fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Brexit

Johnson do Merkel i Macrona: Izba Gmin nie zatrzyma brexitu

AFP
Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson, w czasie swojej pierwszej podróży zagranicznej w roli szefa brytyjskiego rządu, ma powiedzieć Angeli Merkel i Emmanuelowi Macronowi, że brytyjski parlament nie będzie w stanie zatrzymać brexitu, w związku z czym UE musi zgodzić się na nowe porozumienie z Londynem ws. warunków brexitu jeśli chce uniknąć brexitu bez umowy - informuje Reuters.

Johnson spotka się z szefami rządów Niemiec i Francji przed szczytem G7, który odbędzie się 24-26 sierpnia w Biarritz, we Francji.

W czasie spotkania - według źródła na Downing Street, na które powołuje się Reuters - szef brytyjskiego rządu ma powiedzieć, że Wielka Brytania opuści UE 31 października z umową lub bez niej i zapewnić, że brytyjski parlament nie może powstrzymać jego planów.

Tymczasem Unia Europejska konsekwentnie odrzuca możliwość renegocjowania umowy ws. brexitu wynegocjowanej przez rząd Theresy May, poprzedniczki Johnsona na stanowisku premiera.

Z kolei w samej Wielkiej Brytanii Johnson jest poddawany silnej presji ze strony przedstawicieli wszystkich partii w Izbie Gmin, którzy chcą uniknąć scenariusza tzw. twardego brexitu. Lider opozycji, przewodniczący Partii Pracy, Jeremy Corbyn, wzywa do obalenia rządu Johnsona we wrześniu i powołania tymczasowego rządu, z nim na czele, aby opóźnić brexit.

Przeciwnicy twardego brexitu alarmują, że będzie on katastrofą dla kraju, która doprowadzi do zawirowań w światowej gospodarce, kryzysu na rynkach finansowych oraz podważenia pozycji Londynu jako czołowego centrum finansowego świata.

Zwolennicy brexitu twierdzą, że po krótkoterminowych zawirowaniach gospodarka wróci do normy, a Wielka Brytania zostanie uwolniona od skutków integracji europejskiej, które doprowadziły do tego, że gospodarka europejska znalazła się daleko w tyle za chińską i amerykańską.

Brytyjskie media, powołując się na unijnych urzędników poinformowały 5 sierpnia, że Bruksela zaczyna działać zgodnie z "roboczą hipotezą", iż Boris Johnson "nie blefuje" na temat wyjścia z UE bez umowy.

UE, po spotkaniu doradcy Johnsona ds. europejskich, Davida Frosta z wysokimi przedstawicielami UE przed tygodniem, miała nabrać przekonania, że głównym planem rządu Johnsona jest twardy brexit.

Frost pojechał do Brukseli z przekazem, że Wielka Brytania "wyjdzie z UE 31 października bez względu na okoliczności".

Wysoki rangą unijny dyplomata powiedział w rozmowie z "Guardianem" i "Daily Telegraph", że brexit bez umowy wydaje się być "głównym scenariuszem" rządu Johnsona.

- Naszą roboczą hipotezą jest brak umowy - powiedział dyplomata.

- Jest jasne, że Wielka Brytania nie ma innego planu. Nie ma woli negocjacji, co wymagałoby planu - dodał.

Przedstawiciele UE twierdzą też, że obecnie nie ma podstaw do "znaczącej dyskusji" z Wielką Brytanią o brexicie.

Zwycięstwo Johnsona w wyborach na nowego lidera torysów ogłoszono 23 lipca. 160 tys. członków partii wybierało nowego lidera spośród dwójki: Boris Johnson (były szef MSZ, były mer Londynu) i Jeremy Hunt (obecny szef MSZ). Ten pierwszy otrzymał 92 153 głosów. Hunta wybrało 46 656 członków Partii Konserwatywnej. Frekwencja w głosowaniu wyniosła 87,4 procent.

Po tym jak Johnson zastąpił Theresę May na stanowisku premiera z rządu odeszli m.in. kanclerz skarbu Philip Hammond i minister sprawiedliwości David Gauke. Ten pierwszy ma stać na czele wewnętrznej opozycji wobec Johnsona, która przygotowuje plan przeciwstawienia się własnemu rządowi, jeśli ten będzie zmierzać do twardego brexitu. W takim wypadku - zdaniem brytyjskich mediów - możliwe jest nawet, że kilkunastu torysów zagłosuje za wotum nieufności wobec własnego rządu.

Boris Johnson wielokrotnie zapowiadał, że jako premier Wielkiej Brytanii na pewno doprowadzi do brexitu do 31 października. Johnson jest przekonany, że uda mu się wynegocjować nową umowę ws. brexitu z UE, ponieważ umowa wynegocjowana przez Theresę May jest "martwa". Johnson zadeklarował też, że jest gotów przeprowadzić tzw. twardy brexit - czyli brexit bez umowy.

Do zmiany premiera na Wyspach doszło po tym, jak w związku z impasem ws. brexitu, spowodowanym trzykrotnym odrzuceniem przez Izbę Gmin umowy wynegocjowanej z UE przez Theresę May, Bruksela musiała opóźnić datę wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii (pierwotnie miało do tego dojść 29 marca) - najpierw na 12 kwietnia/22 maja, a potem na 31 października.

W tzw. głosowaniach orientacyjnych przeprowadzonych w Izbie Gmin żadne z rozwiązań impasu, alternatywnych wobec umowy Theresy May, nie zdobyło większości. Najbliżej większości była propozycja wejścia przez Wielką Brytanię w unię celną z UE po brexicie.

Umowa wynegocjowana przez May była za każdym razem odrzucana m.in. głosami części posłów Partii Konserwatywnej i popierającej rząd Demokratycznej Partii Unionistycznej. Powodem sprzeciwu polityków partii rządzącej wobec umowy brexitowej wynegocjowanej przez szefową rządu jest zawarty w niej mechanizm tzw. backstopu, czyli tymczasowe pozostanie przez Wielką Brytanię w unii celnej z UE, aby uniknąć odtworzenia regularnej granicy celnej między Irlandią a Irlandią Północną, co stałoby w sprzeczności z postanowieniami tzw. porozumienia wielkopiątkowego z 1998 roku, które zakończyło konflikt w Irlandii Północnej.

W związku z drugim przełożeniem daty brexitu na Wyspach musiały odbyć się wybory do PE, które wygrała Partia Brexitu Nigela Farage'a, a torysi ponieśli w nich największą porażkę w wyborach powszechnych w swojej historii.

May podała się do dymisji 7 czerwca. Premierem Wielkiej Brytanii była od 2016 roku, od czasu referendum, w którym Brytyjczycy opowiedzieli się za wyjściem z UE, po którym do dymisji podał się David Cameron.

Brytyjczycy podjęli decyzję o wyjściu z UE w referendum z 23 czerwca 2016 roku. Za wyjściem z Unii głosowało 51,89 proc. respondentów, przeciw - 48,11 proc. Zwolennicy pozostania w UE stanowili większość spośród głosujących w Szkocji (62 proc.) oraz Irlandii Północnej (56 proc.), a także na Gibraltarze (95,9 proc.).

Źródło: Reuters
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA