fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nagroda Rzeczpospolitej im. Jerzego Giedroycia

Polska Jerzego Giedroycia

Jerzy Giedroyc był redaktorem ukazującej się przez 54 lata „Kultury", przygotował do druku prawie 450 książek, swoimi myślami dzielił się ze współpracownikami w listach, które przez ostatnich kilkanaście lat ukazują się drukiem, odsłaniając myśli Redaktora.
Jakimi ideami się kierował i jakiej pragnął Polski? Pragnął Polski jako silnego państwa dobrze umocowanego w Europie, co oznacza pozytywne stosunki z sąsiadami, gotowość do dialogu, odrzucenie myślenia w kategoriach licytacji na krzywdy i ofiary. Uczył dojrzałości w myśleniu, zdolności wczuwania się w uwarunkowania i emocje drugiej strony, budowania mostów do porozumienia. Od losu sąsiadów wschodnich, a szczególnie Ukrainy, zależy przyszłość Polski. Trwałe bezpieczeństwo Polski zależy od przyjaznych stosunków z Ukrainą, której państwowe istnienie złamie imperialną tradycję Rosji. Myśl tę powtarzał za Józefem Piłsudskim i był w tym konsekwentny. Uważał, że z Rosjanami nieimperialistami trzeba rozmawiać, wspierać demokratów i pamiętać o wielkości rosyjskiej kultury. Mówił, że o tyle Polska będzie znaczyć na Zachodzie, na ile potrafi ułożyć pozytywne relacje ze wschodnimi sąsiadami. Myślenie o Polsce w kategoriach jej relacji zewnętrznych – ze Wschodem i z Zachodem – było najważniejsze, podporządkowane mu było myślenie o sprawach wewnętrznych.
Był konsekwentnym przeciwnikiem nacjonalizmu, który prowadzi do izolacji i osamotnienia Polski, a także zubożenia jej kultury. Pozostawał w zasadniczym sporze z wizją polskości podkreślającą naszą doskonałość, bezgrzeszność, moralną wyższość, pielęgnującą patriotyczną obrzędowość, kult mitów narodowych, w tym mitu ofiary, co uważał za wyraz zdziecinnienia, niedojrzałości, na których musi być fundowana fałszywa polityka i drugorzędna kultura. Odrzucał antysemickie przesądy. „Dla Polski równie groźna jak sowietyzm jest mentalność endecka" – mówił. Miał wiele pretensji do Kościoła, że nie potrafi skutecznie przeciwstawić się mieszaniu religii i nacjonalizmu, jest filozoficznie i teologicznie mało pogłębiony.
Za podmiot polityki uważał państwo, a nie naród, klasę czy grupę ideologiczną. Oznaczało to także, że rządzący państwem ponoszą szczególną odpowiedzialność za jego przyszłość, ale też dawanie wzorów społeczeństwu. Państwo i jego elity odgrywają ważną rolę wychowawczą przez dbałość o praworządność, uczciwość, tolerancję, zasady polityki zagranicznej, odpowiedni poziom debaty publicznej. Państwo powinno budzić szacunek, ale i respekt, a to zależy od klimatu życia politycznego. Musi też mieć czytelne i akceptowane symbole, stąd tak wielka rola prezydenta, którego należy – na ile to możliwe – wyłączyć z bieżącej walki politycznej.
Wielką wagę przywiązywał do prawdy historycznej, stąd też historia była obecna w „Kulturze" od początku, a od 1962 r. do swej śmierci zredagował i wydał 133 „Zeszyty Historyczne". Szczególną wagę przywiązywał do analizowania polskiej polityki zagranicznej, jej zdolności lub niezdolności do zabiegania o własne sprawy w zachodnich stolicach. Nie wzmacniał naszych złudzeń, ale pokazywał porażki, klęski, widząc zwykle nasze własne winy. Wiele uwagi poświęcał relacjom z naszymi wschodnimi sąsiadami, nie cofając się przed ukazywaniem spraw trudnych i przykrych. Historia nie miała służyć „pokrzepieniu serc", ale dojrzałej refleksji nad szansami i porażkami, by z ich świadomością budować lepszą politykę, lepszą przyszłość Polski, która nie może być samotna i pogrążona we własnej mitologii.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA