fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komercyjne

Magazyny i łóżka dalej na fali

materiały prasowe
W ciągu dwóch–pięciu lat rynek najmu instytucjonalnego mieszkań nabierze skali – mówi Tomasz Buras, prezes firmy doradczej Savills w Polsce.
Kiedy w grudniu 2019 r. pytałem pana o prognozy na 2020 r., była świadomość, że globalne spowolnienie może się przełożyć na rynek nieruchomości komercyjnych. Nikt nie spodziewał się wtedy pandemii. Jak pod względem wartości inwestycji w Polsce wypadł ten niezwykły 2020 r. po rekordowym wcześniejszym?
Mówiłem wtedy, że przyszłość rynku nieruchomości to sheds and beds, czyli magazyny i wszystko, co posiada łóżka – więc m.in. prywatne akademiki, mieszkania na wynajem instytucjonalny czy hotele. Ubiegły rok faktycznie przyniósł rekordową wartość inwestycji w obiekty logistyczno-przemysłowe w Polsce, poprawiając rekord z 2018 r.
Biorąc pod uwagę cały rynek, inwestorzy ulokowali u nas nieco ponad 5 mld euro wobec rekordowej kwoty 7,4 mld euro w 2019 r., mamy zatem spadek rzędu 33 proc. Na magazyny przypadło 2,4–2,5 mld euro. Na rynku biurowym zainwestowano lekko ponad 2 mld euro.
Instytucjonalny najem mieszkań (Private Rented Sector, PRS) dopiero się u nas rozwija. Jakie ma perspektywy?
O rynku PRS w Polsce mówi się od kilku lat, mamy już pierwsze transakcje. Myślę, że skalę rynek „złapie" w horyzoncie 3–5 lat. W 2020 r. inwestorzy koncentrowali się na zabezpieczaniu gruntów, ale z drugiej strony na celowniku są również deweloperzy mogący stanowić zaplecze i takie przejęcia mogą być finalizowane w tym roku – to może przyspieszyć moment oddania mieszkań na wynajem na rynek. Zawierane są transakcje forward: inwestorzy zamawiają u deweloperów pojedyncze budynki. Na początku pandemii deweloperzy mieszkaniowi byli bardziej skłonni do rozmów z klientami instytucjonalnymi, ale okazało się, że rynek detaliczny jest stabilny.
Czy magazyny dalej będą gwiazdą rynku nieruchomości?
Myślę, że tak, choć ograniczeniem może być podaż produktów. To długoterminowa lokata, więc kto kupił w ostatnich latach magazyny, będzie je trzymać w portfelu. Musimy więc polegać na aktywności deweloperów.
Jak widzicie przyszłość biur? Wciąż wiele firm pracuje w trybie zdalnym...
Pandemia zaburzyła strategie firm użytkowników biur, wymusiła podejście krótkoterminowe i zachowania „na przeczekanie" – poza sektorami, które na pandemii zyskały. Myślę, że dopiero poznamy reperkusje, jakie pandemia przyniosła rynkowi biurowemu. Dodam, że w Warszawie wskaźnik pustostanów w 2020 r. wzrósł z 7 do 9,5 proc., to wciąż lepsza wartość niż w latach 2015–2016, kiedy stolicę przykryła skumulowana fala nowej podaży.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA