fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Spółki państwowe obudziły się w nowej rzeczywistości

Premier Beata Szydło będzie mogła delegować swoje uprawnienia na innych ministrów.
Rzeczpospolita/Jerzy Dudek
Ustawa zmienia i porządkuje zasady nadzoru nad spółkami z udziałem Skarbu Państwa. Podnosi też poprzeczkę dla kandydatów do rad nadzorczych i zarządów.

1 stycznia zlikwidowano Ministerstwo Skarbu Państwa. Rolę koordynatora polityki właścicielskiej pełni teraz premier. – Może delegować przysługujące mu uprawnienia z niektórych spółek na innych ministrów – wyjaśnia Radosław Kwaśnicki, partner zarządzający w Kancelarii RKKW. Dodaje, że ustawa redefiniuje pojęcie państwowej osoby prawnej, a także wprowadza pojęcie spółki realizującej misję publiczną. Dodatkowo wymienia 24 podmioty, których akcje należące do SP nie mogą zostać zbyte.

Część regulacji, które zawiera nowa ustawa, była do tej pory rozsiana po różnych aktach prawnych, a inne są zupełnie nowe. – Ich konsolidacja daje nadzieję na sprawniejsze wykonywanie uprawnień właścicielskich przez państwo – ocenia Kwaśnicki.

Nasi rozmówcy podkreślają, że ćwierćwiecze funkcjonowania najpierw Ministerstwa Przekształceń Własnościowych, a potem MSP pokazuje, że efektywność nadzoru i strategia prywatyzacji były wypadkową interesów politycznych ekipy rządowej, potrzeb w zakresie zasilania państwowej kasy oraz tego, jak sprawni okazywali się rozmaici lobbyści wpływający na politykę kadrową ministra.

– Stąd opinia publiczna była epatowana gorszącymi sytuacjami, jak mianowanie pozbawionego kompetencji człowieka na prezesa PKN Orlen, po to tylko, aby po kilku miesiącach urzędowania zgłosił on pretensje do wielomilionowej odprawy, czy też kontrowersyjnymi prywatyzacjami, gdy okazywało się poniewczasie, że umowa prywatyzacyjna jest tak napisana, jakby doradcy MSP preferowali raczej interesy inwestora, co owocowało sporami sądowymi i awanturami o realizację zobowiązań inwestycyjnych – mówi Mateusz Rodzynkiewicz, radca prawny Kancelarii Radców Prawnych Oleś & Rodzynkiewicz.

Zwraca też jednak uwagę na pozytywy w historii MSP, takie jak np. efektywna obrona PZU przed próbą wrogiego przejęcia. – Aczkolwiek państwo „podziękowało" za to ministrowi wówczas urzędującemu sprawą karną, która dopiero stosunkowo niedawno zakończyła się uniewinnieniem – zaznacza.

Nowe przepisy zaostrzają warunki niezbędne do zasiadania we władzach spółek państwowych. Powstał też katalog czynności, które wymagają zgody walnego zgromadzenia lub rady nadzorczej. – Chodzi np. o zawarcie umów o usługi prawne lub marketingowe o rocznej wartości powyżej 500 tys. zł netto lub tzw. umów ramowych – wskazuje Kwaśnicki.

Eksperci podkreślają, że o ile istnienie takiej agendy jak MSP miało, mimo wszystkich zastrzeżeń, uzasadnienie w okresie intensywnych przekształceń własnościowych, o tyle teraz traci rację bytu, bo czas wielkich prywatyzacji minął. Zdecydowana większość ze wspomnianych 24 spółek jest na giełdzie.

To właśnie firmy z udziałem SP tworzą trzon WIG20. Od ponad dwóch lat jest on w trendzie spadkowym. Czy efektywność nadzoru nad spółkami się poprawi?

Swojego sceptycyzmu nie kryje Marcin Materna, szef działu analiz Millennium DM. Ocenia, że obecnie jest ona bardzo słaba. – Mamy sytuację podobną do tej jak w PRL, gdzie kto nadzorował (które ministerstwo) nie miało znaczenia. System, w którym właścicielem było państwo, był po prostu nieefektywny – mówi.

Likwidację MSP można interpretować na dwa sposoby. Optymista powiedziałby: rząd uznał, że należy ograniczyć interwencje państwa w działalność spółek więc zlikwidował instytucję odpowiedzialną za zarządzanie. A pesymista: rząd uznał, że trzeba wzmocnić nadzór więc przeniósł go z poziomu ministra na najważniejszego urzędnika w państwie.

– Ja spojrzę praktycznie: ponieważ szef rządu ma już na głowie dużo ważnych obowiązków, jest prawdopodobne, że nadzór nad działalnością spółek nie będzie priorytetem w jego pracy. Być może pozostanie tam, gdzie być powinien, w gestii rad nadzorczych i właściwych regulatorów – mówi Konrad Konarski, partner w Baker & McKenzie Krzyżowski i Wspólnicy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA