fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dodatki Specjalne

Trudne warunki, ale warto szukać niszy

Shutterstock
Pandemia koronawirusa zmienia polski rynek branży TSL.

Dynamicznie rozrósł się kanał e-commerce, dzięki czemu pojawiły się nowe możliwości rozwoju dla firm transportowych i nowe miejsca pracy w branży. Jednak nie każdy przewoźnik notuje zyski. Rozwiązaniem dla branży może być znalezienie niszy lub konsolidacja.

Najtrudniejsze w gospodarce były pierwsze tygodnie wiosennej fali pandemii. – Zamknięcie granic spowodowało w pewnym momencie brak przestrzeni ładunkowych, ponieważ auta stały zablokowane na granicach. Nie wszystkie firmy notowały zwyżki. W większości obserwowane były spadki, wiele przedsiębiorstw musiało renegocjować kontrakty – mówi Marcin Wolak, prezes zarządu Polskiego Instytutu Transportu Drogowego. Ze względu na przerwane międzykontynentalne łańcuchy dostaw wiele firm zawiesiło lub ograniczyło produkcję, co dla przewoźników oznaczało drastyczny spadek przychodów. – Oczywiście lockdown nie objął wszystkich. Pomimo ograniczeń w handlu detalicznym liczba zleceń przewozowych ze strony przemysłu rolno-spożywczego nie uległa poważnej redukcji. Niemniej jest jeden obiektywny wskaźnik wpływu pandemii na całą branżę transportową. To brak dostatecznej podaży usług transportowych w stosunku do popytu. Popytu, który nie uległ znaczącemu wzrostowi w porównaniu z takimi samymi okresami w przeszłości. Świadczyć to może o tym, że część przewoźników ograniczyła lub zawiesiła swoją działalność – dodaje Maciej Wroński, prezes Transport i Logistyka Polska.

Zdaniem ekspertów głównym problemem branży jest niepewność co do sytuacji rynkowej w najbliższym czasie, spowodowana szeregiem nakładających się na siebie czynników, takich jak: pandemia (i związane z tym ograniczenia administracyjne oraz spadek liczby zleceń przewozowych), ryzyka regulacyjne związane z legislacją unijną (w tym wdrożenie pakietu mobilności), twardy brexit.

– Niepewność skłania wielu przedsiębiorców do ograniczania inwestycji w wymianę taboru, co daje się wyraźnie zauważyć zarówno w liczbie sprzedawanych pojazdów użytkowych, jak i w braku środków transportu na rynku przewozowym. Odrębną kwestią jest nasilenie nieuczciwej konkurencji, które prowadzi do pogorszenia sytuacji rzetelnie prowadzonych firm. Trudno bowiem konkurować z przewoźnikami, którzy np. na skutek nieprzestrzegania norm czasu prowadzenia pojazdów zwiększają miesięczny przebieg – mówi Maciej Wroński.

Eksperci podkreślają, że branża powinna skupić się na przetrwaniu, bez utraty potencjału przewozowego i innych aktywów, oraz utrzymaniu miejsc pracy i zespołu pracowników. – Ponadto w tym momencie należy ograniczyć koszty stałe i zdywersyfikować bazę klientów. Przedsiębiorcy powinni zrewidować dotychczasowy model biznesowy i otworzyć się na większą współpracę z innymi. Polska branża międzynarodowego transportu drogowego może i jest najsilniejsza w Europie, bo obsługuje 30 proc. tych przewozów, ale jeżeli nic się nie zmieni, to na zawsze pozostaniemy wyłącznie podwykonawcą dla dużych i wielkich graczy na rynku logistyczno-transportowym. A to będzie oznaczać zawsze stąpanie po krawędzi i pracę za najniższą marżę – dodaje Marcin Wolak.

By zwiększyć pozycję naszego kraju na międzynarodowym rynku, eksperci upatrują nadziei w konsolidacji. – Można zacząć od łączenia sił poprzez dzielenie się zasobami, danymi i zleceniami na transparentnych warunkach. Przejrzystość będzie owocowała większym zaufaniem, które być może w przyszłości pozwoli na łączenie podmiotów i docelowo rywalizację z silną kapitałowo konkurencją z Zachodu. I nie trzeba się tu ograniczać do tworzenia spółek kapitałowych. Można np. stworzyć silną i nowoczesną spółdzielnię spedycyjno-transportową, która zadba o stałe zlecenia i kontrakty dla swoich członków, konkurując z największymi firmami na europejskim rynku, a dzięki wykorzystaniu nowoczesnych narzędzi cyfrowych pracę i zyski rozdzieli sprawiedliwie z korzyścią dla wszystkich – podpowiada Wolak. Trudna sytuacja związana z pandemią nie wyklucza dobrych inwestycji. – Zawsze bowiem znajdą się przedsiębiorcy, którzy trafniej zdiagnozują zmiany na rynku i jego nowe potrzeby. Jeżeli będą na tyle elastyczni, aby się dostosować do zmienionych warunków, to kryzys może okazać się szansą, którą firma wykorzysta do dynamicznego rozwoju np. w nowo powstałych i dotychczas niezajętych niszach rynku – dodaje Wroński.

- Artykuł powstał w ramach dodatku promocyjno-informacyjnego Transport i Biznes.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA