fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Projekt ustawy o koronerach: telekonsultacja w sprawie zwłok wątpliwa dowodowo

Adobe Stock
Na podstawie zdjęcia czy wideotransmisji trudno ustalić z całą pewnością przyczynę śmierci – uważają eksperci. I krytykują projekt ustawy o koronerach.

Możliwość telekonsultacji z dyżurnym medykiem sądowym daje lekarzowi pełniącemu funkcję koronera art. 5 projektu ustawy o stwierdzaniu, dokumentowaniu i rejestracji zgonów. Stanowi on, że w razie wątpliwości co do okoliczności i przyczyny zgonu koroner może skonsultować się ze specjalistą medycyny sądowej i zakładu medycyny sądowej (ZMS) uczelni medycznej za pośrednictwem systemu teleinformatycznego. Za każdą konsultację dyżurny medyk sądowy dostanie 242 zł, a za pozostawanie w gotowości – 97 zł miesięcznie.

Takie rozwiązanie znacznie ułatwiłoby pracę koronerom, którymi mogą być nie tylko specjaliści medycyny sądowej, ale także patomorfolodzy, anestezjolodzy, medycy ratunkowi lub lekarze z co najmniej trzyletnim stażem w zawodzie i po szkoleniu w ZMS uczelni medycznej. W przypadku wątpliwości, w jaki sposób doszło do śmierci, mogliby bowiem zadzwonić do dyżurnego, wysłać mu zdjęcia czy nawet przeprowadzić transmisję wideo.

Czytaj też: 725 zł dla koronera za stwierdzenie zgonu

Zdaniem prof. Andrzeja Marszałka, konsultanta krajowego w dziedzinie patomorfologii i prezesa Polskiego Towarzystwa Patologów, trudno będzie określić odpowiedzialność zarówno konsultującego, jak i koronera.

– Nie mam pewności, w jaki sposób będą rozstrzygane sprawy, w których osoba znajdująca się w miejscu ujawnienia zwłok przekaże do skonsultowania tylko wybrane elementy, np. fotografie. Czy telekonsultacja będzie jednoznaczna z pełną odpowiedzialnością konsultującego za wysnute na tej podstawie wnioski i podjęte dalsze działania? Czy konsultant będzie miał wgląd w ostateczne wnioski wysnute na podstawie konsultacji? Czy będą weryfikowane zapisy rozmów? Czy będzie obowiązek sporządzania notatek, zapisu wideo lub zapisu głosu? – pyta. I zauważa, że samo zdjęcie w medycynie nie jest traktowane jako wiarygodne, a za prawidłowe badanie, także pośmiertne, uznaje się takie, które lekarz przeprowadził osobiście.

Także prawnicy wątpią w wiarygodność takiego przekazu, bo stwierdzenie zgonu na odległość łatwo podważyć w sądzie.

– Nie ulega wątpliwości, że wartość dowodowa zdjęcia jest mniejsza niż bezpośrednich oględzin. Zdjęcia robi się po to, by zobrazować położenie ciała i np. to, czy jest rozebrane czy ubrane. Zdjęcie rany nie może stanowić podstawy wniosku dowodowego. Na podstawie zdjęcia czy nagrania wideo nie można jednoznacznie określić, czy chodzi o śmierć naturalną, samobójczą czy na skutek działania osób trzecich – mówi sędzia Marek Celej, który orzeka w sprawach karnych.

Etap legislacyjny: konsultacje publiczne

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA