Waszyngton i Berlin ujawniły w środę treść porozumienia ws. Nord Stream 2, w którym wskazane są konsekwencje jakie może ponieść Rosja, jeśli Moskwa wykorzysta gazociąg do wywierania presji politycznej na Ukrainę i inne kraje Europy środkowo-wschodniej, w tym Polskę.

Ukraina, od początku zwalczająca wart 11 mld dolarów projekt budowy gazociągu omijającego jej terytorium, wyraziła niezadowolenie, rozpoczynając formalne konsultacje w tej sprawie z UE i Niemcami.

Kuleba podkreślił, że nie jest jasne czy Rosja uszanuje swoje zobowiązania.

- Chcielibyśmy, aby oświadczenie USA i Niemiec (ws. Nord Stream 2) dotyczące bezpieczeństwa było bardziej zdecydowane - mówił szef MSZ Ukrainy.

- Mamy fundamentalny problem - mówił Kuleba. - Jest on związany z faktem, że wciąż nie jest jasne, czy Rosja jest gotowa wypełnić swoje zobowiązania jeśli chodzi o bezpieczeństwo energetyczne Ukrainy i zachowanie roli Ukrainy jako kraju tranzytowego (przy przesyle gazu - red.).

Były szef MSZ Ukrainy, Pawło Klimkin wyraził rozżalenie faktem, że Ukrainy "nie słuchano" ws. Nord Stream 2.

- Nie szukaliśmy rozwiązań przy tym samym stole, przy którym siedziały USA, Niemcy i UE, tak jak powinno być. Nie byliśmy nawet częścią procesu - stwierdził Klimkin.

- Wygłosiliśmy wiele emocjonalnych oświadczeń, które miały taką siłę oddziaływania, jak zeszłoroczny śnieg - dodał.