fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Farmacja

Cała Europa boryka się z problemem braku leków

Adobe Stock
Nie tylko Polska ma kłopot. Francja proponuje międzynarodową współpracę, by mu zaradzić.

Jeden na czterech pacjentów we Francji doświadczył braku możliwości zrealizowania recepty. W Belgii brakuje 459 leków. Od lat na problemy narzekają również Bułgaria, Rumunia czy Słowacja. Teraz dołączyła do nich Polska.

Mowa o lekach antynowotworowych, przeciwzakrzepowych, środkach na poważne alergie czy szczepionkach. Część z nich da się zastąpić innymi specyfikami, a farmaceuci apelują o możliwość samodzielnego decydowania o zamiennikach, co oszczędziłoby pacjentom ponownej wizyty u lekarza. Na przykład w Belgii brakuje 5 proc. leków, ale dla wielu z nich są zamienniki.

Sytuacja z roku na rok się pogarsza, lekarze, farmaceuci i organizacje pozarządowe apelują do władz o pilne działania. Według francuskiej minister zdrowia Agnes Buzyn nie obędzie się bez interwencji Brukseli.

Wielu winnych

Źródeł braku leków jest kilka. Po pierwsze, 60 proc. aktywnych składników leków produkowanych jest poza Europą. 30 lat temu było to tylko 20 proc., ale produkcję przeniesiono, żeby branża farmaceutyczna, i tak należąca do najbardziej zyskownych na świecie, przynosiła jeszcze większe profity. Ale jeśli jedna z wielkich fabryk w Chinach czy Indiach ma problemy albo europejskie urzędy odmówią dopuszczenia składników ze względu na nieprzestrzeganie norm, to zaczyna ich brakować. Dlatego np. Francja uważa, że Komisja Europejska powinna zachęcić do przenoszenia tej produkcji do Europy.

Po drugie, winny jest cały model biznesowy branży lekowej. Skonstruowany jest w ten sposób, że leki innowacyjne mają ochronę przez pierwsze lata, dzięki czemu firmy zarabiają dużo. Natomiast potem muszą obniżyć ceny farmaceutyków. Ale często zaprzestają ich produkcji, bo bardziej opłaca im się wytworzyć nowe, podobne leki, które znów będą objęte ochroną patentową. Jak zauważa dziennik „Le Monde", na rynku dziwnie nie brakuje leków najdroższych.

Wreszcie po trzecie, do pewnego stopnia problemem jest rynek wewnętrzny. Źródło wielkich korzyści dla Europy w tym wypadku jednak stawia zasadę wolnego przepływu towarów wyżej od zasady ochrony zdrowia publicznego. To pozwala firmom na przerzucanie leków z krajów, gdzie są one tańsze, do tych, gdzie są droższe. Dlatego brakuje farmaceutyków w krajach Europy Środkowowschodniej, a także we Francji, gdzie są one relatywnie tanie. A największy wskaźnik tzw. importu równoległego ma droga Dania, gdzie aż co czwarty specyfik jest sprowadzany z rynku innego państwa UE. Druga pod tym względem jest Szwecja, gdzie dotyczy to co ósmego leku.

Fabryka bez zysku

Dlatego Paryż zaproponował współpracę europejską, aby nie dochodziło do tworzenia deficytów w poszczególnych krajach, poprzez nadmierny import równoległy w innych państwach. Francuzi zastanawiają się także nad pomysłem unijnej fabryki substancji aktywnych dla leków, żeby UE odzyskała suwerenność lekową. Taka właśnie fabryka, która nie jest nastawiona na zysk i produkuje najważniejsze substancje aktywne, działa np. w USA.

Tymczasem w Polsce Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że sprowadziło brakujące leki. – Są one już na terenie Polski, dostarczone do hurtowni, za chwilę będą przekazywane dalej – powiedział minister zdrowia Łukasz Szumowski, komentując braki najpopularniejszych leków, m.in. stosowanych w chorobach tarczycy, nadciśnieniu, cukrzycy czy przewlekłej obturacyjnej chorobie płuc (POChP). W czwartek minister zdrowia zapewnił, że kwestia braku dostępności leków to problem techniczny, wynikający z globalizacji rynku i dużych koncernów. Zapowiedział też uruchomienie specjalnej infolinii, na której pacjenci będą mogli uzyskać informacje, gdzie kupić leki. Dodał, że brakujące leki są już w hurtowniach i zostaną niedługo uzupełnione.

Te zapewnienia nie do końca przekonują farmaceutów. – Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że kryzys jest zażegnany, Naczelna Rada Aptekarska (NRA) mówi: „sprawdzam". Jeżeli w ciągu kilku dni leków nie będzie w hurtowniach, ministerstwo straci twarz, a tego nie da się łatwo odzyskać – mówi „Rzeczpospolitej" Marek Tomków, wiceprezes NRA. – Postanowiliśmy zaufać zapewnieniom resortu, który postawił wszystko na jedną kartę. Naszym celem nie jest eskalowanie problemu braku leków, ale jego rozwiązanie. O sukcesie będziemy mówić, jeśli w Polsce zostaną zwiększone dostawy brakujących leków – dodaje Marek Tomków.

—współpraca Karolina Kowalska

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA