fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Najważniejsze firmy

Niepewny czas w budowlance

Ceny materiałów budowlanych rosną od wielu lat, co jest jednym z problemów branży
AdobeStock
Wiele polskich firm może zacząć odczuwać skutki pandemii koronawirusa dopiero w przyszłym roku.

Negatywne skutki pandemii przedsiębiorstwa budowlane odczują z pewnym opóźnieniem i z różną siłą, w zależności od segmentu rynku, na którym działają. Firmy budowlane najprawdopodobniej będą musiały mierzyć się ze spadkiem inwestycji w sektorze prywatnym, przede wszystkim w segmencie mieszkaniowym, biurowym, hotelowym i powierzchni handlowych, a także inwestycji samorządowych.

Duże znaczenie będą miały ceny materiałów budowlanych. Większość analityków jest zdania, że będą one rosły ze względu na brak siły roboczej oraz wzrost kosztów pracy i usług. Dodatkowo w przeszłym roku mają wejść w życie nowe regulacje podwyższające wymagania techniczne względem niektórych materiałów budowlanych. Może to oznaczać 20–30 proc. wzrost cen niektórych materiałów.

Rynek mieszkaniowy

Wzrost bezrobocia, zahamowanie wzrostu płac, niepewność co do przyszłych dochodów i zaostrzenie kryteriów udzielania kredytów hipotecznych przez banki przełożą się na mniejsze zainteresowanie kupnem nowych mieszkań i spadkiem nowych inwestycji mieszkaniowych w kolejnych miesiącach.

Według szacunkowych wstępnych danych GUS w maju br. oddano do użytkowania 16,5 tys. mieszkań, czyli o 20,1 proc. więcej niż przed miesiącem i o 10,1 proc. więcej niż przed rokiem. Większa niż w poprzednim miesiącu (o 39,6 proc.), ale mniejsza niż rok wcześniej (o 6,9 proc.) była liczba mieszkań zrealizowanych w budownictwie indywidualnym. W okresie styczeń–maj br. oddano do użytkowania ogółem 79,8 tys. mieszkań, tj. o 0,3 proc. mniej niż przed rokiem.

Mniej wydano pozwoleń na budowę. W maju br. liczba mieszkań, na których budowę wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia z projektem budowlanym, wyniosła 19,3 tys. i była o 28,3 proc. mniejsza niż przed rokiem. Rozpoczęto budowę 15 tys. mieszkań, to o 27,1 proc. mniej niż w maju ub. roku. W okresie styczeń–maj br. wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia z projektem budowlanym dla 95,5 tys. mieszkań, tj. o 10,7 proc. mniej niż przed rokiem. Rozpoczęto budowę 81,2 tys. mieszkań, tj. o 15,8 proc. mniej niż rok wcześniej.

Z ulgą podatkową

Poprawić sytuację na rynku mieszkaniowym może proponowana przez rząd ulga podatkowa. W dobie Covid-19 rząd planuje wprowadzić ulgę podatkową dla tych, którzy chcą kupić lub wybudować nowy dom. Projekt został przygotowany jako element pakietu działań, które z jednej strony mają wpłynąć na realizację celów zawartych w Narodowym Programie Mieszkaniowych, związanych z poprawą dostępności mieszkań dla osób i rodzin o niskich i przeciętnych dochodach, z drugiej zaś strony mają złagodzić niekorzystny wpływ ograniczeń administracyjnych wprowadzonych w związku z walką z epidemią. Projekt ustawy zawiera instrumenty mające na celu podtrzymanie funkcjonowania zarówno rynku najmu, jak i pierwotnego rynku mieszkaniowego. Dodatkowo wsparcie będzie kierowane również do segmentu budowy nowych domów jednorodzinnych.

Ze względu na charakter ulgi, która jest udzielana po zakupie mieszkania na rynku pierwotnym lub zakończeniu budowy domu jednorodzinnego, jej efekt może się również uwidocznić na rynku materiałów i urządzeń związanych z wykończeniem oraz wyposażeniem mieszkania lub domu.

Ceny materiałów w górę

Problem, z którym boryka się branża, to rosnące ceny materiałów budowlanych. Jak podaje GUS, ceny produkcji budowlano-montażowej w maju br. były o 0,2 proc. wyższe niż w kwietniu br. oraz o 2,6 proc. wyższe niż przed rokiem. Ceny większości usług i materiałów rosną przyjemniej od 2015 roku. Jak oceniają analitycy, ceny materiałów budowlanych będą dalej wzrastać – zwłaszcza tych, których produkcja jest energochłonna, czy materiałów izolacyjnych. Od nowego roku wchodzą zaostrzone wymagania względem izolacyjności cieplnej materiałów budowlanych, co wprost przekłada się na wzrost ich cen. Jest to najgorszy moment do wprowadzanie zmian, które wprost powodują wzrost cen materiałów o około 20–30 proc. Może to skutkować obniżeniem siły nabywczej konsumentów i wpłynąć na wzrost cen mieszkań u deweloperów.

Inne kraje, których budownictwo jest znacznie bardziej nowoczesne i energooszczędne – nie mają tak restrykcyjnych wymagań jakie będą obowiązywać w Polsce. Może to skutkować wycofaniem z rynku najtańszych produktów, najczęściej kupowanych przez osoby mniej zamożne. Zniechęcając tym samym przeciętnego Kowalskiego do podjęcia wysiłku remontu, co wiąże się z programem Czyste Powietrze.

Widać tu pewną niekonsekwencję. Z jednej strony rząd polski postrzega branżę budowlaną jako potencjalne koło zamachowe dla odbudowującej się po koronawirusie gospodarki. Z drugiej zaś wprowadza przepisy wpływające bezpośrednio na ceny materiałów budowlanych, które i tak w ostatnim czasie rosną, nawet bez dodatkowych obostrzeń regulacyjnych.

Materiał partnera:

Jacek Siwiński, prezes VELUX Polska

Od stycznia 2021 roku zaczną obowiązywać nowe, zaostrzone przepisy dotyczące parametrów materiałów budowlanych, które będą kolejnym impulsem do wzrostu cen na rynku. Niefortunnie zmiana legislacji zbiega się z osłabieniem koniunktury wynikającym z Covid-19. Jest ona równoznaczna ze wzrostem cen materiałów budowlanych, właśnie wtedy gdy budujący i remontujący domy będą potrzebować dostępnych i tanich rozwiązań. Faktem jest, że zmiany warunków technicznych były planowane wcześniej i my jako producenci jesteśmy na nie przygotowani technologicznie. Jednak moim zdaniem w obecnej sytuacji dla dobra całej branży i napędzenia ogólnej koniunktury korzystniej byłoby odłożyć je w czasie. Wiem, że niektóre organizacje branżowe proponowały, aby przełożyć wejście zaostrzonych norm o kolejne dwa lata, co wydaje się dobrym kompromisem. Nie spotkało się to jednak z pozytywnym odzewem ze strony Ministerstwa Rozwoju. Mam jednak nadzieję, że planowana ulga podatkowa będzie w stanie zrównoważyć nieunikniony wzrost cen na rynku. Przykładowo w sektorze, w którym działa VELUX, cena, którą będzie trzeba zapłacić za podstawowy produkt spełniający zaostrzone przepisy, będzie ok. 30 proc. wyższa niż dziś. Budownictwo mieszkaniowe mogłoby odegrać bardzo istotną rolę w generowaniu wzrostu gospodarczego, gdyż ma zdolność do tworzenia dużej ilości dobrze płatnych miejsc pracy, które są rozłożone dość równomiernie w całym kraju, nie koncentrują się tylko w dużych aglomeracjach miejskich lub ośrodkach przemysłowych. Mieszkań nadal brakuje, a tempo renowacji istniejących budynków jest trzy razy za wolne, abyśmy mogli myśleć o pozbyciu się smogu w ciągu jednej czy dwóch dekad. W Polsce są ponad 3 miliony domów, które nie spełniają podstawowych standardów energooszczędności, są ogrzewane paliwem stałym niskiej jakości i odpowiadają w znacznej mierze za zanieczyszczenie powietrza. Większość właścicieli tych domów to nie są ludzie zamożni i de facto po zmianach nie będzie ich stać na termomodernizację domu. Może się zatem okazać, że nasze domy będą bardziej energooszczędne, ale będziemy budować i remontować ich znacznie mniej, niż potrzebujemy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA