fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Łagodna zima schłodziła zyski w wielu firmach

Ekstremalnie łagodna zima ma niestety negatywny wpływ na niektóre gałęzie gospodarki, mi.in. na turystykę: tracą zarówno narciarze, jak i właściciele wyciągów
shutterstock
Wysokie jak na tę porę roku temperatury mocno dają się we znaki ciepłownikom. Biją również w przemysł węglowy, gazowy czy solny oraz w turystykę. Powody do niepokoju mają także rolnicy.

Jak podaje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, 2019 r. był najcieplejszym rokiem w Polsce od 1951 r. i najprawdopodobniej najcieplejszym od połowy XIX wieku. Ekstremalnie ciepły okazał się grudzień, a w styczniu padł rekord dotyczący terminu pojawienia się śniegu w stolicy. W Warszawie pierwszy śnieg spadł dopiero 29 stycznia – tak późno po raz pierwszy jeszcze go nie było. Tymczasem łagodna zima nie pozostaje bez wpływu na wiele gałęzi przemysłu.

Mniej energii

Wysokie jak na tę porę roku temperatury oznaczają mniejsze zapotrzebowanie na energię elektryczną i ciepło. Tylko w grudniu zużycie prądu spadło o niemal 3 proc. rok do roku, a jego krajowa produkcja skurczyła się aż o 8 proc., sięgając 13,8 TWh. Największy spadek produkcji odnotowały przy tym elektrownie węglowe. Siłownie opalane węglem kamiennym wyprodukowały o 14 proc. energii mniej niż przed rokiem (spadek do 6,4 TWh), a opalane węglem brunatnym – aż o 21 proc. mniej (3,2 TWh), w porównaniu z grudniem 2018 r.

Czytaj także: Gdy mróz ściska, rosną zyski

Problemy mają też ciepłownie. Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie spodziewa się, że z powodu łagodnej zimy branża zmniejszy w tym roku sprzedaż o kolejne 5–6 proc. Szacuje ponadto, że aż 30 proc. przedsiębiorstw odnotuje w tym roku stratę finansową. To efekt spadku sprzedaży ciepła, a także rosnących kosztów i niekorzystnych dla branży regulacji, które nie pozwalają przerzucić wszystkich wydatków w taryfie na klienta.

– W 2019 r. wskaźnik płynności finansowej wśród przedsiębiorstw ciepłowniczych stopniał do poziomu, który rodzi poważne ryzyko bankructw w branży. Konieczne są więc zmiany regulacyjne i uruchomienie środków na inwestycje w tym sektorze – alarmuje Jacek Szymczak, prezes IGCP.

Węglowy kłopot

Mniejsza produkcja energii to także mniejsze zużycie paliw. Przy kopalniach piętrzą się zwały niesprzedanego węgla. Zapasy są tak duże, że konieczne było uruchomienie centralnego magazynu, by móc przewieźć tam część węgla i umożliwić kopalniom dalszą pracę. Producenci czarnego paliwa odczuwają więc spadek sprzedaży, a rosnące zapasy pogarszają ich płynność finansową. Z problemami muszą się też mierzyć rozsiani po całym kraju sprzedawcy węgla, którym oprócz pogody doskwierają także przepisy antysmogowe ograniczające możliwość spalania węgla w domowych piecach.

Tej zimy obserwujemy też mniejsze niż w latach poprzednich obroty gazem na Towarowej Giełdzie Energii. Z ostatnich danych dominującego sprzedawcy gazu w naszym kraju, grupy PGNiG, wynika, że w IV kwartale ubiegłego roku sprzedał on do około 7 mln gospodarstw domowych i firm prawie o 3 proc. mniej surowca niż rok wcześniej. Jeśli pogoda się nie zmieni, znacznie większych spadków można się jednak spodziewać w pierwszym kwartale tego roku. Dla PGNiG mniejsza sprzedaż błękitnego paliwa to jednak dobra informacja, gdyż koncern zazwyczaj ponosi straty na tej działalności. Jest tak zwłaszcza wtedy, gdy giełdowe ceny gazu są niskie, a od pewnego czasu z taką sytuacją właśnie mamy do czynienia.

Wymuszone zmiany

Spadek popytu odczuwają ponadto producenci i dystrybutorzy soli drogowej. Jak informuje KGHM, który wydobywa sól w kopalni Polkowice-Sieroszowice, wahania produkcji w zimie w zależności od warunków pogodowych sięgają nawet 20 proc. KGHM podkreśla jednak, że sól sprzedaje nie tylko na potrzeby zimowego utrzymania dróg, ale też dla przemysłu spożywczego czy chemicznego. Ponadto około 25 proc. soli drogowej sprzedaje na eksport, głównie do Czech.

Przedstawiciele branży obuwniczej i odzieżowej zwracają uwagę, że od kilku sezonów wyraźnie widać zacieranie się pór roku. A to wymusza zmiany w asortymencie. – Buty typowo zimowe, kozaki, botki, sprzedają się krócej i nie w takim natężeniu jak wcześniej, ustępują obuwiu całorocznemu. Zmienia się też faktura produktów, nie ociepla się już butów tak jak kilka lat temu – wyjaśnia Daria Sulgostowska, rzeczniczka prasowa CCC.

Deweloperzy mieszkaniowi starają się planować inwestycje tak, by w trakcie budowy „złapać" tylko jeden sezon zimowy. Niemniej w budownictwie „tradycyjna" zima nie jest istotną przeszkodą – technologie pozwalają prowadzić prace w niższych temperaturach. Ale im cieplej, tym większa szansa na zakończenie budowy przed założonym terminem. Dlatego z plusowych temperatur zadowoleni są drogowcy, którzy pracują m.in. przy budowie autostrady A1 Tuszyn–Częstochowa. Mimo formalnej przerwy w kontraktach, trwającej od połowy grudnia do połowy marca, mogą nadrobić opóźnienia i wyprzedzić termin, za co dostaną dodatkowe wynagrodzenie.

Z kolei kierowcy oszczędzają na oponach: w 2019 r. sprzedaż opon zimowych zmalała o 12 proc. Wzrósł natomiast popyt na opony całoroczne, których nie trzeba już wymieniać w końcu sezonu.

Jednocześnie słaba zima bije w turystykę: tracą zarówno narciarze, jak i właściciele wyciągów. W Beskidach można jeździć tylko na stokach z armatkami. Jedna godzina jej pracy to ok. 70 zł, biorąc pod uwagę tylko zużycie prądu, a potrzeba jeszcze wody: na produkcję metra sześciennego śniegu ok. 500 litrów. W rezultacie przy obecnych warunkach przygotowanie niezbyt długiego stoku pochłania kilkadziesiąt tysięcy zł.

Niepokój rolników

To może być kolejny bardzo trudny rok w rolnictwie. – Jeśli będą choroby i susza, to będzie mniej zbóż. A to oznacza drogie pasze i wyższe koszty produkcji zwierzęcej. Jeśli dodamy do tego zagrożenia epidemiologiczne, a dzisiejsza pogoda sprzyja rozwojowi zagrożeń, grypy ptaków i ASF, to widzę więcej zagrożeń niż powodów do optymizmu. Jednak dla konsumentów to nie musi oznaczać dużego wzrostu cen – mówi prof. Andrzej Kowalski, b. dyrektor Instytutu Ekonomiki i Gospodarki Żywnościowej. W rolnictwie panuje coraz większy niepokój o to, czy w tym roku będzie trzecia już z rzędu susza. Brak śniegu może zaszkodzić oziminom, czyli uprawom wysiewanym jesienią. Brak mrozu spowoduje też, że uprawy będą jeszcze bardziej zagrożone przez szkodniki, których nie zdziesiątkowały niskie temperatury. Anomalie pogodowe powodują, że jeśli nie będzie systemu uregulowania wody, to w Polsce w wielu regionach rolnictwo będzie miało coraz większe problemy. Z kolei pozytywną stroną ciepłej zimy w tej branży mogą być niższe wydatki na ogrzewanie szklarni.

apta,trf,ar,adw

Miliardy od energetyki nie pomogły śląskim kopalniom

Mimo dogodnych warunków restrukturyzacja Polskiej Grupy Górniczej nie przyniosła oczekiwanych efektów – stwierdziła Najwyższa Izba Kontroli, która prześwietliła węglowego giganta. Pogorszenie wydajności wydobycia, wzrost kosztów pracowniczych, ale też niewłaściwa wycena aktywów, przez co wyniki finansowe spółki były zawyżone – to główne zarzuty Najwyższej Izby Kontroli wobec największego krajowego producenta węgla. PGG powstała na bazie kopalń przejętych przez upadającą Kompanię Węglową i Katowicki Holding Węglowy. Jej utworzenie możliwe było dzięki dokapitalizowaniu przez kontrolowane przez państwo spółki – głównie koncerny energetyczne – które w sumie wydały na ten cel ponad 3,4 mld zł. Te pieniądze miały wystarczyć, aby zapewnić śląskim kopalniom rentowność. – Wprawdzie po nabyciu przez PGG majątku produkcyjnego KW i KHW udało się kontynuować działalność większości ich kopalń, nie zmniejszono jednak wysokich kosztów stałych produkcji, a wydajność się pogarszała. Mimo spadku wydajności wydobycia węgla (o 2 proc.) rosły średnie wynagrodzenia (o 13 proc.). PGG nie wykorzystała dogodnego momentu na stworzenie warunków dla prowadzenia rentownej, także w czasach gorszej koniunktury, działalności wydobywczej – stwierdziła NIK. Okazuje się też, że większość aktualizacji biznesplanu PGG nie została zatwierdzona przez radę nadzorczą, bo zmiany te zakładały przekroczenia wartości wskaźników ustalonych w umowie inwestycyjnej. Co więcej, inspektorzy nie widzą przed spółką dobrych perspektyw. W ich ocenie utrzymywanie nieefektywnego systemu wynagradzania rodzi ryzyko braku możliwości dostosowania kosztów spółki do spadków cen węgla i przychodów w okresie dekoniunktury. To zaś rodzi ryzyko utraty przez PGG zdolności obsługi zadłużenia, a spółka ma do spłaty obligacje o wartości prawie 2,4 mld zł. Jak ujawniła niedawno „Rzeczpospolita", PGG już teraz ma kłopoty: boryka się z rosnącymi zapasami węgla i walczy o utrzymanie płynności finansowej. Inspektorzy twierdzą ponadto, że PGG niewłaściwie wyceniła znaczną część nabytych aktywów KW i KHW, co zniekształcało obraz sytuacji majątkowej i finansowej spółki. W 2016 r. PGG odnotowała stratę netto 332 mln zł, w 2017 r. zysk przekraczający 86 mln zł, a w 2018 r. zysk sięgający ponad 493 mln zł. – Przy czym wyniki te były zawyżone ze względu na zastosowany sposób wyceny wartości nabytych aktywów – kwituje NIK. Z tym zarzutem nie zgadzają się władze PGG. – Wycena aktywów spółki została sporządzona prawidłowo, co potwierdzili niezależni biegli rewidenci. Dotyczy to wszystkich bez wyjątku sprawozdań finansowych spółki od początku jej powstania. Natomiast NIK nie przedstawiła żadnej ekspertyzy biegłych rewidentów, która kwestionowałaby ustalenia biegłych spółki i mogłaby stanowić podstawę do polemiki – przekonuje zarząd węglowej spółki.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA