fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gaz

Polska potrzebuje więcej gazociągów

Adobe Stock
Możliwości importu gazu do Polski już dziś są dużo większe niż nasz popyt. Największe połączenia mamy na granicy wschodniej. Tymczasem bezpieczeństwo energetyczne kraju wymaga, by więcej było kierunków alternatywnych.

Obecnie możliwości importu gazu ziemnego do Polski są znacznie większe, niż wynosi zapotrzebowanie na ten surowiec. Istotnym problemem pozostaje jednak duże uzależnienie od dostaw ze Wschodu, będące konsekwencją ciągle obowiązującego kontraktu jamalskiego, na podstawie którego kupujemy błękitne paliwo z rosyjskich złóż.

Zawarta z Gazpromem umowa obowiązuje do końca 2022 r. Na jej podstawie Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) może importować do 10,2 mld m sześc. gazu rocznie, przy czym musi odebrać przynajmniej 85 proc. tej wielkości.

PGNiG zapewnia, że nowy kontrakt z Rosjanami nie będzie podpisany. Nie wyklucza jedynie transakcji spotowych (natychmiastowych), realizowanych doraźnie po cenach rynkowych. Powodami, które zdecydowały o niezawieraniu kolejnego dużego kontraktu, są: nieprzewidywalność importu ze Wschodu, traktowanie przez Moskwę gazu jako środka nacisku na inne państwa oraz wysoka cena i brak elastyczności we wcześniejszych dostawach.

Wschodnie granice

Dziś gaz ze złóż rosyjskich trafia do Polski czterema rurociągami – trzema biegnącymi przez terytorium Białorusi i jednym przez Ukrainę. Zdecydowanie największe, tzw. techniczne, możliwości przesyłowe ma gazociąg jamalski – sięgają 33,8 mld m sześc. rocznie. Większość tej przepustowości wykorzystywana jest do transportu gazu przez nasz kraj do Niemiec. Kolejne połączenia na granicy z Białorusią znajdują się w miejscowości Wysokoje i Tietierowce. Z kolei z terytorium Ukrainy surowiec trafia do nas przez Drozdowicze.

Tym samym łączne techniczne możliwości przesyłowe połączeń znajdujących się na naszej wschodniej granicy wynoszą aż 43,5 mld m sześc. Dla porównania w ubiegłym roku (wg danych Urzędu Regulacji Energetyki) sprowadzono z zagranicy łącznie 171,8 TWh (terawatogodzin) gazu, czyli ok. 15,6 mld m sześc. Z kolei sprzedaż do końcowych odbiorców razem ze zużyciem własnym spółek handlujących tym surowcem sięgała 18,5 mld m sześc. (203,1 TWh).

Co ważne, już dziś w dużym stopniu jesteśmy w stanie zaspokajać to zapotrzebowanie dostawami z kierunków innych niż wschodnie. Kluczowe znaczenie odgrywa w tym rewers na gazociągu jamalskim na granicy z Niemcami w Mallnow. Z naszymi zachodnimi sąsiadami mamy też połączenie w Lasowie. W efekcie z Niemiec możemy importować łącznie 7,7 mld m sześc. gazu.

Kolejnym krajem Unii Europejskiej, z którym mamy gazowe połączenia, są Czechy. Poprzez przejście w Cieszynie możemy sprowadzać 0,6 mld m sześc. surowca. W przypadku importu z obu państw istnieje jednak duże prawdopodobieństwo, że sprowadzony surowiec tak naprawdę będzie pochodził ze złóż rosyjskich, a wymienione kraje pełnią tylko rolę pośrednika.

Pięć lat gazoportu

W pełni niezależne od Rosji dostawy zapewnią dziś jedynie terminal LNG w Świnoujściu i wydobycie w kraju. Kilka dni temu minęło pięć lat od dnia, w którym przypłynął do Polski pierwszy statek z tym surowcem. Od tego czasu przyjęto w gazoporcie 130 ładunków. Dotychczas do Świnoujścia trafiały statki z LNG z Kataru, USA, Norwegii, Nigerii oraz Trynidadu i Tobago. Po regazyfikacji do krajowej sieci trafiło łącznie ok. 15 mld m sześc. gazu.

Co istotne, co roku import drogą morską rośnie. W ubiegłym roku wyniósł już 3,8 mld m sześc., a może być jeszcze większy, bo możliwości odbioru surowca w terminalu wynoszą 5 mld m sześc. Warto też przypomnieć, że jest on rozbudowywany do 6,2 mld m sześc.

Stabilnym i niezawodnym źródłem gazu jest wydobycie krajowe. Rocznie, głównie ze złóż w południowo-wschodniej i zachodniej części Polski, pozyskujemy ok. 4 mld m sześc. błękitnego paliwa. Zakładając zatem, że ze Wschodu nie będziemy w ogóle sprowadzać gazu, to dziś techniczne możliwości zaspokojenia potrzeb Polski na gaz (liczone z gazoportem i wydobyciem własnym) są niewiele mniejsze niż krajowy popyt.

W tym kontekście trzeba też pamiętać o stabilizującej roli podziemnych magazynów gazu, znajdujących się w Polsce. Dziś można w nich zgromadzić ok. 3,2 mld m sześc. surowca, który można wykorzystać w okresach wzmożonego popytu (np. podczas mroźnej zimy) lub przerw w dostawach z poszczególnych kierunków.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA