fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

#RZECZoPOLITYCE: Hanna Gronkiewicz-Waltz i Kazik Staszewski

rp.pl
Wtorkowy program #RZECZoPOLITYCE prowadził Jacek Nizinkiewicz. Jego gośćmi byli Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy i Kazik Staszewski, lider zespołu Kult i Kazik Na Żywo

Jarosław Kaczyński wskazał niedawno lokalizacje dwóch pomników upamiętniających ofiary katastrofy smoleńskiej. Mówił, że między "domem bez kantów" i Hotelem Europejskim stanie pomnik Lecha Kaczyńskiego. Za Pałacem Prezydenckim obok kościoła seminaryjnego miałby stanąć pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej.

Hanna Gronkiewicz-Waltz przyznała w programie #RZECZoPOLITYCE, że tablica poświęcona pamięci Lecha Kaczyńskiego została postawiona przed Pałacem Prezydenckim nielegalnie. - Trzeba ją albo stamtąd zabrać albo zalegalizować. Zalegalizowanie oznacza, że zamiast słowa "poległ" powinno być na niej napisane słowo "zginął" - powiedziała Hanna Gronkiewicz-Waltz, dodając, że tablica powinna zostać poprawiona według wytycznych Rady Pamięci i Męczeństwa. - Nie jest to ładny głaz. Świętej pamięci Lech Kaczyński nie zasłużył, by tak go przedstawiano - powiedziała prezydent Warszawy.

Hanna Gronkiewicz-Waltz oceniła, że skoro wszyscy lecieli razem do Smoleńska, powinien powstać pomnik upamiętniający wszystkie ofiary, wspólny. - Tak jak w przypadku ofiar zamachu w Madrycie (w 2004 roku - red.) - powiedziała prezydent Warszawy. - Lech Kaczyński nie zasłużył, by być kartą przetargową - dodała.

Pytana o pomnik upamiętniający ofiary katastrofy smoleńskiej na Krakowskim Przedmieściu, Hanna Gronkiewicz-Waltz podkreśliła, że oba obszary wskazane przez Jarosława Kaczyńskiego są zamknięte architektonicznie. - Rada Warszawy na prośbę prezydenta Komorowskiego wyznaczyła miejsce na ul. Trębackiej przy pl. Piłsudskiego. Prezydent Komorowski, jak z nim rozmawiałam, naprawdę chciał, by ten pomnik stanął w dobrym miejscu. Dlatego zaproponowaliśmy miejsce w centrum Warszawy, które widać z Krakowskiego Przedmieścia - powiedziała prezydent miasta.

Hanna Gronkiewicz-Waltz była też pytana o komentarz do słów Macieja Wąsika, który mówi, że "w Warszawie dochodzi do złodziejskiej reprywatyzacji". - Zaczęła się długo przede mną. Lech Kaczyński też oddawał działki, a wcześniej Święcicki - podkreśliła prezydent Warszawy. - Za moich rządów 180 działek zostało oddanych. Za poprzedników - 2200 - dodała.

Gronkiewicz-Waltz zwróciła uwagę na to, że "ludzie zostali okradzeni ze swojej własności". - Oddajemy działki, gdy dekret Bieruta był naruszony. Czyli obiecano, że własność będzie zabrana na jakiś czas, a jest to permanentne - przyznała.

Pytana o to, czy zdecyduje się na start w kolejnych wyborach samorządowych, Hanna Gronkiewicz-Waltz przyznała, że "12 lat to wystarczający okres, by zrealizować swoją wizję". - Ale jeśli moja kadencja będzie przerwana, to przecież zamachu nie można tolerować - powiedziała prezydent Warszawy. - Kombinują jak mogą - dodała odnosząc się do pogłosek o tym ewentualnym kolejnym referendum ws. jej odwołania.

- Wszystkiego można się spodziewać - zarządu komisarycznego, referendum, czyli Guział bis w osobie Jana Śpiewaka - powiedziała Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Na pytanie o to, czy Platforma Obywatelska czeka na powrót Donalda Tuska z Brukseli, prezydent Warszawy powiedziała, że ma on szansę na drugą kadencję na stanowisku szefa Rady Europejskiej. - To nie jest tak, że czekamy na Tuska. Przyjedzie, to wróci - powiedziała Gronkiewicz-Waltz. - Nam go brakuje, ale musimy sobie radzić bez Tuska - dodała.

Podkreśliła, że Donald Tusk w sposób wizjonerski poprowadził PO do zwycięstwa. - Robił to za pomocą ludzi. Schetyna jest innym przywódcą. Bardziej działającym z dołami, organizacyjnym. Tusk się tym nie zajmował. Swego czasu robili to Grzegorz Schetyna i Paweł Graś - powiedziała prezydent Warszawy.

Pytana o to, czy PO zrobi kampanię wyborczą Donaldowi Tuskowi, gdyby chciał kandydować w wyborach prezydenckich, Hanna Gronkiewicz-Waltz odpowiedziała: - Gdyby chciał kandydować na prezydenta jak najbardziej tak. Ja bym mu pomogła.

W ocenie prezydent Warszawy, Donald Tusk miałby szansę wygrać z Andrzejem Dudą. - Nie jest on prezydentem, który miał najlepsze poparcie po roku. Komorowski miał lepsze. Wszystko zależy od tego, w co się będzie angażować, czy jest niezależny. On jest przypisany do PiS-u w sposób ewidentny - oceniła Dudę Gronkiewicz-Waltz.

Z Kazikiem Staszewskim, porozmawialiśmy o końcu działalności zespołu Kazik Na Żywo i pożegnalnych płytach koncertowych KNŻ oraz inspirującej dla artysty sytuacji polityczno - społecznej w Polsce. 

Kazik: Nie demonizowałbym rządów PiS

- Mam żal do Pawła Kukiza, że zarzuca mi i kilku innym artystom, że nie angażujemy się w politykę - mówił w programie #RZECZoPOLITYCE Kazik Staszewski.

Kazik Staszewski mówił w programie #RZECzoPOLITYCE, że po zmianie rządów nie odczuł różnicy. - Żyje się tak samo, jak za rządów PO. Nie demonizowałbym pewnych historii. Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory i widać, że koncepcja jest nowa. Po raz pierwszy od dawna widać ideę zmiany Polski w inny sposób niż dotychczas. Nie zmieniły się tylko metody. Jak mówił kiedyś prezes Kaczyński: "Teraz k.... my" - powiedział muzyk.

Lider zespołu Kult dodał, że sytuacja polityczna w żaden sposób go nie inspiruje. - Wyłączam się z obserwacji obecnych wydarzeń. Jestem w tym temacie niekompetentny. Im się staję starszy, tym moja wiedza jest większa, ale to buduje też stos wątpliwości - powiedział.

Staszewski zadeklarował, że nie zamierza wchodzić do polityki. Jak ocenia polityczne aspiracje Pawła Kukiza? - Jeśli ma taką chęć to niech działa w polityce. Słabo go znam, ale gdy dochodziło między nami do spotkań to temat polityki często się pojawiał. Kiedyś zarzucał mi nawet, że zachowuje się niepatriotycznie. Ludzie nie mają obowiązku czynnie angażować się w politykę. To jest prawo, ale nie obowiązek. Nie czuję potrzeby zmiany czegoś, co kocham, na pyskówki w Sejmie - powiedział.

- Mam żal do Pawła Kukiza, że zarzuca mi i kilku innym artystom, że nie angażujemy się w politykę. Nieładnym ruchem były również słowa, że wyleguję się na hamaku na Teneryfie, gdy o Polskę trzeba walczyć. Padały również oskarżenia, że przyjmowałem medale od prezydenta Komorowskigo i innych prominentnych polityków - dodał.

Staszewski mówił również o swoim poparciu dla Janusza Korwin-Mikkego - To jest rozsądne, ale pojawia się coraz więcej kuriozalnych pomysłów. Na przykład wyjście Polski z Unii Europejskiej jest niedopuszczalne. Ewentualny Brexit byłby dla nas fatalną wiadomością - powiedział.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA