fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nowe technologie

Dron będzie śledził rekiny

Unosząca się nad plażą maszyna rozróżnia pływaków, surferów i żeglarzy.
AFP
Autonomiczne drony ratują ludzi przy plażach w Australii przed atakami rekinów.

Proszek na rekiny, gwizdki, bateryjki wytwarzające pole elektromagnetyczne – wszystko to okazało się nieskuteczne. Najnowszy wynalazek w tej dziedzinie jest z innej półki.

Lista zastosowań dronów rozszerza się nieustannie, korzystają z nich wojsko, kartografowie, archeolodzy, straż graniczna, drony dostarczają korespondencję i lekarstwa w słabo zaludnionych i trudno dostępnych rejonach.

Dzieje się tak dlatego, że wyposażone są w sztuczną inteligencję, kamery, programy komputerowe analizujące w czasie rzeczywistym – dzięki odpowiednio dobranym algorytmom – tysiące informacji; dzięki temu drony są w stanie samodzielnie rozpoznawać różne obiekty.

Superratownik

Właśnie tą cechą odznaczają się urządzenia zastosowane od tego lata na antypodach – nad tamtejszymi plażami krążą drony pełniące funkcje ostrzegającą i ratowniczą. Ich zadanie polega na wytropieniu rekina w pobliżu plaży, ostrzeżeniu o tym odpowiednich służb i – w razie potrzeby – przyjściu, a raczej nadleceniu, z pomocą zagrożonemu człowiekowi. Dron robi to prędzej, niż byłby w stanie pomóc żywy ratownik śledzący ocean z punktu obserwacyjnego na brzegu. Unosząca się nad plażą maszyna rozróżnia pływaków, surferów i żeglarzy.

– Urządzenie jest w stanie zidentyfikować 16 rodzajów obiektów, takich jak rekiny, wieloryby, delfiny, jachty, łódki. W razie niebezpieczeństwa zagrożeni pływacy, surferzy, żeglarze są natychmiast ostrzegani, co daje im czas na powrót do brzegu. Na przykład dron zrzuca pływakowi sprzęt ratunkowy, nadmuchiwany ponton czy tratwę, a nawet defibrylator – wyjaśnia inżynier Nabin Sharma z University of Technology w Sydney, twórca programu komputerowego zastosowanego w tych automatycznych ratownikach. Uniwersytet i firma Little Ripper Group podjęły wspólne prace nad oprogramowaniem w 2016 roku.

Obserwator patrolujący kąpielisko z helikoptera rozpoznaje rekina w 16 proc. przypadków, skuteczność drona pod tym względem jest 90-proc.

– Niekiedy nie widać rekinów z powody fal, natomiast dron analizujący setki, tysiące obrazów ze swoich kamer praktycznie nie ma z tym problemów – mówi Romilly Madew z Bilgola Surf Livesaving Club.

Kolorowy dron, łatwo dostrzegalny na tle nieba, ma 2 metry długości, waży 16 kilogramów. Mimo sporych kosztów jest inwestycją, która ma się zwrócić, o czym zapewniają australijskie władze. Wybrzeże będzie patrolować podczas właśnie rozpoczynającego się lata 40 tego typu maszyn.

Intruz w oceanie

Na plażach chronionych specjalnymi siatkami przeciw rekinom nie zapewniono tym sposobem całkowitego bezpieczeństwa. Poza tym sieci te bardzo szkodzą faunie morskiej. Dlatego władze zalecają stopniowe ich usuwanie i zastępowanie właśnie dronami.

Z roku na rok wzrasta liczba incydentów z rekinami. Powodem jest rosnąca popularność sportów wodnych i masowe wkraczanie ludzi w rejony oceanu, na których człowiek jest intruzem. Jednak śmiertelne ataki są stosunkowo rzadkie; w Australii w ciągu ostatnich 50 lat doszło do 47 takich zdarzeń.

„Nie ma prostej metody minimalizowania ryzyka ataków rekinów dla pływaków i surferów. Staramy się wykorzystać najnowsze zdobycze nauki i techniki, żeby znaleźć rozwiązanie, które sprawi, iż nasze plaże będą bezpieczne" – powiedział w rozmowie z BBC Niall Blair, odpowiedzialny za turystykę w Nowej Południowej Walii.

Nad Bałtykiem

Także w Polsce powstaje dron do pomocy w poszukiwaniu zaginionych lub tonących. Firma Airpas Machines z Pomorskiego Parku Naukowo-Technologicznego Gdynia na prace nad dronem otrzymała dofinansowanie w wysokości 1,15 mln zł z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Pierwsze egzemplarze mają trafić do produkcji niskoseryjnej na początku 2019 roku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA