fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Kredyt prosto z komputera

Adobe Stock
Wprowadzenie zdalnego pożyczania na zakup mieszkań pozwoli bankom przyspieszyć zamykanie oddziałów.

Polskie banki od lat są w światowej czołówce nowoczesnych rozwiązań technologicznych, ale jeszcze nie wszystko da się załatwić w pełni online. Jednym z ostatnich takich produktów były kredyty mieszkaniowe. Teraz także one przechodzą do internetu.

Czytaj także: Banki odrabiają cyfrowe zaległości w hipotekach

Dotychczas załatwianie hipoteki wymagało przyjścia do banku: klient podpisywał wniosek kredytowy i przynosił kolejne dokumenty, co czasami wymagało kilku spotkań. Teraz niemal wszystkie czołowe banki umożliwiają zdalne wnioskowanie o kredyt mieszkaniowy, a dokumenty są przesyłane pocztą lub drogą elektroniczną. Zmiany przyśpieszyła pandemia. Wizyta w oddziale jest konieczna, tylko aby podpisać umowę. Ale i to ma się zmienić.

– Pracujemy nad umożliwieniem zawarcia umowy kredytu hipotecznego z wykorzystaniem podpisu elektronicznego – zapowiada Marcin Grabiszewski, dyrektor biura rozwoju bankowości hipotecznej w BNP Paribas.

Kilka zmian mogłoby ułatwić wdrożenie hipotek w pełni online. – Niektóre z nich to zmiany w przepisach prawa. Chodzi np. o możliwość podpisywania elektronicznych aktów notarialnych czy dostęp banków do systemu teleinformatycznego obsługującego księgi wieczyste, a także o możliwość wykorzystywania wyłącznie baz danych w celu wyceny nieruchomości – wskazuje Tomasz Borkowski, ekspert ds. kredytów hipotecznych w Santanderze.

Cyfryzacja kredytów mieszkaniowych byłaby korzystna dla klientów, a bankom przyniosłaby oszczędności. – Może w większym stopniu umożliwić zmniejszanie sieci oddziałów – mówi Marta Czajkowska-Bałdyga, analityk Haitong Banku. Nie spodziewa się jednak, by była to masowa redukcja, bo niektórzy klienci indywidualni czy firmy wolą jednak spotkać się osobiście z doradcą.

Zamykanie oddziałów i w konsekwencji zwalnianie zatrudnionych w nich pracowników trwa od lat. Koronawirus ten proces przyśpiesza. Banki wskazują, że w końcu czerwca klienci odwiedzali placówki o 20–30 proc. rzadziej niż przed pandemią.

Zamykanie oddziałów przyśpiesza też z powodu spadku rentowności banków, co jest skutkiem niemal zerowych stóp procentowych i dużego wzrostu odpisów na niespłacane kredyty.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA