wszystkie urządzenia korzystają z zasilania elektrycznego. Już nie zużywa się 1000 ton ropy pod ziemią, produkuje spalin i podnosi temperatury. Wszystkie urządzenia są elektryczne.

Wybudowanie nowoczesnej kopalni kosztuje o 1 mld dol. więcej niż standardowo. Jednak taka inwestycja szybciej się zwraca, ponieważ pozwala wydobywać surowiec po dużo niższych kosztach.

Przyjdzie czas na łupki

Siedem lat temu pojawiły się informacje o tym, że mamy potężne zasoby gazu łupkowego. I chociaż zasoby są potwierdzone, to sytuacja nie jest tak prosta, jak w przypadku miedzi.

– Przy obecnych cenach wydobycie by się nie opłacało – ocenił Speczik.

Dr Robert Zajdler, ekspert w zakresie energetyki z Instytutu Sobieskiego wyjaśnił, że globalne firmy przyszły, zobaczyły, że faktycznie coś jest i wyliczyły, czy opłaca się tutaj wydobywać.

– Firmy te wzięły jednak pod uwagę kierunek zmian cen gazu, przewidziały, że za chwilę na światowych rynkach pojawi się nadprodukcja LNG, i uznały, że na tym etapie nie widzą sensu ekonomicznego w wejściu do Polski – mówił.

„Boom" łupkowy był lekcją z punktu widzenia politycznego, w jakim kierunku powinny iść rozwiązania prawne, żeby zaspokoić różne interesy. Z punktu widzenia ekonomicznego to z kolei lekcja pokory wobec rynku.

– Na koniec nie wyszło najgorzej, bo ten zasób wciąż mamy, dobrze go zbadaliśmy i czekamy na lepsze technologie, żeby to wydobyć – stwierdził Zajdler.

Maciej Bando, prezes Urzędu Regulacji Energetyki, zaznaczył, że bardzo dobrze by było, gdybyśmy mieli złoża metali rzadkich.

– Niestety, nie mamy ich. To są te surowce, które będą budować przyszłość świata. Dzisiaj nie samą miedzią, srebrem i złotem, ale przede wszystkim metalami rzadkimi żyje świat, i od nich zależy przyszłość – ocenił.

Bando podkreślił, że istotne jest, żeby mieć mapę wszelkich surowców.

– Już dzisiaj widzimy, że rysująca się zmiana polityki energetycznej jest również uwarunkowana określeniem możliwości sięgnięcia po złoża węgla kamiennego czy brunatnego – tłumaczył.

– Z punktu widzenia energetyki zawsze myślałem, że Polska jest w dobrym miejscu świata, bo ma i miedź, czyli podstawowy metal dla elektroenergetyki, i węgiel, podstawowe paliwo dla produkcji energii. Ale świat się zmienia i to już nie tylko węgiel i miedź się liczą – dodał.

Elektromobilność a surowce

Maciej Mazur, prezes Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych przypomniał, że ceny miedzi na giełdzie w Londynie wzrastają z tygodnia na tydzień. – Tak długiego okresu wzrostu nie obserwowaliśmy na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat – mówił.

Dzieje się tak dzięki elektromobilności. Miedź jest surowcem niezbędnym do budowy samochodu hybrydowego i elektrycznego. Trzy–pięć razy więcej miedzi jest potrzebne do zbudowania silnika elektrycznego w porównaniu ze spalinowym. – Silnik hybrydowy to ok. 50 kg miedzi, elektryczny nawet 80 kg – podał Mazur.

– Polska powinna korzystać z tych międzynarodowych trendów. Jeśli ceny miedzi będą cały czas szły w górę, a nic nie wskazuje na to, żeby ta tendencja miała się odwrócić, to znajdujemy się w bardzo dobrym miejscu jako kraj. Tego surowca mamy u siebie stosunkowo dużo i warto się zastanowić, jakie nowoczesne technologie pozwolą nam wydobywać go jeszcze efektywniej i więcej – mówił Mazur.

Profesor Speczik przypomniał, że w Polsce udało się uruchomić produkcję renu. – Posiadamy drugie największe złoże renu na świecie. Ren jest pierwiastkiem 1000 razy rzadszym od złota. Osiąga cenę przekraczającą złoto i Polska jest największym producentem w Europie, trzecim w świecie pierwiastka, którego produkcja bardzo rośnie – mówił.

Zacofany polski węgiel

Zaznaczył, że węgiel kiedyś postawiliśmy do kąta i on wciąż tam stoi.

– Gdyby było prawdą, że on ma stać w kącie, to bym nie widział w Polsce siedmiu firm zachodnich, które dokumentują złoża i chcą u nas eksploatować – zauważył. – Skoro są firmy, które wydają w Polsce pieniądze, to z całą pewnością im się to będzie opłacać.

Podkreślił, że dużym problemem polskiego węgla jest zacofanie.

– Nawet jeżeli włoży się nowe maszyny i technologie na samym przodku wydobywczym, to cała struktura kopalni jest źle policzona – tłumaczył Speczik.

Bando dodał, że braki węgla wynikają z ograniczonej możliwości podaży z polskich kopalń, ale też jakość polskiego węgla i jego parametry nie zawsze są takie, jakich oczekują odbiorcy.

– To chyba jest kłopot, z którego jeszcze pięć czy osiem lat temu, zupełnie nie zdawaliśmy sobie sprawy. Nikt o tym nie mówił, więc wszyscy przysypiali nad tym tematem – ocenił.

Uczestnicy debaty zastanawiali się również, czy jest sens promować elektromobilność, skoro elektryczne samochody i tak będą napędzane prądem „wysokoemisyjnym".

Maciej Mazur podkreślił, że nie są i nie będą to „węglowe" samochody.

– Polska energetyka musi się dywersyfikować i będzie się dywersyfikowała. Udział odnawialnych źródeł energii musi być coraz większy – tłumaczył. Dodał, że samochód w pełni elektryczny jest zeroemisyjny.

– Powinniśmy stawiać na niskoemisyjny transport. Nie możemy dać się wprowadzić w kąt twierdzeniem, że jest to samochód „węglowy".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA