fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Hiszpańscy taksówkarze wygrali z Uberem

Adobe Stock
Taksówkarze w Hiszpanii zakończyli 6-dniowy strajk po wyrażeniu przez rząd zgody na ustalenie surowych limitów w wydawaniu licencji dla firm korzystających z aplikacji do smartfonów w zamawianiu transportu.

Tysiące taksówek blokowało w ostatnich dniach główne arterie hiszpańskich miast w ramach protestu przeciwko konkurentom, którzy ich zdaniem działają na podstawie mniej restrykcyjnych przepisów, nie pozwalającym im podjąć równej walki.

Rząd zgodził się przyjąć we wrześniu nowe przepisy, gwarantujące limity liczbowe licencji dla Ubera, Cabify i podobnym firmom w proporcji jedna licencja na 30 zezwoleń dla normalnych taksówek.

Takie rozwiązanie zostało przyjęte 26 czerwca przez władze Barcelony, ale Sąd Najwyższy Katalonii zawiesił je do 19 lipca uważając, że nie ma uprawnień do orzekania, czym wywołał falę strajków.

Jednocześnie rząd centralny przekazał władzom autonomicznych regionów uprawnienia do ustalania liczby wystawianych licencji dla pojazdów VTC Ubera i Cabify - czego również domagali się taksówkarze.

Obecnie ich liczba wynosi ok.9 tys. wobec 70 tys. dla zwykłych taksówek, co znacznie przekracza proporcję 1:30, wiec wielu kierowców z własnymi pojazdami straci prawo do świadczenia takich usług.

Na posiedzeniu rządu 3 sierpnia zostanie przyjęta mapa drogowa "ustalania uporządkowanego i stałego trybu przywracania równowagi w sektorze transportu taksówkami" - zapowiedział resort infrastruktury i transportu.

Od 30 lipca rząd prowadzi spotkania z przedstawicielami taksówkarzy, firm VTC i władz regionów, które zgodziły się przejąć kompetencje w wydawaniu licencji. 14 września rząd przestawi w parlamencie projekt uchwały o mocy ustawy w sprawie zmian w tym sektorze. Aby uzyskać jego zatwierdzenie socjaliści tworzący rząd mniejszości będą musieli szukać poparcia u innych ugrupowań.

Jeśli nowe przepisy nie zostaną w pełni zatwierdzone we wrześniu, to taksówkarze wznowią strajk - zapowiedział w komunikacie przewodniczący ich krajowej organizacji, Julio Sanz.

Kierowcy Ubera i Cabify informowali o wielu przypadkach napaści na nich przez taksówkarzy. Ich przedstawiciel, Eduardo Martin mówił o "bardzo poważnych przypadkach obrzucania samochodów kamieniami, przewracania samochodów, strzałów z broni palnej, bicia kierowców". Zrzeszenie taksówkarzy i jego przedstawiciele, potępili takie akty agresji i przemocy, wezwali swych członków do pokojowych protestów.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA