Budżet i Podatki

Czy bogaci zapłacą więcej na ZUS

Fotolia
30 października Trybunał Konstytucyjny oceni, czy zeszłoroczna próba likwidacji progu odcięcia poboru składek na ZUS była zgodna z prawem.

Dziś składki na ZUS płacimy od wynagrodzeń do poziomu 30-krotności prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego w gospodarce narodowej na dany rok kalendarzowy. Tak ustalona kwota daje w 2018 r. sumę 133 290 zł. To limit roczny brutto. To co zarobimy do tej kwoty jest obłożone składkami na ZUS. To, co powyżej, już nie. Rząd chciał znieść to ograniczenie już z początkiem tego roku.

Czytaj także: Nowe daniny na kilkanaście miliardów

Rządowa droga na skróty

Ustawę w tej sprawie przyjął nawet parlament – pojawiły się jednak wątpliwości co do poprawności głosowań w Senacie. Rząd pominął też w czasie konsultacji projektu opinię związków zawodowych i organizacji pracodawców. To ostatnie sprawiło, że prezydent odmówił podpisania ustawy i skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego, zarzucając, że pominięcie w konsultacjach strony społecznej naruszyło konstytucyjne zasady państwa prawnego. W swoim wniosku prezydent tłumaczył, że jednym z zasadniczych założeń zasady demokratycznego państwa prawnego, wywodzonej z art. 2 konstytucji, jest kształtowanie prawa z poszanowaniem wyrażonej w preambule zasady dialogu społecznego. „Wynikająca z art. 2 Konstytucji zasada zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa może być urzeczywistniana jedynie wówczas, gdy prawo tworzone jest zgodnie z zasadami ustanowionymi nie tylko w samej Konstytucji, ale również w innych aktach normatywnych, w szczególności w ustawach (...). Ściśle związany z tym wymogiem jest nakaz przestrzegania zasady praworządności (art. 7 Konstytucji), która obejmuje również zasadę uchwalania ustaw" – napisał prezydent w swoim wniosku do Trybunału Konstytucyjnego.

Ostatecznie nowe przepisy na razie nie weszły w życie. Tegoroczny, lipcowy, termin rozprawy nad wnioskiem prezydenta został odwołany. Widmo likwidacji progu odcięcia ciągle jednak wisi nad dobrze zarabiającymi. Rząd wraca do tego pomysłu. A Trybunał wyznaczył na 30 października nowy termin rozprawy w sprawie wniosku prezydenta.

Wyższe składki i koszty pracodawcy

Rząd oszacował, że likwidacja progu odcięcia składek na ZUS objęłaby 350 tys. osób. Liczył, że dzięki temu do budżetu trafiałoby dodatkowo blisko 5,5 mld zł. I to po uwzględnieniu związanych z tą zmianą spadków wpływów z podatków dochodowych. Jeśliby to przeliczyć na głowę osoby, która odczuje zmianę, wyszłoby, że przeciętnie zapłaci ona (wliczając w to koszty po stronie pracodawcy) blisko 16 tys. zł dodatkowych składek. Oczywiście im wyższą ma pensję, tym więcej będzie musiała dopłacić.

Pracownik z pensją brutto sięgającą 10 tys. zł jeszcze przez cały rok płaci składki na ZUS. Na ubezpieczenia emerytalne i rentowe oddaje przeszło 1100 zł miesięcznie. Próg odcięcia poboru składek go nie obejmuje.

- Przy dochodach rzędu 15 tys. zł próg odcięcia zaczyna działać już we wrześniu. Od października pracownik przestaje płacić składki na ubezpieczenia emerytalne i rentowe w sumie blisko 1700 zł. Pracodawca też to odczuwa, jego koszty spadają o blisko 2000 zł.

- Jeśli pensja pracownika sięga 20 tys. zł miesięcznie, próg odcięcia składek działa jeszcze wcześniej. Już w sierpniu jest on uwolniony od zapłaty blisko 2250 zł składek. Koszty po stronie pracodawcy spadają o ponad 3000 zł.

- Przy 30 tys. zł pensji próg odcięcia daje o sobie znać jeszcze wcześniej. W czerwcu pracownik nie płaci już składki emerytalnej i rentowej. A to niebagatelna kwota niemal 3400 zł miesięcznie. Pracodawca ma koszty niższe o blisko 5000 zł.

Rządzie wstrzymaj się

Trudno się więc dziwić, że Konfederacja Lewiatan zawiązała koalicję organizacji pracodawców przeciw zniesieniu limitu tzw. 30-krotności przy odprowadzaniu składek ZUS. Pod apelem w tej sprawie, który trafił do premiera i minister pracy podpisało się ponad 50 organizacji, w tym te obecne w Radzie Dialogu Społecznego, a także branżowe i regionalne.

Postulują przyjęcie przez rząd zobowiązania o utrzymaniu górnego limitu podstawy składek na ubezpieczenie społeczne, przynajmniej do 2020 r. i podjęcie rozmów z partnerami społecznymi. Zwracają bowiem uwagę, że w sprawie likwidacji progu odcięcia nie udało się osiągnąć porozumienia w Radzie Dialogu Społecznego.

Pracodawcy uważają, że przepisy dotyczące zniesienia limitu 30-krotności należy wycofać i ponownie skonsultować m.in. ze względu na kontrowersje, jakie wywołały zeszłoroczne prace nad nimi w parlamencie, odwołanie lipcowej rozprawy w Trybunale Konstytucyjnym oraz związaną z tym niepewność dotyczącą stanu prawnego. Mówią o wzroście kosztów pracy wysokiej klasy specjalistów, po zniesieniu progu odcięcia składek i zmniejszeniu atrakcyjności tworzenia w naszym kraju innowacyjnych miejsc pracy.

Przypominają, że firmy pracują nad budżetami na 2019 r. i nie znają poziomu wydatków, jakie muszą zaplanować w związku z pensjami swoich najlepszych specjalistów i kadry zarządzającej.

Oburzenie pracodawców jest tak wielkie, że jak wynika z naszych informacji, rząd najpewniej jednak przesunie w czasie likwidację progu odcięcia składek na ZUS. Co najmniej do 2020 roku.

Opinie

Zbigniew Żurek, wiceprezes BCC, członek Rady Dialogu Społecznego

Rząd szuka pieniędzy. Likwidacja progu odcięcia naliczania składek na ubezpieczenia społeczne ma cel wyłącznie fiskalny. Pracodawcy i związki zawodowe są przeciwne temu pomysłowi. Po jego wprowadzeniu pracownicy będą musieli płacić wyższe składki. Osób, które by to dotknęło, nie jest tak wiele. Ich obciążenia mocno wzrosną. Ale drugiej Polski z tego, co uda się od nich dodatkowo ściągnąć, nie zbudujemy. Tymczasem w przyszłości przyniesie to jeszcze większe rozwarstwienie pomiędzy najniższymi i najwyższymi emeryturami. Gospodarka kwitnie, mimo to budżet trzeszczy. Skóra cierpnie na myśl o czasach, gdy gospodarka spowolni.

Robert Lisicki, dyrektor departamentu pracy w Konfederacji Lewiatan

Nie wiemy, jakie to wyższe wartości stały za tym, żeby tak szybko procedować ustawę, która miała znieść próg odcięcia poboru składek na ZUS. Rząd pominął konsultacje z partnerami społecznymi. Doszło do złamania wielu elementarnych zasad procesu legislacyjnego. Dlatego Trybunał powinien stwierdzić niekonstytucyjność tych przepisów. Gdyby tak się nie stało i nowe przepisy weszłyby w życie z początkiem przyszłego roku, firmy miałyby ledwie dwa miesiące na stawienie im czoła. Tymczasem dla wielu z nich nowe przepisy oznaczałyby dodatkowe koszty liczone w milionach złotych. Liczymy, że nawet jeśli werdykt Trybunału będzie dla nas niekorzystny, rząd odłoży zmiany co najmniej do 2020 r.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL