Niepełnosprawni

Niepełnosprawni potrzebują pracy i poczucia godności - rozmowa z prof. Piotrem Majcherem

Adobe Stock
Prof. Piotr Majcher, wiceprezes Polskiego Tow. Rehabilitacji, specjalista rehabilitacji medycznej, konsultant wojewódzki.

Rz: We wtorek premier zapowiedział przebudowę systemu orzecznictwa.

Prof. Piotr Majcher: System orzekania o niepełnosprawności niewątpliwie potrzebuje przebudowy. Powinna się tym zajmować jedna instytucja – najlepiej funkcjonujące dziś wojewódzkie, powiatowe i miejskie ośrodki ds. orzekania. Tymczasem w Polsce orzekają o niepełnosprawności także ZUS i KRUS, będące jednocześnie płatnikami i odpowiedzialnymi za prewencję. ZUS i KRUS powinny zająć się zbieraniem składek i wypłacaniem w terminie zasiłków. Orzekanie powinno należeć do organu niezależnego.

Zespoły orzekania o niepełnosprawności cieszą się nie najlepszą opinią.

One również wymagają zmian. Dziś zasiadają w nich przypadkowi ludzie, przeważnie z łapanki, którym płaci się 23 zł od orzeczenia. Tymczasem powinni w nich pracować profesjonalni, odpowiednio opłacani orzecznicy, którzy nie traktują tego jako zajęcia dodatkowego. W gestii zespołów powinno leżeć także doradztwo zawodowe dla osób, które mają orzeczenia o lekkim stopniu niepełnosprawności.

Premier mówił, że planuje przebudować system, by lepiej odpowiedzieć na potrzeby najbardziej pokrzywdzonych, niesamodzielnych od urodzenia.

Przede wszystkim trzeba pamiętać, że osobami niepełnosprawnymi nie da się zajmować po kawałku. Już dziś nie stać nas na zajęcie się nimi w pełni. Dlatego powinniśmy robić wszystko, by nie dopuszczać do pogłębiania tej niepełnosprawności. Przede wszystkim poprzez rehabilitację zawodową, która na całym świecie jest elementem rehabilitacji kompleksowej. Biura pracy powinny im pomóc w znalezieniu zatrudnienia. Najpierw jednak musimy zmniejszyć liczbę stopni niepełnosprawności z trzech do dwóch: znacznego i umiarkowanego.

I zrezygnować z lekkiego?

Tak, a ściślej ze świadczeń dla osób z niepełnosprawnością w stopniu lekkim, które można by przeznaczyć dla tych z niepełnosprawnością umiarkowaną i znaczną. Dziś PFRON dopłaca do nich ogromne pieniądze, a mogliby pracować w normalnych zakładach pracy. Zamiast zatrudniać niepełnosprawnych, którzy nie mieliby szansy na pracę w zwykłych warunkach, pracodawcy biorą od PFRON pieniądze za osoby funkcjonujące jak w pełni sprawne, a niepełnosprawni w stopniu umiarkowanym i znacznym wciąż siedzą w domach.

Lekki stopień niepełnosprawności pozwala na normalne funkcjonowanie?

W wielu wypadkach – tak. Przyznaje się go np. osobie, która straciła kawałek stopy i po wypełnieniu buta może chodzić prawie normalnie. Oczywiście, nie zostanie listonoszem, ale w warunkach biura nie potrzebuje np. podjazdów, specjalnej toalety czy poręczy. Moim zdaniem wsparcie, jakie dziś otrzymują osoby z lekkim stopniem niepełnosprawności, powinno się przeznaczyć na aktywizację zawodową tych, którzy nie są w stanie się samodzielnie poruszać z powodu np. porażenia czterokończynowego, ale są świetnie wykształcone, mają talent do języków i mogą pracować jako tłumacze czy księgowi. Naszym celem powinno być umożliwianie im pracy zawodowej. Nie tylko dlatego, że pozwoli im to na integrację społeczną i nada sens ich życiu, ale dlatego, że potrzebujemy rąk do pracy. Wiele się słyszy o tym, że firmy ściągają informatyków z Indii czy z Bangladeszu. Przecież z powodzeniem mogliby ich zastąpić rodzimi, którzy dzisiaj nie mogą znaleźć pracy, bo pracodawca nie wie, że są pełnowartościowymi pracownikami.

Wśród osób ze znacznym stopniem niepełnospraności jest tak wiele wykształconych?

Nie, choć powinno. Nasza legislacja, skonstruowana na poziomie światowym, daje niepełnosprawnym prawo do asystenta, który powinien umożliwić mu funkcjonowanie na uczelni wyższej i zdobycie wiedzy. Również ustawa o rehabilitacji zawodowej stanowi, że człowiek niepełnosprawny powinien mieć takie same możliwości awansu zawodowego jak pełnosprawny. Tylko że ten człowiek nie ma dziś jak znaleźć pracy.

Tymczasem rząd funduje mu dodatkowe świadczenia rehabilitacyjne i pieluchomajtki.

Nie powiem, że nie są one potrzebne, ale dodatkowe dwie godziny rehabilitacji, podczas których osoba z porażeniem mózgowym będzie poruszała ręką lub nogą, nie odmieni jej życia. Te 500 zł w świadczeniach rehabilitacyjnych i wyrobach medycznych nic nie zmieni, podobnie jak nie zmieniłoby 1000 zł. Niepełnosprawni potrzebują możliwości pracy i poczucia godności. W XXI w. porażenie czterokończynowe nie powinno wyłączać z życia. A gdyby niedawno zmarły genialny fizyk, noblista Stephen Hawking urodził się w Polsce, pewnie nigdy byśmy o nim nie usłyszeli. Zamiast zafundować elektryczny wózek i syntezator mowy, zostawiono by go na ósmym piętrze wieżowca. Niepełnosprawnym potrzebne są dziś zakłady pracy chronionej. Skupiały niepełnosprawnych chcących pracować, którzy spełniali się nie tylko zawodowo, ale i społecznie, wnosząc wkład do budżetu państwa. Niestety, zostały zlikwidowane na początku lat 90. Warto sięgnąć po sprawdzone rozwiązania. Bo mamy coraz mniej czasu.

—rozmawiała Karolina Kowalska

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL