fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budowa i remont

Nowe domy będą droższe?

Nowe budynki mają zużywać mniej energii. Dzięki temu ich użytkownicy powinni zaoszczędzić na rachunkach
AdobeStock
Inwestorzy, którzy nie otrzymają do końca roku pozwolenia na budowę, będą musieli zaczynać formalności od początku. To efekt zmiany przepisów.

Od przyszłego roku łączne zużycie energii pierwotnej (EP) przez nowe budynki ma się zmniejszyć o 20 proc. Będą też zaostrzone parametry przenikalności dla ścian, okien i stropów.

Problem w tym, że nowe, bardziej wyśrubowane wymogi będą stosowane także do inwestycji, którym nie uda się do końca tego roku uzyskać pozwolenia na budowę. Dla deweloperów oraz indywidualnych inwestorów budujących domy jednorodzinne oznacza to jedno: będą musieli przygotować nowe projekty budowlane.

Polski Związek Firm Deweloperskich (PZFD) i 12 organizacji branżowych zabiega w Ministerstwie Rozwoju o nowelizację przepisów. Resort na razie pozostaje nieugięty.

Zbyt sztywne wymogi

Zmiany zawiera rozporządzenie w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. Polskę do ich wprowadzenia zobligowała dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2010/31/UE w sprawie charakterystyki energetycznej budynków. Nakłada ona obowiązek budowy oszczędnych budynków „prawie zeroenergetycznych". Wymagania są wdrażane w trzech etapach. Pierwszy wszedł życie 1 stycznia 2014 r., drugi – 1 stycznia 2017 r., a trzeci zacznie obowiązywać od przyszłego roku. Od 1 stycznia 2021 r. zmniejszy się m.in. poziom EP, czyli energii nieodnawialnej, z 85 do 65 kWh/m2rok.

PZFD uważa, że obowiązujące przepisy są za sztywne, i zabiega o ich zmianę. – Polscy inwestorzy nie mają nic przeciwko temu, by budynki zużywały o 20 proc. mniej energii. Ale chcieliby, by przepisy były bardziej elastycznie w sposobie osiągania celu. Obecnie narzucają stosowanie okien, stropów i ścian o większej izolacji niż dotąd. Tymczasem w wielu przypadkach ta sama wydana złotówka na nowoczesne systemy wentylacji lub panele fotowoltaiczne również zmniejsza zużycie energii i daje klientom oszczędności na rachunkach. Niestety, tego przepisy nie dopuszczają – twierdzi Konrad Płochocki, członek zarządu PZFD. I dodaje: – Unijne przepisy nie definiują, jaki dokładnie poziom zapotrzebowania energii ma zostać przyjęty w danym państwie oraz w jaki sposób ma to być osiągnięte.

PZFD postuluje także, żeby o tym, czy mają zastosowanie nowe przepisy, decydowała data złożenia wniosku o pozwolenie na budowę. – Inwestorzy nie są winni, że wielu z nich nie uda się do końca roku załatwić pozwolenia na budowę. Pandemia bardzo spowolniła załatwianie formalności. A to oznacza opracowywanie projektu budowlanego od początku. Są i tacy inwestorzy, którzy mają już zakupione materiały budowlane pod konkretny projekt i nie wszystkie będą mogli wykorzystać – mówi Konrad Płochocki.

Z odpowiedzi, jaką „Rzeczpospolita" uzyskała z Ministerstwa Rozwoju, wynika, że zmian w prawie raczej nie będzie. – Było wystarczająco dużo czasu na przygotowanie się do nowych wymogów – uważa Robert Nowicki, wiceminister rozwoju.

Co na to sami deweloperzy?

Będzie drożej

Inwestorzy nie mają złudzeń, że będzie drożej i że czekają ich nowe wyzwania.

– Nowe regulacje związane z oszczędnością energii i izolacją cieplną wiążą się z szeregiem wyzwań dla branży deweloperskiej. M.in. niosą ze sobą konieczność uwzględniania dodatkowych rozwiązań i źródeł zasilania. Nowe parametry będą jednymi z najbardziej rygorystycznych w całej Europie. Na przykład w inwestycji, gdzie obecnie stosowana byłaby instalacja gazowa i cieplna, konieczne może być zastosowanie także pompy cieplnej i paneli fotowoltaicznych do jej zasilania – uważa Mateusz Bromboszcz, wiceprezes ATALa.

– Wejście w życie nowych przepisów regulujących charakterystykę energetyczną budynków będzie miało więc bezpośrednie przełożenie na wzrost kosztu prowadzenia inwestycji, co wynika z konieczności zastosowania dodatkowego wyposażenia technicznego i większego zapotrzebowania na materiały budowlane – podkreśla.

– Wprowadzenie zmian w pewnym zakresie wpłynie na kosztorysy, natomiast dotyczy to nie tylko deweloperów, ale też wykonawców i producentów materiałów budowlanych. Wymieniając się poglądami z przedstawicielami innych firm, zauważam pewne różnice. Dotyczą one choćby tego, o ile wzrośnie koszt materiałów budowlanych: od kilku do 30 proc. Rozbieżności są niemałe, ale rynek je zweryfikuje i będziemy mieć informację zwrotną – mówi Krystian Cebulski, inwestor budujący osiedle Enklawa Winogrady w Poznaniu.

Wielu deweloperów czeka też na pozwolenie na budowę.

– W Cordia Polska mamy zaplanowane inwestycje, które już czekają na pozwolenie na budowę i być może nie dostaną go przed końcem roku. Ewentualne dostosowanie ich do warunków zabudowy może być wyzwaniem i na pewno będzie wymagało czasu. Mamy nadzieję, że w trudnej sytuacji będziemy mogli liczyć na sprawną komunikację ze strony urzędu. Zakładamy, że nawet jeżeli moment uzyskania pozwolenia trochę się przesunie, niekonieczne wpłynie to na harmonogram dalszych prac budowlanych i termin ukończenia inwestycji – mówi Łukasz Węcławski, director of Investment Preparation w Cordia Polska.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA