fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Europejskie lotniska i linie lotnicze się buntują

Lotnisko Orly pod Paryżem
AFP
„Nie jesteśmy w stanie zrozumieć, dlaczego europejskie rządy nie są w stanie stworzyć spójnych przepisów dotyczących podróży lotniczych" — napisały we wspólnym liście do premierów, ministrów transportu, zdrowia i spraw wewnętrznych w swoich krajach.

W liście podpisanym przez praktycznie całą branżę z krajów Strefy Schengen, reszty UE, ale i Wielkiej Brytanii apelują o wypracowanie wspólnego podejścia do restrykcji w podróżach i podejmowania decyzji otwierających i zamykających konkretne kierunki na podstawie informacji dotyczących faktycznej sytuacji zdrowotnej w danym kraju, a nie podejrzeń i prognoz.

Sygnatariuszami tego listu są również lotnicze organizacje — lotniskowej Airports Council International, Airlines for Europe i Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA). Wszyscy razem bardzo krytycznie oceniają wprowadzania kolejnych restrykcji (np. kwarantanny dla przylatujących z Hiszpanii), bądź zapowiadania zaostrzeń — np. polski rząd poinformował o możliwości wprowadzenia kwarantanny dla powracających z zagranicy (nie wiadomo z jakich krajów, być może z Hiszpanii, ale może jeszcze innych) i informowania o tym fakcie z 7-dniowym wyprzedzeniem. To co? Polacy w takim razie nie powinni lecieć na wakacje dłuższe niż tydzień?

Czytaj także: Jesienne plany LOT. Zobacz gdzie będzie można polecieć z Polski

Larnaka na Cyprze
AFP

Wiele z tych restrykcji, które dodatkowo zniechęcają Europejczyków do podróżowania nijak się ma do tego, co zalecają Światowa Organizacja Zdrowia oraz Europejskie Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom — podkreślają sygnatariusze listu.

Jest to już kolejny apel europejskiej branży lotniczej. Jak na razie, bez skutku.

Lotnisko w Larnace na Cyprze
AFP

Czego konkretnie tym razem domaga się europejskie lotnictwo? Przede wszystkim efektywnej koordynacji i wspólnych działań w sytuacji nadal trwającej pandemii COVID-19 i bliskiej współpracy w tej materii Unii Europejskiej z Wielką Brytanią; jeśli wprowadzane są, bądź znoszone kolejne restrykcje, to niech będzie brane pod uwagę konkretne ryzyko i równie konkretne środki służące do jego obniżenia. Jeśli zagrożony jest jakiś region, to nie można wyłączać z podróży całego kraju, zaś kwarantanna powinna być ostatecznością, a nie pierwszym środkiem zapobiegawczym. Jeśli zostają wprowadzone aplikacje, to niech będą one takie same we wszystkich krajach. Natomiast jeśli są podawane jakieś informacje dla ludności, to niech się to odbywa w koordynacji z branżą turystyczno-transportową.

Bałagan w przepisach i restrykcjach dotyczących podróżowania nie jest europejską specjalnością. Podobnie jest w Afryce, gdzie ostatnio Kenia i Tanzania wstrzymały ruch lotniczy. „Tanzańczycy wstrzymali loty z Kenii, ponieważ rząd w Nairobi nie umieścił ich kraju na liście „bezpiecznych" jeśli chodzi o pandemię COVID-19 i pasażerowie przylatujący z tego kraju, po wylądowaniu natychmiast są kierowani na kwarantannę" — pisał w sobotę 1 sierpnia dziennik „Daily Nation". Skoro tak, to w takim razie — zdecydował tanzański rząd — od 1 sierpnia do odwołania Kenya Airways nie mają prawa latania z Nairobi do Dar es Salam, Kilimandżaro i na Zanzibar.

Lotnisko Schoenefeld w Berlinie
AFP

Podobne zasady ograniczają ruch lotniczy między Polska a Portugalią, Luksemburgiem i Czarnogórą. Tyle, że z Polski samoloty mogą tam latać, ale ruch w drugą stronę jest zamknięty. Z tego powodu LOT musiał odwołać loty do Podgoricy w ramach akcji #LOTnaWakacje oraz rejsy do Luksemburga, które miały zasilić jesienną siatkę polskiego przewoźnika.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA