Edukacja i wychowanie

Konstytucja dla nauki: nowy system oceny pracy na uczelniach

Adobe Stock
Okresowe oceny często są ceremonialne i niewiele z nich wynika.

Konstytucja dla nauki wprowadza regulację, zgodnie z którą więcej pieniędzy otrzymają te uczelnie, które będą miały lepsze osiągnięcia. I choć jeszcze nie ma gotowych rozporządzeń do ustawy 2.0 (obecnie w konsultacjach społecznych i mają być gotowe do końca roku), już wiadomo, że nowe zasady wywrócą dotychczasowe reguły i obyczaje.

– To konieczne, bo w Polsce do tej pory nie istniał jeden spójny system oceny pracy na uczelniach – mówi prof. Dorota Dobija z Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie. – Zdarza się, że na jednej uczelni naukowiec o podobnych osiągnięciach może być oceniany bardzo dobrze, na innej bardzo źle – dodaje.

Ekspertka, wspólnie z grupą naukowców, zrealizowała projekt mający na celu przegląd systemów oceny pracowników na uczelniach. „Rzeczpospolita" dotarła do wniosków końcowych badania. Naukowcy przeprowadzili ponad 60 wywiadów z pracownikami uczelni i ekspertami.

Czytaj też:

Podwójne podwyżki dla naukowców

Subwencja zamiast dotacji - ile dostaną uczelnie

Jednolity System Antyplagiatowy od 2019 r.

– Nasze badania pokazują, że uczelnie nie zawsze są konsekwentne co do wymagań dotyczących zaangażowania w pracę naukowców. Przeprowadzane okresowe oceny często mają charakter ceremonialny i niewiele z nich wynika. Zarówno na uczelniach publicznych, jak i niepublicznych – opowiada prof. Dobija. Jak tłumaczy, ośrodki akademickie z reguły mają swój własny system oceniania. Większość placówek rozlicza naukowców głównie z punktów za publikacje i jeśli uzyskają wymagany przez uczelnię poziom, nie mają do takiego pracownika uwag. Tylko nieliczne zwracają uwagę na sprawy związane z rozwojem naukowym i tym, czy prowadzone prace rzeczywiście mają znaczenie za granicą (ustawa 2.0 kładzie nacisk na umiędzynarodowienie uczelni). Te drugie to ośrodki, które posiadają międzynarodowe akredytacje i muszą do nich dostosować swój system oceniania.

Autorzy badania zwracają uwagę, że wprowadzone ustawą 2.0 rozwiązania wymuszą zarówno na uczelniach, jak i na samych naukowcach zmianę podejścia do pracy.

– Naukowcy muszą planować swoje działania tak, jak planuje się karierę w firmach. Trzeba się zastanowić, co możemy dać od siebie, czego wymaga od nas pracodawca. Jeśli pracownik naukowy nie sprosta uzgodnionym celom, zagrozi mu utrata pracy, bo uczelnia nie będzie ryzykowała utraty marki przez to, że zatrudnia kiepskiego pracownika – mówi prof. Dobija.

Naukowcy nie chcą oficjalnie rozmawiać o tym, jak wygląda u nich ocena pracy. Nieoficjalnie podkreślają, zwłaszcza młodzi, że muszą pracować ciężej niż ich starsi i utytułowani koledzy, a mają mniej do powiedzenia, gorzej zarabiają i bywają wykorzystywani przez kadrę profesorską do badań, a ich udział w nich jest marginalizowany.

Jak to się zmieni?

– System zmuszał do „grania w punkty". Bardziej opłacało się pisać wiele artykułów słabej jakości niż jeden czy dwa bardzo dobre. Jeśli ktoś jest prawdziwym naukowcem, to naprawdę wolałby się skupić na jednym projekcie, niż ciułać po jednym punkcie ze świadomością, że nie robi niczego nowatorskiego – mówił w niedawnym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej" wiceminister nauki Piotr Müller. Jak dodaje, zaproponowana w ustawie 2.0 zmiana w systemie oceniania jest „bardzo korzystna dla jakości badań naukowych, dla państwa i społeczeństwa oraz dla awansu zawodowego młodszej kadry naukowej. Nie może być tak, że jakaś grupa na uczelni pracuje bardzo intensywnie, a druga grupa mniej, i jednocześnie ta druga grupa ma większe profity". Jak zaznaczył, ci, którzy nie prowadzą aktywności naukowej lub dydaktyki, „mogą mieć obawy związane z utratą pracy".

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL