fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

#RZECZoBIZNESIE: Alfred Franke: Producenci części nie są uzależnieni od fabryk aut w Polsce

tv.rp.pl
Cieszymy się z inwestycji producentów samochodów w Polsce, ale branża części nie jest uzależniona wyłącznie od tego – mówi Alfred Franke, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych, gość programu Pawła Rożyńskiego.

Produkcja części motoryzacyjnych w Polsce warta jest ok. 20 mld euro i rośnie 10 proc. w skali roku. Dla porównania, produkcja samochodów warta jest 13 mld euro.

- Eksport części rozwija się bardzo szybko. Waga części eksportowych wynosi 1,2 mln ton, tyle, co 100 konstrukcji Stadionu Narodowego w Warszawie - mówił Franke.

Zaznaczył, że ten boom wynika z korelacji pomiędzy jakością i ceną. Produkujemy produkty wysokiej jakości za bardzo rozsądną cenę.

- Produkujemy wyposażenie wewnętrzne (fotele, pasy bezpieczeństwa), elementy zewnętrzne (karoserię, felgi, szyby), również elementy podwozia (układy kierownicze, zawieszenie, systemy hamulcowe). To wszystko jest produkowane w Polsce. Największy wpływ na wyniki mają części powiązane z produkcją silników spalinowych. Chodzi o zawory, tłoki, uszczelki, pierścienie, panewki, turbiny czy tłumiki – wyliczał gość.

Mamy ok. 900 producentów, z czego 350 to firmy z kapitałem zagranicznym. - Niektóre firmy mają 8 fabryk w Polsce i nadal inwestują. Polskie firmy niestety są wykupywane, jak już urosną do odpowiednich rozmiarów. Tu się kończy nasze marzenie o potędze - ocenił Franke.

SDCM szacuje, że w ciągu 6 lat produkcja części wzrośnie z 20 do 31 mld euro.

- Od lat widać wzrosty na poziomie 9-10 proc. Jeżeli nic złego się nie wydarzy, to rozwój będzie następował systematycznie. Za tym pójdzie wzrost liczby miejsc pracy – prognozował gość.

- Cieszymy się z inwestycji producentów samochodów w Polsce, ale branża części nie jest uzależniona wyłącznie od tego – dodał.

Mówi się, że Chiny zalewają świat swoimi wyrobami. - W przypadku części motoryzacyjnych w Polsce tak nie jest, nawet w Europie. Ich udział w rynku nie jest duży. Produkty z krajów taniej siły roboczej stanowią u dystrybutorów 5-10 proc. obrotu - ocenił Franke.

Polska jest 12. krajem na świecie pod względem eksportu części. Chiny są od nas większe tylko 2,5 razy. - Szybciej pojawią się inwestorzy z Chin, którzy będą kupowali polskie fabryki niż zaleją nas części z Chin – spekulował.

75 proc. firm deklaruje, że w ciągu 2018 i 2019 r. zainwestuje w rozbudowę hal przemysłowych lub magazynowych, albo biur.

Branża zatrudnia 140 tys. osób. Szacuje się, że za kilka lat ta liczba wzrośnie do 170 tys.

- Trzeba inwestować w rozwój przemysłu 4.0, czyli w automatyzację procesów produkcyjnych. Nie będzie od tego odwrotu. Jeżeli nie poradzimy sobie z pozyskiwaniem nowych kadr, branża będzie zmuszona do robotyzacji - tłumaczył Franke.

Wyjaśnił, że pojawiają się różne megatrendy (cyfryzacja, autonomiczne pojazdy, elektromobilność, telematyka, samochody połączone, carsharing), które mogą znacząco wpłynąć na branżę. - Tu są pewne zagrożenia, w zależności od tego, które megatrendy będą się szybciej rozwijały – stwierdził.

- Bardzo duże zagrożenie może płynąć z legislacji i niewłaściwych regulacji prawnych. Te regulacje nie nadążają za szybko rozwijającą się branżą motoryzacyjną. Np. nad telematyką Komisja Europejska nie chce się pochylić, chociaż branża cały czas sygnalizuje, że trzeba rozpocząć prace - dodał.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA