fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media i internet

Wydawcy stawiają na nowości

123RF
Brytyjski „Independent" uznał, że jest na tyle silny w sieci, by radzić sobie bez wydania papierowego. W tradycyjnych mediach zachodzą wielkie zmiany.

W sobotę ten szacowny brytyjski dziennik wydrukował swoje wydanie po raz ostatni. Od tego tygodnia ukazuje się już wyłącznie w cyfrowej formie. „Dziś wydajemy papierowe wydanie ostatni raz, ale nasze dziennikarstwo dociera dziś cyfrowo do większej liczby ludzi niż kiedykolwiek i tak pozostanie" – zaznaczyła redakcja „Independent" w pożegnalnym materiale. Decyzję o pełnej cyfryzacji podjął Jewgienij Lebiediew, który jest jej właścicielem od sześciu lat.

To nie pierwszy taki ruch na światowym rynku prasy. W grudniu ubiegłego roku po 131 latach istnienia do cyfrowego świata przeniósł się kanadyjski dziennik „La Presse" (na papierze ukazuje się od tego czasu tylko raz w tygodniu, w sobotę), tłumacząc, że zbliżająca się do 0,5 mln liczba czytelników cyfrowych wydań jest już wystarczająco duża, by wykonać taki ruch.

Era personalizacji i big data

Po latach eksperymentowania z rozmaitymi cyfrowymi narzędziami bardziej postępowi wydawcy zaczynają już powoli zbierać plony decyzji wymuszonych na nich przez popularyzację smartfonów i tabletów, które całkowicie zmieniły czytelników i ich potrzeby. Europejskimi liderami pod względem cyfryzacji na rynku mediów są m.in. niemiecki Axel Springer czy norweski Schibsted. W tym drugim już 62 proc. wpływów pochodzi dziś z cyfrowych edycji, ale firma dalej się unowocześnia. Aktualnie pracuje nad systemem podobnym trochę do głosowego Siri Apple'a. Chce, by w przyszłości platforma cyfrowa Schibsted przemawiała do czytelnika ludzkim głosem lub wysyłała mu spersonalizowane piguły informacyjne esemesem, informując o najbardziej interesujących go zdarzeniach, np. o korkach. – Angażujemy w to duże środki i masę czasu i mamy nadzieję, że wkrótce ten projekt uruchomimy – zapowiadał Torry Pedersen, honorowy członek zarządu Schibsted na berlińskiej konferencji Digital Innovators' Summit, która odbyła się w marcu. Zapytany, co jego firma uważa za swój największy błąd, odpowiedział bez wahania: „Kiedy była taka możliwość, nie poprosiliśmy naszych najmłodszych cyfrowych użytkowników o dane kontaktowe".

Wydawcy doskonale zdają sobie sprawę z tego, jak ważne jest to, by wiedzieć, kto dokładnie ich czyta, co przedtem i potem robi w sieci oraz by móc go zapytać, dlaczego to robi oraz czego oczekuje, a następnie wysłać mu informację przygotowaną dokładnie pod jego potrzeby. To także dane, jakich oczekują od nich obecnie marketerzy. Pozbawieni możliwości dokładnego śledzenia odbioru reklam w papierowych wydaniach coraz chętniej korzystają z informacji udostępnianych im o czytelnikach przez wydawców.

Światła na IT

Dla polskich wydawców większość z najmodniejszych dziś rozwiązań wydawniczego świata to wciąż terra incognita. Amerykański „New York Times" pod koniec ubiegłego roku dołączył swoim 1,2 mln subskrybentów do jednego z weekendowych wydań kartonowe pudełko umożliwiające wpięcie smartfona i oglądanie filmów wykonanych w technologii wirtualnej rzeczywistości. Pierwszy film opowiadał historię trójki dzieci uchodźców dorastających w Libanie, Sudanie Południowym i na Ukrainie. Magazyn „Time" zbudował z kolei własną platformę do dystrybucji treści mobilnych (Toro). – Zrobiliśmy tak, kiedy się okazało, że koszt zlecenia stworzenia poza firmą jednej językowej aplikacji mobilnej to wydatek 200 tys. dol. i że trzeba na nią czekać sześć miesięcy – mówił Colin Bodell, wiceprezes i szef ds. technologii w Time Inc. (patrz: rozmowa obok). Ten sam Bodell zlikwidował w firmie pięć centrów danych, pod które firma wynajmowała całe piętro w jednym z najdroższych budynków świata – nowojorskim Time & Life Building. Wykupił znacznie tańsze przechowywanie danych w chmurze, dzięki czemu udało się zaoszczędzić aż 6 mld dol. rocznie (koszty hostingu spadły o 53 proc.). Kluczowe decyzje tego typu podejmowali też w ostatnich latach inni wydawcy. – Dziś dla wszystkich naszych treści mamy jedną platformę technologiczną, jeden zespół produktowy i reklamowy oraz jeden wachlarz template'ów – wyliczał Duncan Edwards, prezes Hearst Magazines (wydawca kolorowych magazynów, m.in. „Cosmopolitan", który w Japonii ukazuje się np. wyłącznie online). – W technologie nie inwestuje się raz. To stały proces – dodawał.

Gazety coraz przyjaźniejsze

Najnowszymi tegorocznymi trendami wśród wydawców jest sięganie po wideo 360 stopni, wirtualną rzeczywistość, ale także odkrywanie prawd dość oczywistych i dopracowywanie cyfrowych ofert np. poprzez adaptowanie materiałów wideo dla użytkowników komórek... do oglądania wzdłuż, a nie w poprzek ekranu. – Nagle odkryliśmy, że przecież ludzie tak właśnie oglądają wideo przez komórki, jadąc metrem. Nie przekręcają ich w poprzek. Nie lubią też wtedy słuchać dźwięku, by nie przeszkadzać innym, więc alternatywnie zamieszczamy im w tych materiałach napisy oraz odliczamy im sekundy do końca materiałów, by wiedzieli, czy zdążą je obejrzeć w czasie drogi – wyliczał Stefan Betzold, dyrektor zarządzający cyfrowych edycji niemieckiego „Bilda".

Lepiej bez pośredników

Wciąż palącą kwestią dla wydawców jest poszukiwanie nowych źródeł cyfrowej dystrybucji. To może być docieranie do najmłodszych czytelników przez wciąż nieoswojonego przez polskich wydawców Snapchata, ale także poprzez platformy oferowane przez Apple News czy Facebook Instant Articles. Przed tymi ostatnimi Betzold przestrzegał jednak wydawców na przykładzie serwisów streamingujących muzykę. Pokazywał, że takie firmy, jak Google, Facebook czy Apple gromadzą dzięki temu dane na temat użytkowników treści w sieci, które wydawcy, jako cenne dobro, powinni raczej za wszelką cenę zachowywać we własnych zasobach. – Jeśli chcemy naprawdę zarabiać na treściach, najlepiej zachować je na własnych cyfrowych platformach. W przeciwnym razie z wielu dostępnych źródeł przychodów wpływy trafiają do nas tylko z jednego czy dwóch – przekonywał, pokazując przykłady utraconych przychodów.

Podyskutuj z nami na Facebooku, www.fa­ce­bo­ok.com/eko­no­mia. W jaki sposób i gdzie najwygodniej dziś czyta się materiały z gazet?

Opinia

Jacek Czynajtis, prezes Optizen Labs

Jeśli chodzi o wykorzystanie nowych cyfrowych rozwiązań wśród wydawców w Polsce, to mamy sytuację, którą nazwałbym stanem wielkiego nieprzygotowania. Nie wystarczy powiedzieć sobie, że strategią wydawniczą jest obecność w mediach mobilnych. Trzeba wybrać do tego narzędzia, a w praktyce często jest dziś tak, że na urządzeniach mobilnych są udostępniane repliki tekstów z gazet. Wydawcy szukają rozwiązań, które nie będą od nich wymagać dziesiątków godzin spędzanych na przystosowywaniu tych treści. Cieszy nas, że otrzymujemy od nich coraz więcej zapytań. To dla nich trudne procesy, bo wymagają ponoszenia dużych kosztów i posiadania odpowiednich kadr. Dlatego sporo wydawców, dopóki to wydanie papierowe wciąż przynosi im najwyższe przychody, skupia się na cięciu kosztów i szukaniu nowych źródeł wpływów. Szukają alternatyw, a powinni budować całe platformy, które zachęcą czytelników do trwania przy ich treściach. Mobilizować powinny ich dobre wyniki cyfrowych sprzedaży, powiększająca się przepaść między spadkami wpływów z wydań papierowych i wzrostami z cyfrowych, która jest większa na rynkach, gdzie czytelnictwo jest niskie. A także fakt, że reklama w prasie papierowej jest coraz rzadziej rekomendowana. Beneficjentami zmian będą także ci, którzy najszybciej nauczą się dobrze prezentować swoje treści w mediach społecznościowych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA