fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Giełda

#PROSTOzPARKIETU. Kamil Hajdamowicz: Cztery atrakcyjne spółki w trendzie wzrostowym

ROL
Gościem piątkowego Parkiet TV był Kamil Hajdamowicz, analityk BM BGŻ BNP Paribas. Rozmawialiśmy o potencjale wzrostowym warszawskich indeksów, ryzykach związanych z inwestycjami w spółki z sektora energetyki odnawialnej oraz o czterech tytułowych firmach.

Jak pan ocenia aktualną sytuację na warszawskim rynku akcji? Przez ostatnie pięć sesji WIG20 zyskał ponad 100 pkt i pokonanie 2400 pkt wydaje się już kwestią czasu. Czy to już oznaka przegrzania?

Biorąc pod uwagę zachowanie naszego rynku w ostatnich latach trudno mówić tutaj o przegrzaniu. Duże spółki są cały czas daleko od swoich historycznych maksimów. Proszę rzucić okiem na wyceny spółek z sektora energetycznego, które wciąż nie są wygórowane. Dlatego wydaje mi się, że do granic hossy wciąż jeszcze daleko.

A słabsze kondycja małych i średnich spółek to coś niepokojącego, czy tylko cykliczne wyhamowanie?

Wydaje mi się, że jest to cykliczna słabość, będąca następstwem wcześniejszych, silnych zwyżek. Inwestorzy cały czasy wierzą w te firmy, bowiem mają one przed sobą dobre perspektywy. Warto dodać, że zagranica wciąż postrzega polski rynek pozytywnie, co widać po napływie kapitału. Nie ma więc powodów do niepokoju. Uważam, że w drugiej połowie roku misie znów wrócą na ścieżkę wzrostu.

Dobre nastroje na GPW to chyba nie tylko pokłosie wyborów we Francji, ale również dobra kondycja naszej gospodarki?

Zgadza się. W ostatnim czasie obserwujemy dużą zmianę nastawienia inwestorów zagranicznych do naszego rynku akcji. Wprawdzie po wyborach parlamentarnych awersja do ryzyka wzrosła, ale obecnie ten czynnik przestał mieć już znaczenie. Większość ryzyk się już zmaterializowało lub po prostu wygasły. Ponadto dane z naszej gospodarki, dotyczące chociażby produkcji przemysłowej czy sprzedaży detalicznej i wskaźników PMI, są bardzo dobre. Perspektywa wzrostu PKB na ten rok waha się już od 3,5 do nawet 4 proc. To są bardzo dobre perspektywy.

WIG ma do szczytu wszech czasów około 10 proc. Gdyby miał pan stawiać pieniądze w zakładzie o to czy osiągnie ten pułap w tym roku, to podjąłby pan takie ryzyko?

Ten dystans do maksimum nie jest duży i wydaje mi się, że sam WIG20 może pchnąć szeroki rynek tak wysoko, nawet w perspektywie 3-4 miesięcy. Także obstawiłbym, że WIG wzrośnie w tym roku do szczytu.

Przejdźmy teraz do branży energetyki odnawialnej. Czy w obliczu zmian klimatycznych, globalnego ocieplenia, porozumienia paryskiego i ograniczonych zasobów paliw kopalnych, można postawić tezę, że jest to sektor skazany na sukces?

Globalnie tak, ale w polskich warunkach, zwłaszcza w krótszym ujęciu czasowym, miałbym wiele wątpliwości z tym skazaniem na sukces. O ile w Europie zachodniej widać duże wsparcie dla projektów OZE, to u nas wciąż na pierwszym miejscu jest energia ze źródeł konwencjonalnych. Uchwalane ustawy pokazują, że rząd raczej chce ograniczyć OZE. Mam tu na myśli m. in. podatek od wiatraków, który zmniejsza atrakcyjność inwestycji w tego typu rozwiązania, mniejsze dotacje oraz niskie ceny zielonych certyfikatów. Stąd wydaje mi się, że rodzimy rynek nie jest zbyt atrakcyjnych dla spółek działających w tej branży.

Ale nie muszą się one chyba ograniczać tylko do Polski?

Zgadza się. Wyjściem jest ekspansja zagraniczna, albo dostawa systemów/urządzeń zwiększających efektywność energetyczną. W samej branży jest wiele ciekawych segmentów, które wydają się przyszłościowe. Przykładowo – w segmencie fotowoltaiki ciekawe rozwiązanie proponuje Columbus Energy, która montuje instalacje w trybie abonamentowym. Instalacje może nie zastąpią w 100 proc. konwencjonalnych źródeł, zwłaszcza w naszym klimacie i nasłonecznieniu, ale z pewnością podniosą efektywność energetyczną domów. Warto też dodać, że rośnie świadomość społeczeństwa jeśli chodzi o ekologię, więc firmy proponujące adekwatne rozwiązania mają ciekawe perspektywy.

A skąd bierze się ten sceptycyzm polskich władz? Polska węglem stoi?

Od wielu lat żaden rząd nie zdecydował się na odejście od węgla, bo byłoby to politycznym samobójstwem. Jest to zbyt duży sektor, zatrudniający mnóstwo ludzi i jednak zapewniający nam energetyczne bezpieczeństwo. Stąd działania legislacyjne wspierające węgiel i hamujące konkurencję ze strony OZE.

A jak wygląda zaangażowanie w odnawialne źródła w przypadku dużych dostawców energii, jak PGE, Enea, Energa?

Inwestycje już zostały poczynione, ale na ten moment nie przewiduje się kolejnych. Dlaczego? Główne źródła odnawialne w tych firmach to wiatr i biomasa. W przypadku pierwszego, przez wspomniany podatek, drastycznie mogą wzrosnąć koszty takich inwestycji. W przypadku biomasy spadły dotacje przy współspalaniu, co też zmniejsza efektywność tego rozwiązania. Co ciekawe jakiś czas temu Polska zobowiązała się, że udział odnawialnych źródeł w ogólnym wolumenie produkcji energii wyniesie 15 proc. Teraz jest to 11 proc. i wydaje mi się, że trudno będzie osiągnąć cel.

A jaki udział w przychodach spółek energetycznych mają projekty OZE?

Udział waha się od 3-4 proc., jak w przypadki Enei, do nawet 10-11 proc. w innych spółkach. Cały czas jest to jednak niewielkie źródło przychodów. Trzeba pamiętać, że z inwestycyjnego punktu widzenia to właśnie państwo jest na naszym rynku głównym źródłem ryzyka dla tego sektora.

W branży tej działa coraz więcej spółek giełdowych. Na GPW mamy Sunex, a NewConnect 11 podmiotów, w tym m. in. Columbus Energy, Termo2Power czy Fluid. Czy mimo ryzyk ze strony regulatora warto interesować się tymi firmami?

Jak najbardziej, przy czym trzeba mieć świadomość, że są to inwestycje obarczone ponad przeciętnym ryzykiem. Stąd horyzont inwestycyjny w tym przypadku to minimum 3-5 lat. Podejrzewam, że kluczowa dla sukcesu tych firm będzie sprzedaż produktów zagranicą.

Dla inwestorów poszukujących bardziej bezpiecznych lokat kapitału wytypował pan cztery spółki z GPW, które pana zdaniem warto mieć w portfelu. Pierwsza to PKP Cargo.

Trwający trend wzrostowy zbudowany został na dwóch czynnikach: na oczekiwaniach dotyczących zwiększenia przychodów w segmencie kruszyw i materiałów budowlanych oraz na dobrych wynikach IV kwartał 2016 r. Spółka pierwszy raz od wielu kwartałów pokazała dodatnie wyniki operacyjne. Patrząc na statystyki GUSu dotyczące przewozów kolejowych spółka charakteryzuje się zwiększonym udziałem w rynku. Od maja ubiegłego roku firma powoli odzyskuje rynek, podpisała m. in. duży kontrakt na dostawę węgla do elektrowni na północy kraju. Zwiększa się też zapotrzebowanie na przewóz metali i kruszyw.

Drugi typ to trakcja. Jakie argumenty przemawiają za kupnem jej akcji?

Kurs akcji jest w fazie korekty trendu wzrostowego, co wydaje się okazją do tańszego kupienia papierów. W ujęciu rok do roku spółka ma wyraźny wzrost wartości portfela zamówień o około 60 proc. do 3 mld zł. Mam też wrażenie, że ta duża pula kontraktów sprawi, że spółka w kolejnych kontraktach będzie mogła uzyskać lepsze stawki, co przełoży się na wyższe marże.

Kolejny typ do Kęty. Również spółka trendowa.

Tutaj ten trend nie jest przypadkowy. Wprawdzie były obawy, że wzrost kosztów aluminium przełoży się na spadek marż, ale na ostatniej konferencji spółka wskazała, że część tych kosztów zostanie przerzucona na konsumentów, co daje dobre perspektywy dla przychodów. Dlatego zakładam, że trend będzie kontynuowany.

I ostatni typ, to Famur.

Notowania są wprawdzie wysoko, ale nowe, wysokomarżowe kontrakty na wschodzie powinny pozytywnie wpływać na firmę. Ekspansja zagraniczna powinna uniezależnić Famur od krajowego rynku. Firmie pomaga wzrost cen węgla, bowiem kopalnie są bardziej chętne, by inwestować. Dobrze oddziałuje też trwająca integracja z Kopexem. Ponadto wsparcie rządu dla spółek wydobywczych powinno sprawić, że wzrośnie popyt na urządzenia górnicze, bowiem firmy muszą się modernizować.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA