Reklama

Transatlantycki spór handlowy znów się rozpalił

Jeszcze nie zakończył się konflikt handlowy USA z Chinami, a już zaostrza się sytuacja na linii Waszyngton– Bruksela. Wyrok WTO w sprawie Airbusa pozwolił Amerykanom na karne cła na europejskie produkty.

Aktualizacja: 04.10.2019 07:07 Publikacja: 03.10.2019 21:04

Transatlantycki spór handlowy znów się rozpalił

Foto: Adobe Stock

Nastroje na globalnych rynkach były w czwartek nerwowe. Dow Jones Industrial rozpoczął sesję od spadku o 0,1 proc., po tym jak w środę spadł o 1,9 proc. Większość europejskich indeksów giełdowych lekko traciła, a japoński Nikkei 225 zniżkował o 2 proc.

Oprócz słabych danych gospodarczych z Europy i wzrostu obaw przed pogorszeniem koniunktury gospodarczej na świecie na nastrojach inwestorów ciążyła decyzja podjęta w środę przez Światową Organizację Handlu (WTO) w sprawie subsydiów dla koncernu Airbus. WTO, kończąc spór trwający od 15 lat, uznała, że subsydia przyznawane przez państwa UE dla Airbusa były sprzeczne z jej zasadami. Amerykanie mają więc prawo nałożyć karne cła na import z UE sięgający 7,5 mld dol. rocznie.

Czytaj także: Amerykańska zemsta za Airbusa: cła na wino, ser i whisky

Wymiana ciosów

Biuro Przedstawiciela Handlowego USA opublikowało w środę w nocy listę europejskich towarów, które zostaną objęte karnymi cłami. 10-proc. cła zostaną nałożone na samoloty z Francji, Niemiec, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. 25-proc. cła będą nałożone na irlandzką i szkocką whiskey, niektóre tkaniny z Wielkiej Brytanii, niektóre maszyny z Niemiec, sery, oliwę oraz mrożone mięso z Niemiec, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii, niektóre rodzaje wieprzowiny z niemal wszystkich krajów UE (ale nie z Polski). Polska zostanie dotknięta jedynie cłami na niektóre sery, jogurty, kefiry, gruszki, czereśnie, niektóre dżemy i soki (gruszkowe i śliwkowe).

Reklama
Reklama

Cła mają wejść w życie 18 października, a cztery dni wcześniej zostaną przedstawione WTO do akceptacji. Zapewne skłonią one UE do odwetu. – Nasza gotowość do znalezienia rozwiązania pozostaje niezmieniona, ale jeśli USA zdecydują się na wprowadzenie środków odwetowych, na jakie pozwala im WTO, to UE zostanie zepchnięta do sytuacji, w której nie będzie miała innej opcji, niż zrobić to samo – deklaruje Cecilia Malmström, unijna komisarz ds. handlu. Wciąż toczy się w WTO postępowanie dotyczące pomocy publicznej dla amerykańskiego koncernu Boeing. Jeśli wyrok będzie niekorzystny dla USA, to UE będzie miała zgodę WTO na własne karne cła.

Dotąd amerykańsko-unijny spór handlowy nie osiągnął dużej intensywności. Wiosną 2018 r. podwyżka amerykańskich ceł na stal i aluminium dotknęła części krajów Unii. UE odpowiedziała podwyżką ceł na import z USA wart 3 mld dol. rocznie. Prezydent Donald Trump groził podwyżkami ceł na europejskie samochody, ale w maju 2019 r. jego administracja przesunęła decyzję w tej sprawie o pół roku. Ogłoszona w środę lista amerykańskich karnych ceł okazała się jednak łagodniejsza niż się spodziewano. Akcje Airbusa zyskiwały w czwartek ponad 3 proc., bo inwestorzy uznali, że koncern został dotknięty mniejszym odwetem niż się obawiano. Papiery francuskiego producenta luksusowych alkoholi Remy Cointreau rosły nawet o 8 proc., bo cłami odwetowymi nie zostały objęte francuski szampan i koniak.

Szanse na poprawę

Choć amerykańskie cła odwetowe okazały się nieco słabsze niż się spodziewano, to analitycy widzą niebezpieczeństwo zaostrzenia sporu handlowego. Zwłaszcza że ostatnie dni przyniosły kiepskie dane z gospodarki USA (np. wtorkowy odczyt indeksu ISM dla przemysłu był najgorszy od 2009 r.) i z Europy Zachodniej. – Cła mogą być źródłem napięć pomiędzy USA i UE. Gospodarka USA zaczyna zwalniać z powodu sporów handlowych oraz problemów w przemyśle. Ludzie na rynkach chcą widzieć, czy przełoży się to na wolniejszy wzrost liczby etatów – twierdzi Masayuki Kichikawa, strateg z Sumitomo Mitsui Asset Management.

Część analityków wskazuje, że w ciągu kilku miesięcy środowisko ekonomiczne powinno stać się bardziej korzystne. Wiele oczywiście będzie zależało od wojen handlowych. – Nasz model „paniki-euforii" nie wskazuje obecnie na panikę na rynkach, ale jest bliski „terytorium" paniki. Prawdopodobnie zobaczymy poprawę warunków ekonomicznych w USA w czwartym kwartale i na początku przyszłego roku, ale nie ma to odzwierciedlenia w obecnej mentalności – uważa Tobias Levkovich, strateg Citigroup.

Gospodarka
Płać Putinie za długi cara. Amerykanie pozywają Rosję
Gospodarka
USA naciskają. Ile może jeszcze przetrwać czerwony reżim na Kubie
Gospodarka
Dramat mieszkańców Kijowa. Żyją bez ogrzewania, prądu, wody w 15-stopniowym mrozie
Gospodarka
Rosjan nie zaprosili. Davos 2026 w obliczu rosnących zagrożeń dla świata
Gospodarka
Stellantis na trudnym kursie. Zwolnienia w Polsce, Włochy ze spadkiem produkcji
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama