fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budowa i remont

Kontrola, czyli z kamerką po budowie

Dzięki tłustym latom deweloperom raczej uda się przetrwać trudny okres
materiały prasowe
By deweloperzy mogli sprawnie budować w trakcie pandemii, potrzebne są zmiany w procedurach.

Deweloperzy mają nadzieję, że liczba nowych inwestycji nie zmaleje z powodu pandemii. Dziś skupiają się zaś na zakończeniu tych rozpoczętych.

Polski Związek Firm Deweloperskich (PZFD) nie ma jednak złudzeń. Według niego liczba nowych budów będzie mniejsza nawet o kilkadziesiąt procent. Związek wystąpił do ministra rozwoju z propozycjami usprawnień m.in. w odbiorze nowych mieszkań w okresie pandemii.

Na razie nie zwalniamy tempa

– Z informacji od deweloperów wynika, że prace na budowach nie zostały wstrzymane, nie podlegają bowiem na razie zakazom zgromadzeń – mówi Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

– Wdraża się jednak maksymalne środki bezpieczeństwa dla pracowników. Sytuacja jest jednak daleka od normalności. Wkrótce mogą pojawiać się problemy z absencją zatrudnionych, z których część albo przebywa na zwolnieniach, albo może się na nie udać oraz w związku z izolowaniem ze względu na epidemię pracujących ludzi. Wiadomo też, że wschodni imigranci licznie powracają do ojczyzny, a w ostatnich czasach stanowili trzon ekip budowlanych. Lada dzień mogą pojawiać się problemy z zaopatrzeniem w materiały budowlane, choć obecnie są to ponoć sporadyczne sytuacje – dodaje Jarosław Jędrzyński.

Spółka Atal zapewnia, że na razie nie zwalnia tempa.

– Zdecydowanie jest za wcześnie na właściwą ocenę sytuacji i prognozowanie potencjalnych zagrożeń. Trudno bowiem przewidzieć wszystkie możliwe skutki i czas, w jakim koronawirus będzie wpływał na znajdujący się dotychczas w wysokiej fazie aktywności rynek nieruchomości. Obecnie realizujemy i rozpoczynamy przedsięwzięcia inwestycyjne zgodnie z wcześniej przyjętym harmonogramem na ten rok. W marcu sfinalizowaliśmy kilka procesów i uzyskaliśmy pozwolenia na użytkowanie – wyjaśnia Łukasz Borkowski z Atala.

Pełen optymizmu jest również Andrzej Miś z Budimex Nieruchomości. – W I kw. wprowadziliśmy do sprzedaży nowe osiedle w Krakowie: Nowa Myśliwska. Tym samym zrealizowaliśmy plany. Najbliższe planowane wprowadzenia mamy zaplanowane na drugą połowę roku. Liczymy, że dojdą one do skutku – mówi Andrzej Miś.

Podobnie myśli Andrzej Gutowski, wiceprezes Ronson Development. – Na początku marca zaprezentowaliśmy nasze plany na 2020 rok zakładające uruchomienie siedmiu projektów obejmujących łącznie 940 lokali. Na ten moment podtrzymujemy te plany – przygotowania do tych inwestycji idą zgodnie z planem – mówi Andrzej Gutowski.

– Ograniczenia dotyczące przemieszczania się i zamknięcie granic niewątpliwie stanowią dodatkowe utrudnienie dla zapewnienia odpowiedniej liczby rąk do pracy na budowach. Na naszych inwestycjach nie obserwujemy jednak na ten moment żadnych opóźnień – na bieżąco monitorujemy postęp prac – podkreśla dyrektor Gutowski.

– Dość trudno sobie również wyobrazić powszechne uruchamianie nowych inwestycji lub kontynuowanie tych na etapie wykopów pod fundamenty przed całkowitym wygaszeniem zarazy. Nie odbije się to jednak specjalnie na kondycji finansowej firm deweloperskich, ponieważ po prawie siedmiu latach historycznego boomu pozostaje ona w optymalnym stanie, co można określić jako „szczęście w nieszczęściu" całej branży. Deweloperzy liczą zyski z poprzednich lat, które w roku bieżącym najczęściej pozostaną na ich kontach (rezygnacja z dywidendy), stanowiąc bufor na te trudne czasy. Z pewnością jednak mocno zakłócona bieżąca działalność odbije się w pewnym, raczej odczuwalnym, stopniu na deweloperskich profitach przyszłych okresów – uważa Jarosław Jędrzyński.

Natomiast inaczej uważa Konrad Płochocki, dyrektor generalny PZFD. – Nowych inwestycji będzie dużo mniej. Sądzę, że o co najmniej kilkadziesiąt procent – szacuje.

Więcej procedur online

Deweloperzy nie mają też złudzeń, co jest obecnie największą barierą i co może położyć branżę na łopatki. Chodzi o formalności budowlane.

– Niezwykle istotne jest – szczególnie w obecnej sytuacji – utrzymanie płynności działania organów administracji oraz digitalizacja procedur – podkreśla Łukasz Borkowski.

– Urzędy miast obecnie działają. Rozpatrywanie wniosków idzie jednak znacznie wolniej. W urzędach pracuje wiele kobiet, a że nie działają żłobki, przedszkola i szkoły, wiele z nich przebywa na urlopach w związku z opieką nad dziećmi. Ponadto wnioski, które trafiają do skrzynki, są odkażane, zanim trafią do urzędnika. Trzeba na nie poczekać dwa do trzech dni – tłumaczy Bogdan Dąbrowski radca prawny z Urzędu Miasta w Poznaniu.

– Za pomocą ePUAP nie załatwi się wszystkich formalności budowlanych. Do wniosku o pozwolenie na budowę i do wielu zgłoszeń trzeba bowiem dołączyć projekt budowlany. Przepisy nie pozwalają na przesłanie projektu w formie cyfrowej. A szkoda. Od dawna o to zabiegamy – przyznaje mec. Dąbrowski. – Można za to w ten sposób wystąpić o wydanie warunków zabudowy i zagospodarowania terenu. Prawo dopuszcza przesłanie mapy (będącej załącznikiem do tego wniosku) w formie elektronicznej – dodaje.

O zmianę przepisów walczy PZFD. Związek zwrócił się do Ministerstwa Rozwoju z propozycją zmian w przepisach na okres pandemii.

– Chcemy, by katalog inwestycji kończących się jedynie zawiadomieniem o zakończeniu budowy rozszerzyć o budynki wielorodzinne – mówi Konrad Płochocki. – Dzięki temu nadzór budowlany wyrażałby jedynie milczącą zgodę. Nie trzeba byłoby czekać na wydanie pozwolenia na użytkowanie. Bardzo usprawniłoby to zakończenie inwestycji – twierdzi Konrad Płochocki.

– Obecnie skupiamy się na inwestycjach będących w trakcie realizacji. Pojawiają się bowiem problemy z odbiorami, m.in. z obowiązkowymi kontrolami przeprowadzanymi przez powiatowe inspektoraty nadzoru budowanego – tłumaczy Konrad Płochocki.

– Kontrole na budowach są kluczowe dla wypełnienia warunków zwalniania kolejnych płatności przez banki, opłacenia wykonawców i – co najważniejsze – wypłacenia pensji pracownikom. Ma to również kluczowe znaczenie dla terminowości przekazywania mieszkań klientom – przyznaje Andrzej Miś.

Okazuje się jednak, że obowiązkowe kontrole można sprawnie przeprowadzić także w trakcie epidemii.

– We Wrocławiu udało się przeprowadzić kontrolę online. Kierownik budowy chodził z kamerą po inwestycji, a powiatowy inspektor nadzoru budowlanego siedział w tym czasie przed monitorem komputera i wydawał polecenia kierownikowi. Mam nadzieję, że przeprowadzanie kontroli online stanie się wkrótce powszechne – podsumowuje Konrad Płochocki.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA