fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauka

Potwory w raju

19 marca 2009 r. Josef Fritzl za swoje zbrodnie został skazany na dożywocie
APA
Austria, 2008 r. To była światowa sensacja. Odkryto wówczas, że psychopata i zboczeniec Josef Fritzl przez 24 lata więził swoją córkę Elisabeth w piwnicy własnego domu w Amstetten.

Josef Fritzl zgwałcił Elisabeth co najmniej 3 tys. razy i był ojcem jej kilkorga dzieci. Ostatniego noworodka spalił w piecu do ogrzewania. Został skazany wyrokiem sądu w St. Pölten na dożywocie. Pokazały to wszystkie światowe telewizje, napisały o tym wszystkie światowe gazety. Austria odetchnęła z ulgą, bo Austria się wstydziła. Ten wstyd trwał tylko kilka dni, tyle ile proces. Ale do dzisiaj toczy się dyskusja na temat „jak to było możliwe?".

Austria wygląda jak raj na ziemi. Kraj piękny, zadbany, kulturalny, uporządkowany, cichy i spokojny. Wiedeń jest stolicą kultury europejskiej, na pewno w dziedzinie muzyki i sztuki secesji w architekturze i malarstwie. Słodka jest też prowincja austriacka – śliczne małe miasteczka i wsie ze strzelistymi wieżami kościółków, ozdobione kwiatami domy, gościnne hoteliki i gospody nad strumykami, gdzie można zjeść pstrąga z białym winem. Uwielbiam tam podróżować i zwiedzać winnice i zabytki Dolnej Austrii. Nie tylko Wiedeń.

Krwawe rysy na wizerunku

Ta sielanka austriacka jednak od czasu do czasu jest wstrząsana strasznymi wiadomościami o odkryciu potwornej zbrodni albo działalności wariata lub zboczeńca. W 2006 r. odkryto porwanie i uwięzienie Nataschy Kampusch przez szaleńca Wolfganga Priklopila. Gdy odbywał się proces potwora z Amstetten Josefa Fritzla, który więził córkę i poddawał zboczonym praktykom seksualnym, i z którą miał siedmioro dzieci, wyszły na jaw nowe okoliczności. Na przykład żona Fritzla mieszkająca z nim w tym samym domu twierdziła, że o niczym nie wiedziała, nawet o tym, kto urodził jej nowych sześcioro wnucząt. I za każdym razem powtarza się to samo – nikt niczego nie widział, nie domyślał się, bo w Austrii ludzie szanują prywatność i nie zaglądają sąsiadom ani do kuchni, ani do sypialni. A jak nawet coś wiedzą, to o tym publicznie nie mówią. Dla świętego spokoju.

Słodka Austria więc trwa przez lata od czasu upadku Cesarstwa Austro-Węgierskiego po I wojnie światowej, w stanie egzystencjalnej hibernacji i w kulcie dla Gemütlichkeit (miłego życia w miłej atmosferze). Austriacy mówią – wielka Austria nie istnieje, wielkie cesarstwo się rozpadło, ale my tu trwamy na naszym małym terytorium pomiędzy Wiedniem a Salzburgiem, mamy naszą muzykę, naszego Mozarta, barokowe klasztory w Krems i Melk, naszą secesję w Wiedniu, czekoladowe torty Sachera i nasze białe wino z lokalnych winnic. I chcemy żyć w spokoju. To dominuje w kontaktach z przeciętnymi Austriakami.

Aż tu nagle Josef Fritzl – skąd się tu znalazł ten potwór? Jeśli bliżej się przyjrzeć historii Austrii XX wieku, to można jednak dowiedzieć się, że potwory rodziły się i działały w Austrii także przed Josefem Fritzlem. Weźmy chociażby hitleryzm, ruch nazistowski III Rzeszy i bardzo znaczącą rolę Austriaków w jej zbrodniach.

Rodacy Führera

Po pierwsze, Adolf Hitler był Austriakiem, a nie Niemcem, a to, że kreował siebie na Führera całej Rzeszy niemieckiej (w sensie obszaru języka niemieckiego), to już jest kwestia jego ideologii, a nie pochodzenia. Hitlera wydała na świat Austria, urodził się w Braunau k. Linzu, gdzie chodził do szkoły, a potem wyjechał do Wiednia, gdzie usiłował zostać artystą i gdzie ukształtowała się jego osobowość. Był członkiem lumpenproletariatu wiedeńskiego i nienawidził tej zamożnej mieszczańsko-cesarskiej Austrii. I stał się najsławniejszym potworem austriackim w historii, choć Austriacy nieczęsto się do niego przyznają.

Ruch nazistowski zasiliły rzesze Austriaków, najczęściej wywodzących się podobnie jak Hitler z dołów społecznych. Najwyżej w strukturach III Rzeszy zaszedł Ernst Kaltenbrunner. Jako SS-Obergruppenführer był szefem Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy oraz szefem policji i partyjnej służby bezpieczeństwa NSDAP. Miał pod swoją kontrolą system obozów koncentracyjnych i gestapo (!). Otóż Kaltenbrunner urodził się w tej samej pięknej okolicy co Hitler, niedaleko Braunau k. Linzu. Pod jego nadzorem RSHA przeprowadzał wywózkę do obozów i zagładę kilku milionów Żydów europejskich. Jemu podlegał też wywiad i kontrwywiad wojskowy. Był perfekcyjnym nazistą i rasistą. Został skazany na śmierć w procesie norymberskim i powieszony w 1946 r.

Innym potworem Austrii skazanym za zbrodnie w systemie III Rzeszy był Adolf Eichmann – twórca praktycznego planu wykonania zagłady Żydów. To on odpowiadał za logistykę przedsięwzięcia: od organizacji transportów kolejowych, przez budowę i architekturę obozów koncentracyjnych, ich rozmieszczenie, po system uśmiercania w komorach gazowych. Eichmann wychowywał się w Linzu (miasto słynęło z dobrych szkół) jako syn inżyniera i był dobrze wykształcony, pedantyczny, sumienny i skromny. Efekty jego dobrej pracy dla zbrodniczego systemu okazały się przerażające. Ten technokrata śmierci został ujęty w Argentynie po wojnie przez wywiad izraelski, postawiony przed sądem w Jerozolimie, skazany za swe zbrodnie na śmierć i stracony.

Austriacy w czasie wojny byli gorliwymi hitlerowcami, bardziej nawet ideologicznie zaślepionymi od Niemców, trochę na zasadzie gorliwości neofitów. Wśród personelu obozów koncentracyjnych i więzień prym wiedli właśnie Austriacy, chociaż po upadku III Rzeszy wszyscy, którzy wrócili do domu, twierdzili, że albo grali w wojskowej orkiestrze, albo pracowali na kolei.

Komendanci obozów koncentracyjnych

Takim austriackim potworem z obozu koncentracyjnego był Franz Stangl – komendant obozu w Treblince. Urodzony w Altmünster Stangl służył od 1931 do 1941 r. w austriackiej policji, a w 1942 r. został przeniesiony do Lublina i był najpierw komendantem w obozie koncentracyjnym w Sobiborze, a potem w Treblince. Transporty więźniów przyjmował nienagannie ubrany – w biały jeździecki mundur, z batem w ręku. Nie był prymitywnym katem, ale wyrafinowanym biurokratą. Pojmany po wojnie w Brazylii, został skazany na dożywocie w więzieniu.

Zastępcą komendanta obozu koncentracyjnego w Sobiborze został Austriak Gustav Wagner nazywany z powodu swego okrucieństwa „Aniołem Śmierci". Uwielbiał osobiście zabijać ludzi, nawet gołymi rękami, ale potrafił też zakatować ich szpadlem lub rozstrzelać. Ten psychopatyczny sadysta pracował przed wojną w Linzu nad uśmiercaniem umysłowo chorych w zakładzie leczniczym. Wagner stał się pierwowzorem postaci zbrodniarza wojennego w filmie „Maratończyk", granego przez wielkiego aktora Laurence'a Oliviera.

No i wielki organizator zagłady Żydów, najsłynniejszy oprawca i ulubieniec Hitlera: SS-Obergruppenführer Odilo Globocnik – także był Austriakiem. Wielki, wyglądający jak zbir i zawodowy morderca, Globocnik urodził się w rodzinie austriackiej w Trieście. Był zastępcą szefa NSDAP w Austrii, a od 1938 r. gauleiterem Wiednia. Potem przeniesiono go do Lublina – tam zorganizował cztery obozy koncentracyjne na terenie okupowanej Polski. Perfekcyjnie wprowadził system rabunku mienia i kosztowności Żydów, włącznie ze złotymi zębami, okularami i ukrytymi pieniędzmi. Aresztowany po wyzwoleniu przez Anglików popełnił samobójstwo.

To były najsłynniejsze austriackie potwory XX wieku – od Hitlera do Globocnika. Nieznane dziś są nazwiska kilku milionów Austriaków, którzy wsparli Hitlera i III Rzeszę. Nie są znane jakiekolwiek próby konspiracji antyhitlerowskiej podjętej przez Austriaków. W czasie gdy dokonywał się Anschluss (przyłączenie) Austrii do Rzeszy, nie było masowych protestów, przeciwnie: większość społeczeństwa entuzjastycznie witała wkraczający Wehrmacht i przyjazd Hitlera do Wiednia. Po wojnie udało im się. Austriacy uniknęli denazyfikacji i kary, bo alianci i Rosjanie uznali Austrię za kraj neutralny. Na czołówki gazet jako zbrodniarze trafiali tylko Niemcy.

Austria ma trupa w szafie

W każdym austriackim miasteczku, w podwórkach Wiednia i na słodkich górskich wsiach chowają się w mroku jakieś potworne tajemnice. Rodziny austriackich nobliwych obywateli, którzy lubią grę na skrzypcach i na akordeonie, trzymają język za zębami i strzegą swojej prywatności. Ponieważ od II wojny światowej dotyczyło to milionów rodzin i domostw austriackich, stało się to niewypowiedzianą, ale rozumianą przez wszystkich obsesją.

Nic nie widzieć, nic nie słyszeć, nie wtrącać się w nie swoje sprawy. Nie chcę wiedzieć, co robi mój sąsiad, co robił mój dentysta ani co mój ślusarz lub rzeźnik robił podczas wojny. Nie wiem, co robi jego syn, jego córka, co oni tam robią w domu wieczorem, gdy zasłonią okna. Nie wiem, czym oni palą w piecu i dlaczego z komina leci taki czarny dym. Nie interesuje mnie, po co pan Fritzl i pani Fritzl robią takie duże zakupy w sklepie spożywczym i po co kupują tyle odżywek dla małych dzieci, skoro nie mają dzieci w domu.

Prawda, że ta skrywana austriacka tajemnica zboczonego inżyniera Josefa Fritzla, która nie wyszła na światło dzienne przez 24 lata, o której nikt nie doniósł policji, staje się bardziej wytłumaczalna, gdy sięgniemy do przeszłości historycznej tego pięknego kraju? Przydałby się teraz Austrii nowy doktor Freud, aby przeprowadzić swą psychoanalizę. A ta Gemütlichkeit... kwiaty w oknach, firaneczki zasłonięte, umyty mercedes przed domem. I tylko zegar z kukułką coś nie kuka – zaciął się.

Autor jest reżyserem, scenarzystą, producentem filmowym i TV oraz publicystą

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA