fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Dużym graczom ustawa gruntowa nie doskwiera

Fotorzepa, Maciej Kaczanowski
Liderzy branży w ostatnich latach mocno inwestowali w ziemię, by łapać koniunkturę. Kłopot z dostępem do parceli może się pojawić później.

Ustawa ograniczająca handel ziemią rolną weszła w życie rok temu. Agencja Nieruchomości Rolnych od 30 kwietnia 2016 r. do końca I kwartału 2017 r. przyjęła 11,1 tys. wniosków o przeniesienie własności nieruchomości rolnych. Dotychczas rozpatrzyła 6,75 tys. i w przypadku 92 proc. decyzja była pozytywna.

Problem małych

Jak restrykcje wpłynęły na biznes deweloperów?

– Ograniczenia w dostępności gruntów rolnych są dziś istotnym problemem dla deweloperów mieszkaniowych, zwłaszcza realizujących projekty skierowane do mniej zamożnych nabywców – ocenia Paweł Sztejter, wiceprezes firmy doradczej REAS, zajmującej się rynkiem nieruchomości. – Brak możliwości nabywania przez deweloperów gruntów rolnych w granicach miast, mniejsza dostępność gruntów należących do Skarbu Państwa, a także ryzyko przy nabywaniu nieruchomości reprywatyzowanych są przyczyną obserwowanego w ostatnich kwartałach wzrostu cen dostępnych parceli, który to przyczynia się do wzrostu cen nowo budowanych mieszkań – dodaje.

Wielu notowanych na GPW czy Catalyst deweloperów w ostatnich latach bardzo mocno inwestowało w banki ziemi, by korzystać z wyśmienitej koniunktury. Spółki wciąż są gotowe wydawać miliony złotych na grunty. W ostatnich dniach Robyg informował o zakupie 4,6 ha działki w Gdańsku za ponad 42 mln zł. Murapol zapłacił 25 mln zł za 9-ha teren w Katowicach. Duzi gracze koncentrują się na parcelach umożliwiających szybki start projektu.

Duże zapasy

Jak oceniają wpływ ustawy na biznes? – Nie ma jeszcze większego wpływu na działalność naszą czy innych dużych deweloperów. Jeszcze przed jej wprowadzeniem sukcesywnie powiększaliśmy banki ziemi – mówi Andrzej Gutowski, szef sprzedaży Ronsona. – Problem może się pojawić, kiedy banki zaczną się wyczerpywać. Jeśli okaże się, że grunty w interesujących dla deweloperów nowych lokalizacjach mają status nieruchomości rolnej i nie są objęte miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego, to ustawa może stanowić przeszkodę dla rozwoju. Dotyczy to zarówno dużych miast, jak i ich obrzeży – przykładem może być warszawskie Bemowo – dodaje.

– Nowe prawo wpłynęło negatywnie przede wszystkim na inwestycje na obrzeżach dużych miast – mówi Mateusz Juroszek, wiceprezes Atalu. – Nawet w dużych aglomeracjach działki rolne stanowią znaczną część terytorium: w Warszawie to około 30 proc., a w Krakowie blisko 50 proc. Ustawa nie obejmuje terenów objętych planami miejscowymi, które przeznaczone są pod zabudowę mieszkaniową. W Warszawie tylko część miasta ma takie plany. Dostęp do działek zewidencjonowanych jako rolne jest silnie utrudniony. Ustawa nie powinna obowiązywać w granicach miast, szczególnie tych największych – podkreśla.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA