fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budowa i remont

Firma obiecuje: klucze już za chwilę!

Klienci mają nadzieję, że wprowadzą się wreszcie do swoich mieszkań
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Blok przy ul. Kawczej ma być wreszcie oddany. Dawno po terminie. Klienci nie wykluczają walki o odszkodowania.
O inwestycji na warszawskiej Pradze-Południe pisaliśmy na łamach „Nieruchomości" w czerwcu ubiegłego roku. Blok przy Kawczej 35 wybudowała niewielka spółka Duet Construction.
Klienci, którzy kupili tam mieszkania, bili na alarm, że deweloper nie dotrzymał terminu oddania budynku. Poślizg już wtedy był duży, bo ponadroczny.
Inwestycja utknęła w martwym punkcie, choć budynek był praktycznie gotowy. Do zrobienia pozostały drobne prace wykończeniowe, jakaś wylewka w garażu, oznaczenia stanowisk. – Dwa dni roboty – oceniają klienci.
Tymczasem firma deweloperska termin oddawania mieszkań przesuwała z miesiąca na miesiąc. – Słyszałam, że dostanę klucze w lipcu, potem – że w sierpniu, może we wrześniu. Nie mam ich do dziś – mówi jedna z klientek dewelopera (nazwisko do wiadomości redakcji). – Kolejne miesiące, kolejne obietnice. Zachodzimy w głowę, o co w tym wszystkim chodzi. Sprawa jest przedziwna – denerwuje się.
Kiedy nasza czytelniczka kupowała lokal na Kawczej, blok już bowiem stał. Po placu budowy kręcili się robotnicy. To nie była żadna nieruchomość widmo. Żadna dziura w ziemi.
Zgodnie z umową do swojego mieszkania klientka miała się przeprowadzić latem 2018 roku, kilka miesięcy po podpisaniu umowy deweloperskiej. Nic nie budziło podejrzeń. Pieniądze klientów trafiały na otwarty rachunek powierniczy. – Co miałoby się więc wydarzyć w ciągu tych kilku miesięcy dzielących mnie od umowy do przeprowadzki? – pada pytanie.

Wisimy w próżni

– Mieszkanie kupiłem pod koniec 2017 roku – opowiada nasz kolejny czytelnik. – Wszystko już wtedy było niemal gotowe. A inwestycja stoi. Nie mamy pojęcia, dlaczego. Jesteśmy bezradni.
I kolejna historia. – W bloku na Kawczej kupiłam czterdzieści kilka metrów. Moje mieszkanie miało być oddane pod koniec 2017 roku – opowiada inna czytelniczka. – Minęły właśnie dwa lata. I co? I nic.
Klienci już dawno stracili cierpliwość. Zaczynają liczyć straty. Nie wykluczają, że będą się domagać odszkodowań za niedotrzymanie umowy. – Choć pewnie znów usłyszymy od dewelopera, że to nie jego wina – denerwuje się klientka.
Firma tłumaczyła się już brakiem akceptacji Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji ustalonych planów przyłączy. Trzeba było budować nowe. Potem pojawiły się problemy z instalacjami gazowymi.
Kolejnym problemem okazało się przekształcenie prawa użytkowania wieczystego gruntu pod blokiem we własność. Firma w ubiegłym roku tłumaczyła klientom, że musi czekać na stosowne zaświadczenie z urzędu miasta, bo bez niego nie może podpisywać przyrzeczonych umów sprzedaży mieszkań.
Okazało się, jak pisaliśmy w czerwcu 2019 roku, że sam deweloper nie dopełnił formalności. Wniosek o wydanie zaświadczenia potwierdzającego zmianę użytkowania wieczystego nieruchomości we własność deweloper złożył 7 stycznia ub.r. Jako przedsiębiorca mógł też do końca marca złożyć oświadczenie o zamiarze wnoszenia opłaty przekształceniowej przez ponad 20 lat. W tym terminie, jak informowała nas dzielnica, spółka tego nie zrobiła.
– Urząd nie może wydać zaświadczenia z uwagi na konieczność udzielenia ewentualnej pomocy publicznej – wyjaśniał w czerwcu na naszych łamach Andrzej Opala, rzecznik dzielnicy. – Aby ją ustalić, urząd powinien dostać od przedsiębiorcy albo zaświadczenie o udzielonej pomocy publicznej w ostatnich trzech latach, albo oświadczenie o nieotrzymaniu takiej pomocy. Dokumentów nie złożono. A zgodnie ze stanowiskiem UOKiK zaświadczenie o udzielonej pomocy winno być wydane jednocześnie z zaświadczeniem potwierdzającym przekształcenie gruntów.

Plagi egipskie

– Na tego dewelopera spadają wszystkie plagi egipskie. A to nieporozumienie z MPWiK, a to zaginiona umowa z gazownią, a to winda się spóźnia. Same przeszkody – denerwuje się klient dewelopera.
W końcu jednak udało się uporządkować sprawy związana z użytkowaniem wieczystym terenu. – Zaświadczenie o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego we własność dla nieruchomości położonej przy ul. Kawczej 35 zostało wydane 22 sierpnia 2019 roku – informuje Andrzej Opala.
A przedstawiciel dewelopera, z którym kontaktują się także klienci, zapewnił nas kilka dni temu, że inwestycja zostanie zamknięta lada moment.
– Wniosek o wydanie pozwolenia na użytkowanie budynku przy ul. Kawczej złożyliśmy w grudniu ubiegłego roku – mówi pan Jan w rozmowie telefonicznej. – Mamy nadzieję, że końcowe odbiory odbędą się już w przyszłym tygodniu. Mamy już wszystkie przyłącza, uzupełniliśmy dokumentację. W lutym będziemy mogli podpisywać akty notarialne z klientami – zapowiada.
Pytany o powody tak dużych opóźnień (np. co firma robiła choćby od sierpnia do grudnia, czyli od otrzymania zaświadczenia z urzędu o przekształceniu prawa do gruntu do czasu złożenia wniosku w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego dla m.st. Warszawy o pozwolenie na użytkowanie bloku?) ucina rozmowę. – Udzieliłem pani informacji. Klienci za chwilę dostaną klucze – kończy.
O inwestycję pytamy w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego (PINB).
– Dla inwestycji mieszkaniowej przy ul. Kawczej 35 na Pradze-Południe w Warszawie nie zostało wydane pozwolenie na użytkowanie – odpisuje nam Marta Walarowska, inspektor PINB. – Prowadzone jest postępowanie w sprawie udzielenia pozwolenia na użytkowanie obiektu. Inwestor został wezwany do uzupełnienia wniosku. Po uzupełnieniu braków i przeprowadzeniu obowiązkowej kontroli sprawa zostanie rozstrzygnięta poprzez wydanie decyzji – informuje.
Klienci nie kryją rozdrażnienia. – Znowu czegoś tam brakuje w dokumentacji? Mamy nadzieję, że to się wreszcie skończy, że dostaniemy klucze i zaczniemy się urządzać, a deweloper zapłaci nam odszkodowanie lub karne odsetki – mówi klientka.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA