fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekologia

Johnson o zmianach klimatu: Chcę żyć długo, moje zdanie jest ważne

AFP
Były szef brytyjskiego MSZ Boris Johnson w tekście opublikowanym na łamach "Daily Telegraph" wyraził oburzenie, że jego zdanie na temat zmian klimatycznych jest mniej ważne, niż zdanie młodych uczestników protestów, które sparaliżowały Londyn.

Johnson na łamach "Daily Telegraph" krytykuje "zadowolonych z siebie, irytujących i uciążliwych" aktywistów podkreślając, iż choć sympatyzuje z celami protestu to jednak - jak dodaje - takie demonstracje powinny odbywać się raczej w Chinach niż w Wielkiej Brytanii.

Były szef brytyjskiego MSZ pisze, że "nie popiera paraliżowania transportu publicznego w najwspanialszym mieście na Ziemi i powstrzymywania ludzi przed udaniem się do pracy", chociaż "niektóre rzeczy, które irytują protestujących irytują również jego". Zaznacza jednak, że "nie chce, aby jakiś stosujący podwójne standardy aktywista mówił mu, że latać samolotem można tylko w nadzwyczajnych sytuacjach - kiedy jego własny Instagram zawiera zdjęcia z niedawnych wakacji spędzonych na nartach".

"I jestem kompletnie wkurzony mówieniem przez młodych ludzi, że ich opinie są ważniejsze niż moje - ponieważ oni będą tu (na Ziemi) dłużej niż ja, i dlatego przywiązują większą wagę do przyszłości planety. Ja zamierzam żyć przez bardzo długi czas" - podkreśla Johnson.

Były szef brytyjskiego MSZ nie rozumie też, dlaczego przyjmuje się, iż młodsi ludzie troszczą się bardziej o kwestie związane z ekologią. Jak dodaje im sam staje się starszy, tym poważniej traktuje problem globalnego ocieplenia.

Johnson nie potępia jednak aktywistów z organizacji Extinction Rebellion, którzy organizują protesty ponieważ - jak pisze - mają oni swoje racje i słusznie zwracają uwagę na ginięcie gatunków czy zmiany w środowisku naturalnym, a także na rosnący poziom zanieczyszczenia powietrza. Jednak - zdaniem Johnsona - aktywiści powinni protestować przeciwko temu raczej w Chinach, gdzie emisja dwutlenku węgla rośnie, niż w Wielkiej Brytanii, której gospodarka do 2050 może być wolna od węgla.

"Moja mapa wskazuje, że z Londynu jest bliżej do Pekinu, niż do Los Angeles. Z pewnością nadszedł czas, aby protestujący zabrali swoją różową łódź na Plac Tiananmen i pouczali Chińczyków tak jak pouczają nas. Czy Chińczycy pozwolą im blokować ruch, to już inna sprawa" - podsumowuje Johnson.

Źródło: The Independent
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA