fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Jadalna alternatywa dla plastiku na majówkę

Adobe Stock
Na rynku pojawia się coraz więcej zamienników dla wkrótce zakazanej jednorazowej, plastikowej zastawy. Ale na wielką skalę biznes ruszy za dwa lata.

Maj oznacza w Polsce początek sezonu grillowego, ale to przedostatnia tak beztroska majówka dla producentów plastikowych talerzy, sztućców czy jednorazowych kubków. Coraz gorszą prasę mają też foliowe woreczki, w które sieci handlowe pakują nam żywność. Unijna dyrektywa o plastiku jednorazowego użytku przyśpieszyła zmiany w świadomości konsumentów i na rynku. Nowe przepisy są częścią unijnego planu dążenia do wprowadzenia w Europie gospodarki o obiegu zamkniętym.

Czytaj także: Talerz zniknie po 30 dniach

Za chwilę zmiana

Już od 2021 r. rynek opakowań bardzo się zmieni, bo zakazane zostanie wprowadzanie na rynek Unii Europejskiej 10 podstawowych rodzajów plastikowych przedmiotów – sztućców, talerzy, słomek i mieszadełek, patyczków do uszu, rączek do balonów, a także pojemników do żywności oraz styropianowych kubeczków. Trzeba je czymś zastąpić. Stąd dyrektywa uaktywniła nowy rynek, który na całego rozkręci w 2021 r. Już widać polskie firmy, które będą grały na nim ważną rolę.

Zdecydowanie pierwsze miejsce w przeglądzie polskich zastępstw dla plastiku zajmuje Biotrem, który należy zresztą do ulubionych przykładów Narodowego Centrum Badań i Rozwoju na dobre wykorzystanie środków z grantu i komercjalizację z sukcesem. Wynalazca Biotremu sięgnął po surowiec doskonale biodegradowalny, którego Polska ma nadmiar, czyli otręby pszenne, produkt uboczny mielenia mąki. Talerze i miski ze sprasowanych otrąb wytrzymują pół godziny z gorącą żywnością, a potem rozkładają się – w ciągu miesiąca. Spółka wciąga do badań uczelnie, na pierwszy projekt Biotrem dostał dotację 6 mln zł, potem zdobył środki z PARP, wreszcie zyskał dotację bezpośrednią z Komisji Europejskiej z programu Horizon 2020. Idąc za ciosem, firma opracowała także sztućce z domieszką biopolimeru z kukurydzy – także w 100 proc. biodegradowalne.

Z czym do sklepu

Już dziś jest na rynku spora oferta przedmiotów wielorazowego użytku, które mogą zastąpić plastikowe drobiazgi. W sklepach internetowych można znaleźć patyczki do uszu z bambusa zamiast plastiku, podobnie bambusowe szczoteczki do zębów, szczotki z drewna bukowego i sizalu – włókna z agawy. Słomki, do tej pory z plastiku, zaliczają swego rodzaju powrót do przeszłości – obok tych ze stali czy papieru pojawiają się przedmioty ze słomy.

Dostarczane na potęgę przez sieci handlowe jednorazowe woreczki foliowe – do warzyw, pieczywa, bakalii, mrożonek – to zmora ekologów. Oskarżają foliówki o to, że są potrzebne krótko, ale przeżyją każdego użytkownika – rozkładają się 200 lat. Na ten problem zareagował najmniejszy biznes, który z pomocą blogów, sklepów internetowych czy na Facebooku sprzedaje woreczki na zakupy z lnu, recyclingowanych firanek, dla wymagających – nawet z koronkami. Cena – od 5 do 70 zł za pojedyncze sztuki i zestawy. W proekologicznych sklepach pojawiają się nawet wielorazowe waciki kosmetyczne, uszyte z tzw. froty bambusowej, które można prać w pralce.

Ważne urzędy i sieci

Ważną rolę mają do odegrania najwięksi aktorzy tej sceny, czyli sieci handlowe i samorządy, które nową modę wykorzystują chętnie do autopromocji. Ostatnio kubki z kawą z włókna bambusowego rozdawał Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia, pod wrocławskim dworcem. Zapowiedział, że zrezygnuje nie tylko z napojów w plastikowych butelkach, ale nawet plastikowych gadżetów promocyjnych. Swoje pomysły mają kolejne sieci handlowe, Carrefour umożliwia zakupy z własnymi torebkami, a Lidl wprowadził biodegradowalne talerze i sztućce z drewna. Z pozytywnym odzewem spotkał się pomysł Łukasza Wańtucha, radnego z Krakowa. Postawił on w kwietniu w urzędzie miasta automat, który za plastikową butelkę płaci po 10 groszy. Radny zafunduje koszt skupu pierwszych 10 tys. butelek. Spore kontrowersje natomiast wywołała Coca-Cola, która w ostatnich dniach kwietnia rozesłała dziennikarzom... puste plastikowe butelki, by poinformować, że firmie „zależy na stworzeniu świata bez odpadów".

Ciekawy przegląd polskich technologii można zobaczyć na konkursie dla startupów Europejskiego Kongresu Gospodarczego, gdzie startuje nagradzany ostatnio startup Syntoil, który opatentował metodę na wykorzystanie starych opon do produkcji sadzy, oleju i gazu, Z kolei startup Waam stworzył maszynę do przyjmowania opakowań zwrotnych połączoną z grą, czy wreszcie Make Grow Lab, który opracował produkcję wegańskich, sztucznych skór z odpadów po produkcji soków owocowych.

Są dotacje na badania

Firmy szukające środków na badania mogą je znaleźć w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju. Ogłosi ono w tym roku dziewięć konkursów, ich łączny budżet to ponad 3,1 mld zł. W sześciu z nich nabory już trwają. Warte uwagi są cztery konkursy tzw. szybkiej ścieżki, flagowego programu NCBR, z alokacją 2,25 mld zł. W 2019 r. NCBR ogłosi 20 konkursów programów międzynarodowych, a także pierwsze konkursy w ramach Funduszy Norweskich i EOG. Na firmy czeka też program Bridge Alfa, który będzie współfinansował innowacyjne projekty we wczesnej fazie rozwoju. Pieniądze i biznesowe wsparcie oferują powołane przez NCBR fundusze CVC. Zainteresowanych centrum zaprasza do „asystenta innowacji", aplikacji, która online pomoże zweryfikować założenia projektu.

Marta Krawczyk Pełnomocnik zarządu Rekopolu

Najlepiej przetwarza się butelki do napojów Pet, plastiki po chemii i kosmetykach, w tym PP i HDPE. Największy problem jest ze wszystkimi opakowaniami wielomateriałowymi oraz niektórymi giętkimi z tworzyw sztucznych, jak folie i saszetki. One się nie nadają do recyklingu, są bardzo popularne i trudno je zastąpić. Te opakowania nadają się tylko do odzysku energetycznego. Dyrektywa o jednorazowych plastikach dotyczy jednak produktów z tworzyw sztucznych, w tym niektórych opakowań.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA