fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Górnictwo

Po porozumieniu z górnikami rząd czeka batalia w Brukseli

Adobe Stock
zKopalnie węgla pofedrują do 2049 r., co – jak wynika z informacji „Rzeczpospolitej" – może kosztować budżet państwa nawet 1 mld zł rocznie. Najpierw jednak musi się na to zgodzić Komisja Europejska.

Po pięciu dniach podziemnych protestów i wielogodzinnych negocjacjach związki zawodowe i rząd zdecydowali: kres górnictwa nastąpi za trzy dekady. W międzyczasie żaden górnik nie straci pracy. Osoby pracujące pod ziemią i w zakładach przeróbki mają zagwarantowane zatrudnienie do emerytury. Jeśli nie uda się ich przenieść do innych kopalń, będą mogli skorzystać z osłon: kilkuletnich urlopów lub jednorazowych odpraw. – Polska idzie własną drogą, zgodnie z własną specyfiką – skwitował wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń.

Czytaj także: Michał Niewiadomski: Chwilowa wygrana górników

Radości nie widać było na twarzach związkowców, choć w wielu kwestiach dopięli swego. – Podpisaliśmy likwidację jednej z najważniejszych branż w historii Rzeczypospolitej Polskiej – podsumował Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności.

Porozumienie dotyczy tylko kopalń Polskiej Grupy Górniczej i Węglokoksu. Najszybciej, bo już w 2021 r., zamknięta ma być kopalnia Pokój w Rudzie Śląskiej, gdzie wyczerpują się zasoby surowca. Zarząd PGG chciał jej likwidacji w tym roku. Najdłużej zaś pofedrują kopalnie rybnickie – ostatnia z nich aż do 2049 r.

Do czasu ostatecznej likwidacji kopalnie mają być subsydiowane przez państwo. Jak wynika z naszych informacji, w praktyce będzie polegało to na dotowaniu Polskiej Grupy Górniczej. W momencie gdy PGG będzie na minusie – straty te pokryje budżet państwa. Według ustaleń „Rzeczpospolitej" założenia są takie, że na początku dotacje sięgną 1 mld zł rocznie, a następnie będą się zmniejszać wraz z zamykaniem kolejnych zakładów. W przypadku gdy PGG w wyniku korzystnych cen węgla osiągnie zyski – będzie je zwracać do Skarbu Państwa. Na taki plan pomocy publicznej musi jednak zgodzić się Komisja Europejska. A o to może być szalenie trudno, bo unijne przepisy zabraniają dotowania bieżącej produkcji spółek węglowych. Pomoc publiczna powinna iść tylko na likwidację kopalń.

– Zamiast realistycznego planu wygaszania nierentownych kopalń, połączonego ze wsparciem dla pracowników i lokalnych społeczności, mamy, niestety, znowu do czynienia z odkładaniem trudnych decyzji i próbą przerzucenia rosnących kosztów utrzymania sektora na resztę społeczeństwa. Pomysł dotowania branży przez kolejne 30 lat jest zresztą całkowicie sprzeczny z unijnymi zasadami pomocy publicznej, które obowiązują już od dekady i są dobrze znane wszystkim zaangażowanym stronom – komentuje Aleksander Śniegocki, ekspert WiseEuropa.

– Uda się przekonać Komisję Europejską. Nie takie projekty udawało się przeforsować w Niemczech – słyszymy natomiast ze źródeł zbliżonych do negocjatorów porozumienia górniczego.

W porozumieniu rządu z górnikami ustalono też m.in. zniesienie nałożonego na wytwórców prądu obowiązku sprzedaży energii elektrycznej przez giełdę. Jego zapisy burzą też przygotowany przez Ministerstwo Klimatu projekt polityki energetycznej państwa do 2040 r., bo uzależniają jego kształt od ustaleń zawartych w umowie społecznej. Taką umowę górnicy mają podpisać z rządem do 15 grudnia br.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA